Z końcem roku zniknęły dopłaty. Rachunki w górę, a bon energetyczny przepadł

1 godzina temu

31 grudnia 2025 roku skończył się mechanizm zamrożonych cen prądu, który obowiązywał w polskich gospodarstwach domowych przez ostatnie miesiące. Rodziny czekają wyższe rachunki, a rząd rozdaje wsparcie pod bardzo konkretnymi warunkami.

Fot. Warszawa w Pigułce

Od 1 stycznia 2026 roku miliony Polaków płacą za prąd według nowych zasad. Wygasła tarcza energetyczna, która przez cały 2025 rok chroniła przed najgorszym. Prezes Urzędu Regulacji Energetyki Renata Mroczek zatwierdził nowe stawki – średnia cena energii elektrycznej w taryfach wyniesie 495,16 zł za MWh netto. Teoretycznie to spadek o 1% w porównaniu z zamrożoną stawką 500 zł/MWh, ale w praktyce niemal nikt tego nie odczuje na swoim portfelu.

Energia tańsza, rachunki droższe – jak to możliwe?

Mechanizm jest prosty, choć dla przeciętnego Kowalskiego frustrujący. Sama energia elektryczna faktycznie minimalnie potaniała, ale rachunek składa się z wielu elementów. I właśnie pozostałe pozycje drożeją na tyle mocno, iż końcowy wynik i tak idzie w górę.

Opłaty dystrybucyjne wzrosły średnio o 7,6%. To koszt dostarczenia prądu od elektrowni do gniazdka w twoim domu. W 2025 roku średni koszt dystrybucji wynosił około 0,48 zł/kWh brutto. Teraz jest wyraźnie więcej. Do tego dochodzi opłata mocowa, która skoczyła o około 50% – to jeden z największych wzrostów od momentu jej wprowadzenia. Dla gospodarstwa zużywającego 3 000 kWh rocznie sama opłata mocowa to ponad 288 zł w skali roku.

Portal WysokieNapiecie.pl wylicza, iż dla przeciętnej polskiej rodziny, która zużywa 2 000 kWh rocznie, suma opłat dystrybucyjnych rośnie o około 7%. Całkowity rachunek za prąd wzrośnie średnio o 3%, czyli około 6 zł miesięcznie. Na obszarze PGE Dystrybucja (środkowa i wschodnia Polska) średni całkowity rachunek przeciętnej polskiej rodziny wzrośnie z 205 zł na 212 zł miesięcznie.

Bon energetyczny znikł bez śladu

Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie pozostawiło złudzeń – bon energetyczny nie będzie realizowany w 2026 roku. To definitywny koniec programu, który w 2024 roku wspierał gospodarstwa domowe o niższych dochodach. Wnioski przyjmowano od 1 sierpnia do 30 września 2024 roku, a kwoty wahały się od 300 zł do 1 200 zł w zależności od liczby osób w gospodarstwie.

Decyzja rządu wynikała z przekonania, iż mrożenie cen energii oraz wprowadzenie bonu ciepłowniczego skutecznie zredukują koszty. Problem w tym, iż mrożenie właśnie się skończyło, a bon ciepłowniczy dostanie tylko wąska grupa odbiorców.

Bon ciepłowniczy – wsparcie dla wybranych

W miejsce bonu energetycznego pojawił się bon ciepłowniczy, ale nie każdy może go dostać. Wymóg numer jeden: gospodarstwo domowe musi korzystać z centralnego ogrzewania z sieci miejskiej. jeżeli masz własny piec, pompę ciepła, ogrzewanie gazowe czy jakiekolwiek inne – nie masz prawa do wsparcia.

Drugi warunek: cena ciepła musi przekraczać 170 zł za gigadżul netto. o ile koszt jest niższy, wniosek zostanie odrzucony. To wyklucza wiele dużych miast, gdzie stawki nie osiągają tego progu. Warszawa, Kraków, Wrocław – w wielu przypadkach mieszkańcy tych miast pozostają bez wsparcia.

Trzeci element: limit dochodowy wynosi 3 272,69 zł dla gospodarstwa jednoosobowego oraz 2 454,52 zł na osobę w gospodarstwie wieloosobowym. Rząd zastosował mechanizm „złotówka za złotówkę”, co oznacza iż niewielkie przekroczenie progu nie zamyka drogi do wsparcia, ale obniża jego wysokość. Minimalna kwota bonu to 20 zł – poniżej tej kwoty nie będzie wypłacany.

