autor: Tyler Durden
Po zgromadzeniu najcięższej amerykańskiej siły powietrznej na Bliskim Wschodzie od katastrofalnej inwazji na Irak w 2003 roku, prezydent Trump rozważa teraz początkowy, ograniczony atak na Iran, by zmusić go do uległości maksymalistycznym żądaniom Izraela i Stanów Zjednoczonych. Pomysł opiera się na dwóch głęboko wątpliwych przesłankach:
- że same naloty zmuszą Iran do rezygnacji z obronnych zdolności rakietowych i wstrzymają wszelkie wzbogacanie energii jądrowej
- że Iran nie odpowie na amerykański "ograniczony atak" w sposób, który wywoła Stany Zjednoczone, Izrael, Iran, a być może choćby Rosję i Chiny na drabinie eskalacji
Według Wall Street Journal scenariusz pojedynczego uderzenia jest alternatywą dla idei długotrwałej, tygodniowej kampanii wojskowej, która nie tylko atakowałaby obiekty nuklearne, ale także obiekty państwowe i bezpieczeństwa. Pentagon aktywnie planuje taki atak, a jeden z urzędników powiedział agencji Reuters, iż administracja w pełni spodziewa się, iż taka kampania wywoła irański odwet oraz serię uderzeń i represji, które potrwają znacznie dłużej niż zeszłoroczna 12-dniowa wojna zainicjowana przez Izrael.
Podczas gdy wojownicy wspierający Izrael lubią przedstawiać irańskich przywódców jako niestabilnych religijnych fanatyków, rząd irański wykazał się ogromną powściągliwością wobec dekad wojny gospodarczej i militarnej. Oprócz zeszłorocznej wojny rozpoczętej przez Izrael, inne skrajne prowokacje obejmowały zabójstwo irańskiego generała i dowódcy sił Quds Qasema Soleimaniego przez USA w 2020 roku, izraelski atak na konsulat Iranu w Syrii w kwietniu 2024 roku oraz długotrwałą serię izraelskich zabójstw irańskich naukowców nuklearnych.
Jednak era irańskiej strategicznej powściągliwości może się skończyć." W przeciwieństwie do powściągliwości, jaką Iran wykazał w czerwcu 2025 roku, nasze potężne siły zbrojne nie mają oporów, by odpowiedzieć z całych sił, jeżeli znów zostaniemy zaatakowani" – napisał w styczniu irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi.
W innym miejscu Iran stwierdził, iż "w przypadku agresji militarnej wszystkie bazy, obiekty i zasoby wrogich sił w regionie stanowiłyby legalne cele." Bardziej wyraźnie, ajatollah Chamenei przywołał obrazy amerykańskich marynarzy skazanych na wodny grób przez rozpoczęcie wojny przez Trumpa:
Ryzyko eskalacji potęguje kolejny czynnik: coraz bliższe więzi Iranu z Rosją i Chinami. Podkreślając niebezpieczny potencjał konfliktu USA z wielkimi mocarstwami, trzy kraje niedawno rozpoczęły wspólne ćwiczenia morskie w kluczowym przejściu przejściowym ropy w Cieśninie Ormuz, a także w Zatoce Omańskiej i północnym Oceanie Indyjskim. Doradca prezydenta Putina, Nikołaj Patruszew, przedstawił ćwiczenia jako część rosyjskich działań na rzecz "wielobiegunowego porządku światowego na oceanach... Wykorzystamy potencjał BRICS, który teraz powinien otrzymać pełnoprawny strategiczny wymiar morski."
Jak zauważyliśmy we wtorek, mało prawdopodobne jest, by chińskie lub rosyjskie wojska starły się z siłami amerykańskimi, ale ich obecność zwiększa ryzyko przypadkowych starć i komplikuje manewry Marynarki Wojennej USA okrętami oraz ostrzał w zatłoczonych wodach.
Atak na Iran z pewnością zakończyłby najnowsze negocjacje amerykańsko-irańskie, które do tej pory obejmowały dwie rundy rozmów w lutym: pierwszą w Omanie, a drugą w Genewie. Chociaż Iran początkowo wyraził pewne pozytywne opinie na temat rozmów genewskich, obie strony ostatecznie wyraziły niezadowolenie z tych rozmów.
Wiceprezydent JD Vance powiedział, iż Iran nie potraktował poważnie żądań Trumpa, by zakończyć wszelkie wzbogacanie uranu i ograniczyć zasięg swoich konwencjonalnych rakiet balistycznych, w tym hipersonicznych pocisków, które okazały się potężną siłą kontrtrową po tym, jak Izrael latem zeszłego roku przeprowadził niespodziewany atak na Iran na kilka dni przed kolejną rundą negocjacji nuklearnych:
Żądanie, by Izrael oddał ten element swojej obrony, jest powszechnie postrzegane jako coś, na co Iran nigdy się nie zgodzi. Oto jak Trita Parsi z Quincy Institute przedstawił to w czwartkowym wpisie na X:
[Konwencjonalne pociski balistyczne to] Ostatni odstraszający środek Iranu wobec Izraela. Bez tego odstraszania Izrael byłby bardziej skłonny zaatakować Iran, by umocnić swoje podporządkowanie Iranu... Kapitulacja wobec "umowy" Trumpa nie zakończyłaby konfrontacji, a jedynie uczyniłaby Teheran bardziej podatnym na dalsze ataki ze strony Izraela lub USA.
Podczas gdy Vance powiedział, iż Iran nie chce zatwierdzić "czerwonych linii" Trumpa, skrytykował amerykańskich negocjatorów za szybkie opuszczenie Genewy – po zaledwie kilku godzinach, mimo zainteresowania Iranu kontynuowaniem dialogu. Irańscy urzędnicy i sprzymierzone media również wyrażały rozczarowanie niezgodnością z tym, iż Iran wysłał ministra spraw zagranicznych Abbasa Araghchiego na rozmowy, podczas gdy delegację USA przewodzili kumpel Trumpa z branży nieruchomości i "specjalny wysłannik" Steve Witkoff oraz zięć Trumpa Jared Kushner.
Jak zauważa Journal, dyskusja o jednym "krwawym ciosie" w Iran ma paralele w pierwszej administracji Trumpa. W 2018 roku rozważał atak na Koreę Północną, aby pokazać powagę w sprawie wstrzymania programu broni jądrowej kraju. Ten rozdział zakończył się bez wojny, a Trump zdecydował się na serię rozmów dyplomatycznych, które zakończyły się bez ustępstw Korei Północnej — ale zakończyły się pokójem.
W czwartek Trump niejasno zasugerował ramy czasowe potencjalnych działań militarnych, mówiąc: "Może będziemy musieli pójść o krok dalej, albo nie... Dowiesz się o tym prawdopodobnie przez najbliższe 10 dni." Konkretnie dowiemy się, czy Trump ulegnie presji irańskich jastrzębi, takich jak izraelski premier Benjamin Netanjahu i senator z Karoliny Południowej Lindsey Graham, ryzykując kolejną długotrwałą, niezwykle kosztowną i krwawą interwencję, podobną do wojny w Iraku, którą śmiało potępił podczas kampanii w 2016 roku.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.zerohedge.com/geopolitical





