
- Jak ktoś z boku by patrzył, to wygląda to tak, jakby tu były same zgliszcza. Nikt nie chce tu pracować, budżet się nie zgadza, burmistrz w ogóle nie przychodzi do pracy. A my mamy dobre wyniki finansowe, prócz BNF mamy 40 innych imprez, sukces śmieciowy widoczny jest w całej Polsce. Chociażby zmiana formuły BNF pokazuje, iż słucham państwa refleksji. Ja państwu ufam i też oczekuję, iż dla dobra wspólnego państwo będą mi ufać. A dyskusja zamieniła się w wyliczanie rzeczy, które nam nie wyszły. A mnóstwo rzeczy nam wyszło – mówił w czasie wielogodzinnej debaty burmistrz Piotr Płochocki. Kilka minut później było już jasne, iż nie zdołał przekonać większości Rady Miejskiej. Burmistrz nie otrzymał wotum zaufania, a później głosowanie nad absolutorium zakończyło się bez rozstrzygnięcia. Jednak zanim radni podjęli decyzję, przez kilka godzin trwała jedna z najbardziej emocjonalnych dyskusji tej kadencji. Już od pierwszych minut było wiadomo, iż nie będzie to rutynowa dyskusja nad raportem o stanie gminy. Przewodniczący Rady Miejskiej Adam Szczerba zamiast krótkiego wprowadzenia wygłosił obszerne wystąpienie, które nadało ton całej sesji. „Dziś oceniamy kapitana tego statku” Przewodniczący rozpoczął od rozbudowanej metafory, porównując samorząd do statku. – Wotum zaufania nie jest głosowaniem nad wykonaniem budżetu. Można powiedzieć, iż głosowanie nad wykonaniem budżetu jest jak przegląd techniczny statku stojącego w porcie – sprawdzamy wtedy, czy jednostka może pływać, czy dokumentacja się zgadza, czy finanse są wydawane na wyposażenie załogi i statku. Natomiast dziś oceniamy kapitana tego statku. Zastanawiamy się, czy potrafi żeglować, czy ma wyznaczony kurs, czy potrafi przewidywać zagrożenia, podejmować trafne decyzje, współpracować z załogą i zdobywać zaufanie tych, których prowadzi. W mojej ocenie oraz w ocenie wielu radn









