Donald Trump nie będzie tegorocznej gali wręczenia nagród Grammy, wspominał dobrze. A wszystko przez prowadzącego Trevora Noaha. – Wygląda na to, iż wyślę moich prawników, żeby pozwali to biedne, głupie beztalencie – zagrzmiał prezydent. Trump nie ma do siebie dystansu? Donald Trump nie lubi, gdy się z niego śmieją. A teraz zakpiono z jego działań tak, iż cały świat o tym usłyszał. Wszystko miało miejsce w czasie rozdania Grammy. – Grammy jest najgorsze, praktycznie nie do oglądania! CBS ma szczęście, iż nie pozwala już, by te śmieci zaśmiecały ich eter – zrecenzował galę na platformie Truth Social poirytowany Trump. Co jednak tak zirytowało prezydenta USA? Poszło o prowadzącego galę Trevora Noah, który w oczach Trumpa jest „prawie tak zły jak Jimmy Kimmel na gali Oscarów o niskiej oglądalności”. A poszło tak naprawdę o żart, jaki Noah wygłosił na scenie. Wręczył Billie Eilish statuetkę za utwór „Wildflower” i zaczął mówić. – No i masz, piosenka roku! Gratulacje, Billie Eilish. Wow! To Grammy, którego każdy artysta pragnie – niemal tak bardzo, jak Trump chce Grenlandii. Co ma sens, bo skoro [Jeffrey[ Epstein odszedł, [Trump] potrzebuje nowej wyspy, gdzie mógłby spędzać czas z Billem Clintonem – powiedział. Nawiązał więc i do tego, że