Wójtowie, organizacje rolników i producentów, a także izby rolnicze na Mazowszu biją na alarm w sprawie tzw. planów ogólnych, które mają określać co i gdzie będzie można wybudować.
Prezes Mazowieckiej Izby Rolniczej Wiktor Szmulewicz obawia się, iż ustawa w tym kształcie zahamuje rozwój wsi i ograniczy prawo własności.
– Ustawa o planach jest jak gdyby liczeniem matematycznym bardziej niż odzwierciedlającym to, co w terenie jest. Wójtowie zlecają firmom, najczęściej zewnętrznym, no i oni na podstawie algorytmów jakości gleby, zamieszkania i innych rzeczy takie plany robią. To jest zagrożenie. Mogą wstrzymać im wszelki rozwój – wskazuje.
Ile terenu pod zabudowę
Wójt gminy Korczew w powiecie siedleckim Sławomir Wasilczuk tłumaczy, iż ustawa poprzez plany ogólne z góry wyznacza samorządom, ile terenu mogą przeznaczyć pod zabudowę. I dodaje, iż w przypadku jego gminy to 20 ha przy ponad 10 tys. ha powierzchni.
– Ja mogę w każdej miejscowości średnio około 1 ha przeznaczyć pod zabudowę nową. To jest naprawdę bardzo mały wskaźnik. Ograniczamy ludziom możliwość budowy nowych domów, jak również i rozbudowy – podkreśla.
Planowano protest
Sprzeciw wobec ustawy wprowadzającej tzw. plany ogólne miał być powodem zaplanowanego na 24 marca protestu rolniczego Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych u w Warszawie.
– Muszę powiedzieć tylko, iż w momencie, kiedy ogłosiłem ten protest, w ciągu 24 godzin odpowiedziało 380 gmin pozytywnie. Tylko jedna negatywnie się ustosunkowała, widocznie której ten problem nie dotyczy – mówi przewodniczący OPZZ Sławomir Izdebski.
Akcję zawieszono, bo strona rolnicza i samorządowcy prowadzą rozmowy ze stroną rządową na temat zmian w przepisach. Kolejny etap rozmów z rządem zaplanowano na 26 marca.
Plany ogólne mają obowiązywać od końca czerwca.

2 godzin temu













