Xi Jinping rozmawia z Putinem i Trumpem w ciągu jednego dnia

2 godzin temu

Środa była dniem bezprecedensowej aktywności dyplomatycznej w Pekinie. Chiński przywódca Xi Jinping w ciągu zaledwie kilku godzin odbył dwie najważniejsze rozmowy: najpierw z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, a następnie z prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem. Ta niezwykła zbieżność wydarzeń podkreśla rosnącą rolę Chin jako centralnego punktu globalnej polityki, zmuszonego do balansowania między strategicznym partnerstwem z Moskwą a skomplikowaną rywalizacją z Waszyngtonem.

Poranna wideokonferencja z Kremlem: Sojusz niezależny od pór roku

Dzień dyplomatyczny rozpoczął się od wideokonferencji prezydenta Xi Jinpinga z Władimirem Putinem. Rozmowa, która według źródeł kremlowskich trwała godzinę i dwadzieścia pięć minut, rozpoczęła się o 12:25 czasu moskiewskiego, czyli o 10:25 czasu polskiego. Oficjalne komunikaty obu stron podkreślały siłę i strategiczny charakter relacji. Przywódcy omówili szeroki zakres tematów, w tym współpracę gospodarczą, która od trzech lat utrzymuje się na poziomie ponad 200 miliardów dolarów rocznie, partnerstwo energetyczne oraz zbliżającą się 25. rocznicę Traktatu o Dobrosąsiedztwie i Przyjaznej Współpracy. Putin, w kwiecistych słowach, stwierdził, iż “w relacjach rosyjsko-chińskich wiosna trwa przez cały rok”, a Xi zadeklarował gotowość do “dalszego pogłębiania strategicznej kooperacji”.

Nieoficjalnie, rozmowy dotyczyły również bardziej drażliwych kwestii. Doradca Kremla, Jurij Uszakow, poinformował, iż poruszono temat wojny na Ukrainie, napięć wokół Iranu oraz sytuacji w Wenezueli i na Kubie. Potwierdzono również, iż Putin przyjął zaproszenie do złożenia wizyty w Chinach w pierwszej połowie 2026 roku. Znamienne jest, iż rozmowa odbyła się w dniu, w którym wygasa najważniejszy traktat o kontroli zbrojeń nuklearnych New START, a strona rosyjska podkreśliła brak odpowiedzi Waszyngtonu na propozycję jego przedłużenia.

Wieczorny telefon z Waszyngtonu: napięcia i próba stabilizacji

Kilka godzin później, wieczorem 4 lutego czasu polskiego, Xi Jinping odebrał telefon od Donalda Trumpa. Rozmowa ta, określona przez amerykańskiego prezydenta jako “bardzo pozytywna”, odbyła się w kontekście niedawnych napięć. Oficjalny komunikat chińskiego MSZ wskazuje, iż głównym tematem była kwestia Tajwanu. Xi miał podkreślić, iż jest to “najważniejsza kwestia w stosunkach chińsko-amerykańskich” i wezwał USA do “ostrożnego podchodzenia do sprzedaży broni” dla wyspy. Trump ze swojej strony zapewnił, iż “rozumie, jak Chiny czują się w kwestii Tajwanu”.

Z nieoficjalnych przecieków, głównie ze strony amerykańskiej, wynika, iż dyskutowano także o wojnie na Ukrainie i Iranie, gdzie Trump miał naciskać na Pekin, aby ten zerwał relacje z Teheranem. Ciekawym wątkiem jest rzekoma obietnica Chin dotycząca zwiększenia importu amerykańskiej soi, o czym poinformował Trump. Informacja ta nie znalazła jednak potwierdzenia w oficjalnym chińskim komunikacie. Rozmowa była pierwszym publicznym kontaktem obu liderów od kilku miesięcy i odbyła się przed planowaną na kwiecień wizytą Trumpa w Chinach.

Co oznacza zbieżność rozmów dla świata?

Zbieżność rozmów Xi z Putinem i Trumpem jest odczytywana przez analityków jako świadoma demonstracja siły i centralnej pozycji Chin na arenie międzynarodowej. W obliczu “globalnych zawirowań”, jak określił to Putin, Pekin pozycjonuje się jako stabilizujący czynnik i niezawodny partner, zdolny do prowadzenia dialogu z dwoma skonfliktowanymi mocarstwami. Z jednej strony, Chiny zacieśniają strategiczny sojusz z Rosją, postrzegając go jako przeciwwagę dla amerykańskiej dominacji. Z drugiej, próbują stabilizować relacje z USA, swoim wciąż istotnym partnerem gospodarczym, mimo licznych punktów spornych.

Reakcje innych państw są na razie powściągliwe, choć znamienna jest wypowiedź wiceministra spraw zagranicznych Tajwanu, który stwierdził, iż jego kraj z zadowoleniem przyjmuje dialog na linii Waszyngton-Pekin jako czynnik mogący ustabilizować sytuację w regionie. Tymczasem liderzy państw trzecich, tacy jak premierzy Hiszpanii, Irlandii, Finlandii, Kanady, czy Wielkiej Brytanii, w zasadzie co tydzień odwiedzają Chiny, szukając alternatywy dla nieprzewidywalnej polityki administracji Trumpa.

Coraz więcej znaków dowodzi, iż w nowej, wielobiegunowej rzeczywistości, wszystkie drogi zdają się prowadzić do Państwa Środka.

Źródła:

Leszek B. Ślazyk

e-mail: [email protected]

© www.chiny24.com

Idź do oryginalnego materiału