Zacharowa grozi fabrykom broni w Europie. Polska nie może ustąpić

dzienniknarodowy.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Zacharowa grozi fabrykom broni w Europie. Polska nie może ustąpić


Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ, oświadczyła 30 września, iż europejskie zakłady produkujące broń dla Ukrainy są dla Rosji potencjalnymi celami wojskowymi. Wypowiedź padła po pytaniu o polskie plany dotyczące rakiet Patriot. Dla Polski to jawna próba zastraszenia i argument za szybszą rozbudową przemysłu oraz obrony powietrznej.

Groźba padła po pytaniu o Polskę

Maria Zacharowa wystąpiła z groźbą podczas środowego briefingu rosyjskiego MSZ. Jak podał Interfax, rzeczniczka uznała europejskie zakłady wytwarzające broń dla Ukrainy za potencjalne cele wojskowe Rosji. Dodała, iż fabryki pracujące na potrzeby ukraińskich sił zbrojnych nie powinny czuć się bezpieczne tylko dlatego, iż znajdują się poza terytorium Ukrainy.

Słowa padły w odpowiedzi na pytanie o plany ulokowania w Polsce produkcji pocisków do systemu Patriot. To nadaje wypowiedzi konkretny adres polityczny. Moskwa próbuje wywołać w Warszawie lęk przed rozwijaniem zdolności, które wzmacniają Polskę i pomagają Ukrainie odpierać rosyjską agresję. Polskie plany dotyczące uzbrojenia dla Ukrainy muszą być oceniane przez pryzmat bezpieczeństwa naszego państwa, ale nie mogą być dyktowane przez groźby Kremla.

Patriot i polskie kompetencje przemysłowe

Polska już uczestniczy w łańcuchu produkcyjnym systemu Patriot. Kancelaria Prezydenta RP poinformowała 21 września, iż w Hucie Stalowa Wola powstają wyrzutnie, a polskie przedsiębiorstwa współpracują z amerykańskimi koncernami przy kontenerach startowych i silnikach do pocisków PAC-3. Oficjalny komunikat prezydencki wskazuje więc, iż rozmowa nie dotyczy abstrakcyjnego projektu, ale realnych kompetencji rozwijanych nad Wisłą.

Własna produkcja i serwis uzbrojenia oznaczają miejsca pracy, dostęp do technologii oraz możliwość szybszego uzupełniania zapasów. W czasie wojny prowadzonej tuż za polską granicą nie jest to przemysł jak każdy inny. To część odporności państwa. Rezygnacja pod presją rosyjskich komunikatów zwiększyłaby zależność Polski od zagranicznych dostaw i dałaby Moskwie dowód, iż zastraszanie działa.

Groźby wymagają przygotowania, nie paniki

Wypowiedź Zacharowej nie jest dowodem na przygotowanie konkretnego uderzenia. Jest jednak komunikatem państwa, które prowadzi wojnę na Ukrainie i regularnie używa języka siły wobec państw NATO. Redakcja opisywała już groźbę rosyjskiego MSZ pod adresem Sojuszu. Takich słów nie wolno lekceważyć, ale równie błędne byłoby podporządkowanie im polskiej polityki obronnej.

Odpowiedź powinna być praktyczna: lepsza osłona przeciwlotnicza zakładów, kontrwywiadowcza ochrona personelu i dostaw, zabezpieczenia przeciw sabotażowi oraz odporność systemów informatycznych. Potrzebna jest także czytelna komunikacja sojusznicza. Atak na obiekt znajdujący się na terytorium państwa NATO nie byłby prywatnym sporem z jedną fabryką, ale uderzeniem w bezpieczeństwo całego Sojuszu.

Rosja chce, by Europa sama ograniczała swój potencjał ze strachu przed rosyjską reakcją. Polska ma szczególny powód, by tę logikę odrzucić. Rosyjskie ataki na Ukrainę już wymuszają podrywanie polskich myśliwców, a wojna pokazała znaczenie zapasów amunicji i sprawnych zdolności produkcyjnych.

Stawką są bezpieczeństwo Polaków, miejsca pracy i swoboda podejmowania decyzji we własnym interesie narodowym. Groźba z Moskwy powinna przyspieszyć ochronę polskiego przemysłu obronnego, a nie zatrzymać jego rozwój. Państwo suwerenne nie oddaje przeciwnikowi prawa weta nad tym, co produkuje na własnym terytorium.

Źródła: Interfax, Kancelaria Prezydenta RP, Bankier.pl

Źródło: Bankier.pl

Idź do oryginalnego materiału