Prezydent Świdnicy Beata Moskal-Słaniewska pochwaliła się w mediach społecznościowych rozmową z jednym z mieszkańców Świdnicy, którego przypadkowo spotkała na Rynku. Jak zapewniła we wpisie, z powagą i zainteresowaniem podeszła do zgłaszanych przez niego uwag i sugestii – dodając, iż zrobiła to nie po raz pierwszy. Gdyby pan Janusz chciał skorzystać z dyżurów dla mieszkańców, nie miałby szans. Beata Moskal-Słaniewska jest jedyną szefową samorządu gminnego w powiecie świdnickim, która nie prowadzi tradycyjnych dyżurów.
Zdjęcie pochodzi z gminnego profilu FB Beata Moskal-Słaniewska prezydent Świdnicy„Z Panem Józefem Dobrowolskim spotykamy się czasem w centrum miasta. Zawsze ma dobre podpowiedzi i sugestie, które już kilka razy wykorzystaliśmy, rozwiązując problemy, które wymagały większych lub mniejszych interwencji. Przy ostatniej okazji znów dobra rozmowa o mieście. A zgłoszoną sprawę mam nadzieję uda się załatwić w najbliższych dniach.” – napisała prezydent Świdnicy na swoim oficjalnym profilu.
To z pewnością budujący obrazek, jednak w rzeczywistości odzwierciedla dosyć specyficzną i wyjątkową w skali regionu formę kontaktów ze Świdniczanami. Przypomnijmy: w 2022 roku informowaliśmy na łamach Swidnica24.pl, iż Beata Moskal-Słaniewska całkowicie zrezygnowała z tradycyjnych dyżurów, podczas których mieszkańcy mogli osobiście przychodzić do jej gabinetu ze swoimi sprawami. Prezydent Świdnicy stała się jedynym szefem gminy w powiecie świdnickim, który podjął decyzję o całkowitym wygaszeniu tej formy otwartych spotkań, podczas których mieszkańcy mogą przyjść z każdym, nieselekcjonowanym przez prezydenta, wójta czy burmistrza, problemem czy pomysłem.
„Zawsze blisko ludzi”
Przed laty Beata Moskal-Słaniewska szła do wyborów z hasłem „Zawsze blisko ludzi”. Podczas inauguracji swojej pierwszej kampanii wyborczej w 2014 roku deklarowała: „Otwarcie na ludzkie problemy, pełna dostępność prezydenta – takie zasady muszą powrócić do Urzędu Miejskiego w Świdnicy”.
Tradycja cotygodniowych spotkań z czasem zaczęła jednak natrafiać na utrudnienia – wprowadzono zapisy, a czas oczekiwania w kolejce wydłużał się do wielu tygodni. Wraz z wybuchem pandemii w 2020 roku dyżury zawieszono, a po zniesieniu obostrzeń magistrat poinformował, iż powrotu do dawnego zwyczaju już nie będzie. Rzeczniczka urzędu tłumaczyła wówczas oficjalnie, iż „załatwienie spraw urzędowych nie wymaga osobistego kontaktu z prezydent miasta”.
Dziś mieszkańcy Świdnicy nie mogą po prostu zapisać się na wizytę i przyjść do prezydent miasta w wyznaczonym dniu tygodnia. Wszystkie oficjalne sprawy Świdniczanie mogą zgłaszać drogą urzędową – wysyłając pisma tradycyjną pocztą, e-mailem, składając je w kancelarii Urzędu Miejskiego lub korzystając z poczty elektronicznej oraz e-PUAP-u.
Ze Świdniczanami spotyka się z własnej inicjatywy zastępca prezydenta Krystian Werecki. Aby porozmawiać z wiceprezydentem o problemach, trzeba jednak wcześniej umówić się na konkretny termin drogą telefoniczną.
Stałe, cotygodniowe dyżury prowadzą wszyscy wójtowie i burmistrzowie w powiecie świdnickim.
Jeśli zatem mieszkańcy chcieliby przedstawić swoje problemy samej pani prezydent bez pośrednictwa maili i oficjalnych pism urzędowych, najskuteczniejszą metodą pozostaje wypatrywanie jej na miejskich ulicach. Wygląda na to, iż przypadkowe spotkanie na Rynku to w tej chwili jedna z nielicznych szans na bezpośrednią rozmowę z gospodynią miasta.Pod warunkiem, iż prezydent zechce się zatrzymać i porozmawiać.
Agnieszka Szymkiewicz
Ulotka wyborcza Beaty Moskal-Słaniewskiej z 2014 roku:


1 godzina temu











