- Pomysł na akcję „Suzafony na pomniki" narodził się w czasie pandemii, kiedy działalność artystyczna została wstrzymana. Brak koncertów, prób i nagrań sprawił, iż pojawił się czas na komponowanie. W ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego powstawał wówczas Koncert na suzafon i orkiestrę. Mieszkając w pobliżu pomnika Marii Skłodowskiej-Curie na warszawskim Nowym Mieście, zauważyłem, iż jest to idealna postać do założenia suzafonu. Instrument ten podczas gry opiera się na ramionach muzyka, dlatego nie trzeba go trzymać rękami. Wystarczyło przynieść suzafon z domu, założyć go na pomnik i w ten sposób rozpoczęła się cała inicjatywa. Dopiero później pojawił się pomysł, aby wyruszyć z akcją w Polskę - mówi Piotr Wróbel, pomysłodawca tej akcji charytatywnej, a z wykształcenia muzyk i kompozytor. Rowerem przez Polskę Dodaje, iż lubi podróżować rowerem, dlatego wybrał właśnie ten środek transportu. - Jeżdżę na rowerze poziomym, który sam w sobie zwraca uwagę i dobrze wpisuje się w charakter przedsięwzięcia. Pierwsza edycja prowadziła do Zielonej Góry, a celem zbiórki było wsparcie Schroniska dla koni Tara. Od tego czasu akcja ma charakter charytatywny. Przez kilka lat udało się zebrać blisko 40 tysięcy złotych na różne, potrzebne zawsze cele - wskazuje Piotr Wróbel. Trasa zawsze rozpoczyna się w Warszawie, a cel jest obierany zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara. - Dotychczas odwiedziłem między innymi Zieloną Górę,
Gorzów Wielkopolski, Płock, Toruń, Bydgoszcz, Gdańsk, Sopot, Olsztyn, Białystok, Siedlce, Białą Podlaską i Terespol. Pomiędzy głównymi wyprawami organizowałem również krótsze, jednodniowe akcje. Jedynymi większymi miastami, które dotąd zostały pominięte, są Szczecin i Piła, kierunek północno-zachodni - przyznaje
muzyk.Suzafon jest symbolem tej inicjatywy, ponieważ to jego główny instrument. - Gram na nim w założonym przeze mnie zespole Brass Federacja, wykonującym muzykę nowoorleańską. Połączenie suzafonu z pomnikami pojawiło się całkowicie spontanicznie, a później stało się znakiem rozpoznawczym całej akcji - wyjaśnia
performer.Przygotowania do każdej wyprawy zaczynają się od znalezienia kilku wolnych dni pomiędzy próbami, koncertami i nagraniami. Rower został wyposażony w specjalny bagażnik, za pomocą którego można bezpiecznie przewozić instrument. - Następnie analizuję trasę oraz sprawdzam w internecie pomniki znajdujące się po drodze. Oglądam ich zdjęcia i wybieram te, na które rzeczywiście można założyć suzafon. Zdarza się, iż nie jest to możliwe. Tak było na przykład z pomnikiem Mikołaja Kopernika w Toruniu, który okazał się zbyt wysoki i zbyt masywny - przyznaje
muzyk.Tegoroczna trasa prowadziła przez Siedlce, Białą Podlaską i Terespol, ponieważ po wcześniejszych wyprawach do Olsztyna i Białegostoku naturalnie przyszedł czas na wschodnią część kraju. W Siedlcach suzafon trafił na pomniki Stefana Żeromskiego i Aleksandry Ogińskiej. W Białej Podlaskiej został założony na pomniki Józefa Ignacego Kraszewskiego oraz Bogusława Kaczyńskiego. Dzięki podpowiedzi mieszkańców muzyk odwiedził również pomnik Lecha i Marii Kaczyń
skich.Pozytywne reakcje - Reakcje mieszkańców są bardzo życzliwe i pełne zaciekawienia. Nie zdarzyło się, aby ktoś sprzeciwiał się tej inicjatywie. Najczęściej pojawiają się spontaniczne komentarze i uśmiech. Przed założeniem suzafonu zawsze gram kilka dźwięków, melodii, tematów. Dźwięk instrumentu przyciąga przechodniów i sprawia, iż ludzie sami podchodzą, aby zobaczyć, co się dzieje. W Białej Podlaskiej poznałem sympatyczną grupę osób, które opowiedziały mi o mieście. Wśród nich był właściciel klubu muzycznego, z którym wymieniliśmy się kontaktami. Następnego dnia spotkaliśmy się ponownie w jego sklepie rowerowym, ponieważ potrzebowałem części do roweru - mówi Piotr Wróbel. Wskazuje, iż w czasie każdej trasy stara się osobiście odwiedzić miejsce, na które prowadzona jest zbiórka. Tak było w przypadku Schroniska dla koni Tara, Ośrodka Rehabilitacji Ptaków Albatros, czy budowy Szkoły dla Osób z Niepełnosprawnościami w Białymstoku. W tym roku, szukając organizacji potrzebującej wsparcia, trafił na Placówkę Opiekuńczo-Wychowawczą w Komarnie. - Placówka w Komarnie została wybrana dlatego, iż znajduje się niedaleko Terespola, który był końcowym punktem tegorocznej trasy. Dzięki temu mogłem odwiedzić dzieci, poznać je osobiście, zobaczyć miejsce, na które prowadzona jest zbiórka, i przekonać się, na co przeznaczone zostaną zebrane środki - mówi Piotr Wróbel. Przyznaje, iż spotkanie przebiegło w bardzo serdecznej atmosferze. - Poznałem życzliwych opiekunów i wspaniałe dzieciaki. Wspólnie wybraliśmy się na półtoragodzinną wycieczkę rowerową, zjedliśmy obiad, dzieci mogły obejrzeć suzafon, a ja zwiedziłem szkołę i ośrodek, w którym na co dzień przebywają. Było to bardzo wartościowe doświadczenie -
zaznacza.Akcja została zauważona między innymi przez „Pytanie na Śniadanie" oraz „Teleexpress", gdzie muzyk trafił do Klubu Ludzi Pozytywnie Zakręconych. - Takie wyróżnienia dobrze wyglądają i pomagają w promocji inicjatywy, jednak same w sobie nie przekładają się na znaczący wzrost liczby darczyńców. w tej chwili wydarzeń i akcji charytatywnych jest bardzo dużo, dlatego konieczne jest systematyczne przypominanie o projekcie poprzez publikowanie relacji z wyjazdów, filmów, zdjęć, wywiadów i informacji w mediach. Jednorazowy materiał telewizyjny nie wystarcza, zwłaszcza gdy nie jest się osobą powszechnie rozpoznawalną - przyznaje
muzyk.Akcja będzie kontynuowana w kolejnych latach. - Nie zamierzam rezygnować ani z roweru, ani z suzafonu. jeżeli tylko pozwolą na to obowiązki zawodowe i znajdzie się kilka wolnych dni pomiędzy koncertami, próbami i nagraniami, w przyszłym roku planuję kolejną wyprawę. Następna trasa ma prowadzić z Warszawy przez Lublin, Zamość i Przemyśl, zgodnie z przyjętą zasadą przemierzania Polski zgodnie z ruchem wskazówek zegara - podsumowuje.