Ile można dostać i kiedy składać wnioski

Bon ciepłowniczy wypłacany jest w dwóch transzach. Pierwsza transza dotyczy okresu od 1 lipca do 31 grudnia 2025 roku i wynosi:

  • 500 zł – gdy cena ciepła jest wyższa niż 170 zł/GJ, ale nie wyższa niż 200 zł/GJ
  • 1 000 zł – gdy cena jest wyższa niż 200 zł/GJ, ale nie wyższa niż 230 zł/GJ
  • 1 750 zł – gdy cena przekracza 230 zł/GJ

Druga transza obejmuje okres od 1 stycznia do 31 grudnia 2026 roku i kwoty są wyższe:

  • 1 000 zł – gdy cena ciepła jest wyższa niż 170 zł/GJ, ale nie wyższa niż 200 zł/GJ
  • 2 000 zł – gdy cena jest wyższa niż 200 zł/GJ, ale nie wyższa niż 230 zł/GJ
  • 3 500 zł – gdy cena przekracza 230 zł/GJ

Wnioski można składać od 1 lipca do 31 sierpnia 2026 roku. Po tym terminie urząd nie przyjmie dokumentów. Do wniosku trzeba dołączyć zaświadczenie od spółdzielni mieszkaniowej, wspólnoty lub dostawcy ciepła, potwierdzające korzystanie z ciepła systemowego oraz obowiązującą cenę ciepła.

Jeśli mieszkasz w domu jednorodzinnym z własnym źródłem ciepła, nie dostaniesz ani grosza wsparcia

Bon ciepłowniczy skierowany jest wyłącznie do mieszkańców bloków i kamienic podłączonych do miejskich sieci ciepłowniczych. jeżeli jesteś w tej grupie, ale twoja spółdzielnia nie płaci za ciepło więcej niż 170 zł/GJ – też nic nie dostaniesz.

Rachunki za prąd wzrosną praktycznie dla wszystkich. Symboliczny spadek ceny samej energii zostanie zjedzony przez wyższe opłaty dystrybucyjne i opłatę mocową. Dla przeciętnej rodziny to dodatkowe 70-80 zł rocznie, ale w przypadku większego zużycia różnica będzie jeszcze bardziej odczuwalna.

Warto sprawdzić, czy kwalifikujesz się do bonu ciepłowniczego już teraz. Spółdzielnie mieszkaniowe i wspólnoty mają obowiązek wystawić zaświadczenie z aktualną stawką za ciepło. Bez tego dokumentu rozpatrzenie wniosku nie będzie możliwe. jeżeli cena u ciebie przekracza 170 zł/GJ i mieszczysz się w limicie dochodowym, możesz liczyć na wsparcie do 5 250 zł łącznie za obie transze.

Taryfy strefowe ratunkiem dla portfela

Portal Globenergia wylicza, iż przeciętny koszt energii w taryfie G11 (całodobowej) wynosi około 1,02 zł/kWh, podczas gdy w taryfie G12 w strefie nocnej to około 0,60 zł/kWh. Różnica sięga 42 groszy na każdej kilowatogodzinie, czyli około 41% taniej w tańszej strefie czasowej.

Największą różnicę oferuje PGE – spadek o 0,49 zł/kWh (około 47%). Energa daje spadek o 0,48 zł/kWh (około 44%), Enea o 0,38 zł/kWh (około 39%), a Tauron o 0,33 zł/kWh (około 34%). W okresie obowiązywania mechanizmu mrożenia cen największe korzyści odczuwali odbiorcy w taryfie G11, ponieważ ich stawki były administracyjnie obniżane. W taryfach strefowych realne oszczędności pojawiały się głównie wtedy, gdy większość zużycia przypadała na tańszą strefę czasową.

Teraz sytuacja się odwróciła. Zakończenie mrożenia cen sprawia, iż różnice między taryfą jednostrefową a strefową są wyraźnie widoczne i realnie wpływają na wysokość rachunków. Najwięcej zyskują użytkownicy pomp ciepła, samochodów elektrycznych oraz osoby, które uruchamiają pralkę, zmywarkę czy suszarkę poza godzinami szczytu.

Urlop od dopłat się skończył

Rząd zapowiedział, iż 2026 rok będzie okresem przejściowym. Zamiast powszechnego mrożenia cen mają pojawić się dodatki kierowane do gospodarstw o niższych dochodach oraz wsparcie uzależnione od realnych kosztów ogrzewania. Dla części rodzin oznacza to konieczność złożenia wniosku, a nie tylko biernego oczekiwania na niższy rachunek.

9 stycznia 2026 roku prezydent podpisał ustawę usprawniającą mechanizmy wsparcia odbiorców energii elektrycznej i ciepła. Nowe przepisy nie wprowadzają jednej wielkiej tarczy, ale porządkują system pomocy i przesuwają akcenty. Wsparcie ma trafiać do tych gospodarstw domowych, które rzeczywiście najbardziej odczuwają wzrost kosztów energii.

Firma ubezpieczeniowa Compensa ostrzega, iż wyższe rachunki mogą skłonić część Polaków do oszczędzania na przeglądach kominiarskich czy konserwacji instalacji grzewczych. To groźna droga – zaniedbania w tym obszarze mogą prowadzić nie tylko do wyższych kosztów, ale przede wszystkim do zagrożenia życia. Statystyki za sezon 2023/2024 pokazują 42 ofiary śmiertelne zatrucia czadem oraz 15 285 pożarów od urządzeń na paliwa stałe.

Idź do oryginalnego materiału