Podczas sesji, która odbyła się 29 czerwca, głos zabrał Dariusz Grela, właściciel pubu Warka (piwiarnia Warka i pizzerii Ontario) przy ul. Bazyliańskiej 5 w Zamościu. Przedsiębiorca, działający w tym miejscu od wielu lat, poinformował radnych o konflikcie z nowymi najemcami lokali mieszkalnych na piętrze, którzy – według jego relacji – dążą do likwidacji jego działalności rozrywkowej. – Pojawili się ludzie, którzy postępują metodami dotąd niespotykanymi w naszym mieście: nasyłane są kontrole, wynajmowani detektywi – zaalarmował
Grela.Przedsiębiorca podkreślił, iż dostosował ofertę do niszy rynkowej, oferując rozrywkę w mieście, w którym po godz. 22 brakuje atrakcji. Chodzi o imprezy karaoke, które w pubie przy ul. Bazyliańskiej 5 organizowane są w piątki i soboty i realizowane są do godz. 2 w
nocy.Nie wywracać porządkuGłos Dariusza Greli nie jest odosobniony. Restaurator Sylwester Kruk, reprezentujący przedsiębiorców Starego Miasta, wyraził głębokie zaniepokojenie tą sytuacją. – Nie wiemy, kto będzie następny. Czy nowi lokatorzy, którym hałas przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu, będą dyktować warunki restauracjom działającym tu od lat? – pytał retorycznie Kruk.PRZECZYTAJ: Komfort Zamościan i hałaśliwe imprezy. Prezydent: Nikt nikogo nie zmusza do mieszkania na starówceWskazał, iż problem dotyczy również innych punktów na mapie miasta, w tym m.in. Klubu Wspomnienie PRL w Nowej Bramie Lubelskiej oraz lokali nad zamojskim zalewem, na które również wpływają skargi dotyczące zakłócania ciszy nocnej po godzinie
22.Większość radnych biorących udział w debacie opowiedziała się po stronie przedsiębiorców, wskazując na konieczność ochrony miejsc pracy i turystycznego charakteru miasta. Radny Grzegorz Podgórski z Klubu Radnych Prezydenta Rafała Zwolaka ostro skomentował postawę skarżących się mieszkańców: – o ile ktoś wprowadzał się nad piwiarnię, doskonale wiedział, gdzie to robi. Nie może być tak, iż jedna osoba wywraca porządek, który trwa od
lat.Podobne stanowisko zajął jego klubowy kolega i wiceprzewodniczący RM Wiesław Nowakowski, podkreślając, iż decydując się na mieszkanie w centrum rozrywkowym, bierze się je z „dobrodziejstwem inwentarza”.W obronie lokaluO tej sprawie pisaliśmy na początku
czerwca.PRZECZYTAJ WIĘCEJ:Zamość: Imprezy karaoke nie spodobały się nowym najemcom. Rozpoczęła się walka o WarkęPrzypomnijmy, iż problem pojawił się wiosną wraz z utworzeniem apartamentów na wynajem nad „Warką”. Od tego momentu policja zaczęła systematycznie otrzymywać zgłoszenia dotyczące zakłócania ciszy nocnej podczas weekendowych imprez karaoke. Pod petycją w obronie lokalu podpisało się w krótkim czasie ponad 900 osób, w tym pracownicy, klienci i mieszkańcy, również z sąsiedztwa. Zwrócono w niej uwagę, iż Ontario/Pub Warka działa przy ul. Bazyliańskiej od około 30 lat, a imprezy karaoke organizowane są tam od ponad dekady. Zdaniem sygnatariuszy likwidacja lub znaczące ograniczenie działalności byłoby stratą nie tylko dla przedsiębiorcy i pracowników, ale także dla mieszkańców oraz turystów. „Naszą intencją nie jest konflikt, ale obrona miejsca ważnego dla wielu mieszkańców” – podkreślają autorzy
petycji.Cisza jak taPrzewodniczący Rady Miasta Zamość Piotr Błażewicz (Klub Radnych Prawa i Sprawiedliwości) zaproponował, aby Zamość rozważył systemowe rozwiązanie na wzór Krasnobrodu, gdzie prawo miejscowe dopuszcza dłuższą działalność rozrywkową, regulując kwestię ciszy nocnej w sposób bardziej elastyczny dla stref turystycznych.PRZECZYTAJ: Zamość: Czy przywrócą do życia amfiteatr? Ze starówki znikną wtedy masowe imprezy i... fetorWiceprezydent Marta Pfeifer wspomniała, iż podczas ostatnich upałów goście wychodzący z koncertów o godz. 22 mieli problem ze znalezieniem otwartego ogródka, by kupić napój. – Powinniśmy otaczać takich przedsiębiorców opieką – zadeklarowała wiceprezydent Zamościa, zapowiadając analizy prawne i możliwe przedstawienie projektu stosownej uchwały jeszcze w
sierpniu.Czy wpisane na listę UNESCO miasto ma być jedynie sterylnym muzeum i „sypialnią”, czy żywym organizmem, który przyciąga turystów również ofertą nocną? Decyzja radnych w sprawie petycji w obronie lokalu przy ul. Bazyliańskiej 5 (podpisało się pod nią ponad 900 osób, w tym pracownicy, klienci i mieszkańcy), którą przekazano do rozpatrzenia prezydentowi Zamościa, może stać się precedensem określającym reguły gry na Starym Mieście na kolejne lata.