Coraz bardziej kruche zawieszenie broni w Iranie. Wymiana ognia ze Stanami Zjednoczonymi spowodowała natychmiastowy wzrost cen ropy. Zjednoczone Emiraty Arabskie zestrzeliwują irańskie rakiety i drony, władze poleciły mieszkańcom zostać w domu.
Sytuacja zaostrzyła się w czwartek wieczorem, po tym jak Amerykanie zaatakowali dwa irańskie statki w cieśninie Ormuz i obiekty w portowych miastach nad Zatoką Perską. Amerykanie twierdzą, iż były to cele wojskowe, Irańczycy – iż cywilne.
Według Centralnego Dowództwa Stanów Zjednoczonych, atak nastąpił „w geście samoobrony” po tym, jak Iran zaatakował amerykańskie okręty w okolicach cieśniny Ormuz. Z kolei irańska armia oskarżyła Stany Zjednoczone, iż ataki przeprowadziła „we współpracy z niektórymi krajami regionu”. To prawdopodobnie jest przyczyną ataków na Zjednoczone Emiraty Arabskie – jednego z najbliższych sojuszników USA w regionie. W samym Iranie, jak podają tamtejsze media, sytuacja się uspokoiła.
W czwartek wieczorem Iran oskarżył Stany Zjednoczone o naruszenie trwającego od miesiąca zawieszenia broni. Według Donalda Trumpa natomiast, mimo ataków, pozostaje ono w mocy. W czwartek wieczorem w rozmowie z dziennikarzami amerykański prezydent zbagatelizował ostatnią wymianę ognia, nazywając ją „drobiazgiem”. Inaczej jednak potraktowały to rynki. W reakcji na zaostrzenie sytuacji, podczas burzliwych notowań w czwartek cena ropy wzrosła o 7,5 procent. W piątek rano na rynkach azjatyckich cena nieco spadła.
Do zaostrzenia sytuacji dochodzi w momencie, gdy Irańczycy i Amerykanie negocjują za pośrednictwem Pakistanu warunki zakończenia wojny. Wciąż dalekie od rozwiązania są najbardziej sporne kwestie, z irańskim programem nuklearnym na czele.

2 godzin temu











