ZABAWA TUSKA POLSKĄ, CZYLI GRA W BERKA

niepoprawni.pl 1 godzina temu

Maciej Berek od grudnia 2023 r. – wraz z powołaniem obecnego gabinetu – pełnił funkcję ministra-członka Rady Ministrów i szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów. W marcu 2025 r. Berek stanął na czele powołanego przez premiera rządowego zespołu ds. deregulacji i odtąd patronował przygotowywanym przez rząd projektom deregulacyjnym. W lipcu 2025 r., przy okazji rekonstrukcji rządu, został ministrem ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu.

Premier postawił przed swoją „prawą ręką” zadanie kontroli i rozliczania pracy ministrów w związku z tym, iż Donald Tusk zwyczajowo przebywa w KPRM od wtorkowego popołudnia do czwartku rano, gdy odlatuje z Warszawy rządowym samolotem do Gdańska. Jest więc oczywiste, iż trudno jest cokolwiek kontrolować, gdy samolot już czeka na lotnisku.

Także wiadomo, iż lewą ręką Tuska w roli członka rady ministrów jest Kotula, która podobnie jak Iza Leszczyna zapoznała się z czarodziejską różdżką Donalda. Tak jak już pisałem – Berek to wunderwaffe Tuska dla odbicia Trybunału Konstytucyjnego dla sędziów Tuska, o czym ludność tego kraju poinformowała lewa rączka Tuska. Berek jest to wunderwaffe całkowicie apolityczne – o czym niemiecki namiestnik już poinformował mieszkańców „tego kraju”. Berek jako „prawa” ręka spełnia więc najwyższe standardy prawa takiego, jak je rozumie niemiecki namiestnik na Polskę.

Osobną kwestią jest niespełnienie ustawowych warunków formalnych przez Berka, czyli brak min. dziesięciu lat stażu pracy na stanowisku radcy prawnego. „Wpis na listę radców nie jest bowiem równoznaczny z rzeczywistym wykonywaniem zawodu radcy prawnego, a wykonywaniem nie jest z pewnością pełnienie urzędu ministra” – zauważył sędzia Sądu Najwyższego prof. Kamil Zaradkiewicz. Prof. Zaradkiewicz nie zwrócił jednak uwagi, iż Berek oświadczył w TVN24, że „przez 17 lat wykonywałem zawód, a byłem wpisany (na listę radców prawnych) przez ponad 20 lat”. Jest więc oczywiste, iż prawa ręka Tuska nie może łgać tak, jak jego pryncypał! Zwłaszcza w sytuacji, gdy kolejne granaty wybuchają w szambie Koalicji Obywatelskiej, a których skutki ma przykryć gra Tuska w prawdomównego Berka.

Dziś się okazuje, iż Mateusz Hen, wicedyrektor szpitala w Gnieźnie i lokalny polityk KO, mający na koncie przynajmniej siedem prawomocnych wyroków - pełni dyżury na oddziale chirurgii, chociaż zgodnie z prawem nie może leczyć dzieci. Mateusz Hen, choć ma na koncie siedem prawomocnych wyroków karnych, to zgodnie z zasadami Beaty Sawickiej, Arłukowicza i Neumanna - nie przeszkadza to w państwie Tuska kręcić lody na szpitalnictwie!

Także dzisiaj się okazało, iż w szpitalu w Nowej Soli lody się kręci na „papierowych” zawałach, za których leczenie idą miliony złotych! Jednak skoro kolejne wybuchy granatów w szambie KO mogą obryzgać Tuska i jego przydupasów - te właśnie afery ma za zadanie przykryć nowa afera z Berkiem. Bo przecież nikt już nie pamięta afer Giertycha, Nowaka, Karpińskiego, Gawłowskiego, Króla a choćby Kacprzyka, które zostały skutecznie przykryte innymi aferami…

Tak więc wunderwaffe Berek – cudowna broń Tuska, choć bez uprawnień do zasiadania w gronie sędziów każdego sądu a nie tylko Trybunału Konstytucyjnego – będzie wciskana do TK przez niemieckiego namiestnika, niczym kit w szczerby gnijacych zębów demokracji walczącej.

Nie będzie to zabieg estetyczny – a wręcz śmierdzący niczym salwa z panzerfausta w szambo junty 13 grudnia. Wszystko więc wskazuje na to, iż gra w Berka będzie końcowym akcentem zabawy Polską niemieckiego namiestnika….

Idź do oryginalnego materiału