Z Polski ubywa Ukraińców. Eurostat pokazał czerwcowe dane

dzienniknarodowy.pl 5 godzin temu
Zdjęcie: Z Polski ubywa Ukraińców. Eurostat pokazał czerwcowe dane


Na koniec czerwca 2026 r. Polska miała 961 170 beneficjentów ochrony czasowej z Ukrainy, o 6335 mniej niż miesiąc wcześniej. Tak wynika z danych Eurostatu z 11 sierpnia. To największy spadek w UE i sygnał, iż pomoc wojenną trzeba porządkować według interesu państwa, a nie emocji.

Największy spadek w Unii

W czerwcowych danych Eurostatu Polska pozostaje drugim państwem Unii Europejskiej pod względem liczby osób z Ukrainy objętych ochroną czasową. Na pierwszym miejscu są Niemcy z 1 286 230 osobami, czyli 29,2 proc. unijnej całości. Polska ma 961 170 osób, czyli 21,8 proc., a Czechy 390 810 osób, czyli 8,9 proc.

Najważniejsza informacja dla polskiego czytelnika jest jednak inna: między końcem maja a końcem czerwca 2026 r. liczba beneficjentów ochrony czasowej w Polsce spadła o 6335 osób, czyli o 0,7 proc. To największy ubytek bezwzględny w całej Unii. Spadki zanotowały jeszcze Belgia, o 35 osób, i Irlandia, o 15 osób. W 24 państwach członkowskich liczba osób objętych ochroną wzrosła.

To nie jest drobny ruch statystyczny. Polska od początku wojny poniosła ogromny ciężar pomocy uchodźcom z Ukrainy: mieszkaniowy, szkolny, zdrowotny, administracyjny i budżetowy. Solidarność w obliczu rosyjskiej agresji była potrzebna. Państwo polskie nie może jednak działać na autopilocie, jakby każda decyzja z marca 2022 r. miała obowiązywać bez korekty przez kolejne lata.

Dane trzeba czytać uczciwie

Eurostat podaje, iż na 30 czerwca 2026 r. w całej UE ochroną czasową było objętych 4,41 mln obywateli państw spoza Unii, którzy uciekli z Ukrainy. W porównaniu z końcem maja liczba ta wzrosła o 24 380 osób, czyli o 0,6 proc. W skali całej Wspólnoty trend jest więc rosnący. Polska idzie w przeciwną stronę.

Trzeba przy tym zachować precyzję. Spadek w rejestrze nie zawsze oznacza, iż dokładnie tyle samo osób fizycznie wyjechało z Polski z dnia na dzień. Sam Eurostat zaznacza w metodologii, iż kraje różnie wyrejestrowują osoby objęte ochroną, a brak ciągłego porządkowania danych może powodować większe miesięczne spadki. Uczciwy opis brzmi więc tak: w czerwcu w polskiej statystyce było o 6335 beneficjentów mniej. To fakt. I ten fakt wymaga politycznej reakcji.

Jeżeli państwo ma wypłacać świadczenia, zapewniać szkołę, leczenie i obsługę administracyjną, musi wiedzieć, kto rzeczywiście mieszka w Polsce, kto wyjechał, kto pracuje, kto korzysta z systemu i na jakiej podstawie. Bez porządnych rejestrów nie ma ani pomocy, ani kontroli. Jest chaos, a za chaos płaci polski podatnik.

Polska pomoc nie może być bezterminowym automatem

Ochrona czasowa została uruchomiona po rosyjskiej napaści na Ukrainę i pozostaje nadzwyczajnym mechanizmem prawnym. Eurostat przypomina, iż Rada UE przedłużyła ją do 4 marca 2027 r. To oznacza, iż temat nie zniknie po wakacjach ani po kolejnej konferencji prasowej w Brukseli. Będzie wracał w budżetach samorządów, w kolejkach do usług publicznych, w szkołach i w decyzjach o rynku pracy.

Polska ma prawo mówić jasno: pomoc ofiarom wojny nie może oznaczać rezygnacji z suwerenności decyzyjnej. Państwo musi odróżniać realną potrzebę ochrony od wygodnego trwania w systemie, który nie jest już nadzwyczajny, ale coraz bardziej stały. To właśnie dlatego w debacie o relacjach z Ukrainą coraz częściej wraca zasada wzajemności.

Nie chodzi o wrogość wobec Ukraińców jako ludzi. Chodzi o odpowiedzialność wobec Polski. Państwo, które nie liczy kosztów i nie sprawdza skutków swoich decyzji, przestaje być gospodarzem we własnym domu. W polityce migracyjnej i uchodźczej emocje są złym księgowym.

Stawka dla Polaków

Według Eurostatu od początku rosyjskiej wojny w lutym 2022 r. państwa UE przyznały ochronę czasową 7,2 mln osób uciekających z Ukrainy. Polska wydała 2 165 500 takich decyzji, najwięcej w całej Unii. To mocny dowód skali polskiej pomocy. Tego faktu nie wolno ani ukrywać, ani traktować jak wiecznego zobowiązania bez rachunku.

Dane z czerwca pokazują moment, w którym trzeba przejść od odruchu kryzysowego do twardej polityki państwowej. Rejestry muszą być czyste. Świadczenia muszą trafiać tam, gdzie jest realna potrzeba. Kontrola pobytu i pracy musi być normalnym obowiązkiem, a nie tematem tabu.

Dla Polaków stawką są pieniądze publiczne, dostęp do usług i elementarna sprawczość państwa. Pomagać można mądrze albo ślepo. Narodowy realizm podpowiada pierwszą drogę.

Źródło: Interia Wydarzenia, Eurostat.

Źródło: Interia Wydarzenia

Idź do oryginalnego materiału