Według palestyńskiej agencji WAFA uzbrojeni izraelscy osadnicy 20 sierpnia nad ranem podpalili palestyński dom w Khirbet al-Fara, na zachód od Jatty, gdy w środku spała pięcioosobowa rodzina. Anadolu cytuje mieszkankę domu, która opisała atak na sypialnię. To obraz bezkarnej przemocy osadniczej wobec cywilów.
Atak nad ranem w Khirbet al-Fara
Palestyńska agencja WAFA podała 20 sierpnia, iż uzbrojeni izraelscy osadnicy podpalili dom w Khirbet al-Fara, na południe od Hebronu i na zachód od Jatty. Według tej relacji napastnicy mieli pochodzić z osiedla Otniel i zaatakować dom Bassama al-Nawaj'a, gdy w środku spała pięcioosobowa rodzina. W sprawach tak ciężkich trzeba trzymać się faktów i źródeł, ale też nazwać rzecz po imieniu: cywilny dom nie może być celem nocnego odwetu ani narzędziem wypychania ludzi z ziemi.
Middle East Monitor, powołując się na Anadolu Agency, cytował Aliyę al-Nawajaa, która relacjonowała, iż pięciu zamaskowanych napastników pojawiło się o świcie. Według jej słów jeden z nich otworzył okno sypialni, w której spała z córką, groził rodzinie, a potem podpalono pomieszczenie. Ogień miał gwałtownie się rozprzestrzenić, zanim domownicy zdołali nad nim zapanować.
Osadnictwo jako źródło stałej presji
Khirbet al-Fara leży w rejonie Hebronu, gdzie palestyńskie społeczności od lat żyją pod presją rozbudowy osiedli, posterunków i patroli. Nie każdy spór o ziemię kończy się ogniem. Ale gdy cywilny dom staje się celem ataku, a rodzina budzi się w płomieniach, nie mówimy już o abstrakcyjnym konflikcie terytorialnym. Mówimy o rozpadzie elementarnego porządku.
DN opisywał niedawno, jak Kusra znalazła się pod presją osadników i jak izraelska armia rozbierała nielegalne posterunki. Tamten tekst pokazywał ten sam mechanizm: państwo, które traci kontrolę nad najbardziej radykalnymi elementami własnego zaplecza, samo podcina wiarygodność swojej polityki bezpieczeństwa.
Izrael ma prawo do bezpieczeństwa, ale nie do bezkarności
Izrael ma prawo bronić swoich obywateli przed terroryzmem. To zdanie powinno być oczywiste dla wszystkich, kto poważnie traktuje państwo i jego obowiązki. Ale prawo do obrony nie daje nikomu blankietu na przemoc wobec rodzin, które śpią we własnym domu. jeżeli osadnicy podpalają palestyński budynek, to nie wzmacniają bezpieczeństwa Izraela. Pracują na chaos, radykalizację i moralną kompromitację własnego państwa.
W polskiej perspektywie jest tu lekcja szersza niż sam Bliski Wschód. Państwo, które toleruje prywatną przemoc, przestaje być suwerenne w poważnym sensie. Suwerenność to nie głośne hasło i nie prawo silniejszego na lokalnej drodze. To monopol państwa na użycie siły, odpowiedzialność służb i ochrona cywilów bez względu na to, czy ich sprawa pasuje do politycznej narracji dnia.
Radykalny język nakręca radykalne czyny
Nie da się też udawać, iż słowa nie mają skutków. W izraelskiej polityce rośnie znaczenie środowisk, które mówią o Palestyńczykach językiem zbiorowej kary, a nie prawa. DN pisał o tym przy okazji wypowiedzi, w której Itamar Ben-Gwir mówił o zabijaniu „30-40 osób każdej nocy”. Taki język nie musi być bezpośrednim rozkazem, aby zatruwać atmosferę i przesuwać granice dopuszczalności.
Trzeba zachować uczciwość: odpowiedzialność za konkretny atak muszą ustalić adekwatne organy, a osoby wskazywane przez media i świadków nie są skazane prawomocnym wyrokiem. Ale uczciwość nie oznacza ślepoty. Gdy kolejne doniesienia mówią o podpaleniach, pobiciach i zastraszaniu, cywilizowane państwo ma obowiązek działać twardo wobec sprawców, także wtedy, gdy są „swoi”.
Stawka dla Polski i Europy
Polska nie musi przyjmować cudzych propagandowych klisz, ani proizraelskich, ani propalestyńskich. Naszą miarą powinien być realizm narodowy: bezpieczeństwo państwa, prawo do życia cywilów, odporność na terror i sprzeciw wobec bezkarnej przemocy. Sojusze są potrzebne, ale sojusze nie polegają na zamykaniu oczu, gdy narusza się podstawowe normy.
Dla Europy każdy taki atak oznacza nowe paliwo dla gniewu, migracyjnej presji i radykalizacji. Dla Polski oznacza konieczność trzeźwego myślenia: nie wolno importować cudzych wojen kulturowych, ale nie wolno też udawać, iż przemoc wobec rodzin jest tylko lokalnym epizodem. Dom ze śpiącą matką i córką to nie jest cel polityczny. To granica, której przekroczenie powinno spotkać się z jasnym potępieniem i realną karą.
Źródło: WAFA, Middle East Monitor za Anadolu Agency, Magna Polonia.
Źródło: Magna Polonia













