Przemysław Czarnek znów lansował się przed wyborcami PiS. Złapał za mikrofon i atakował premiera Donalda Tuska. Przemysław Czarnek został wybrany przez Jarosława Kaczyńskiego na kandydata na premiera, więc teraz musi się lansować. W Sejmie zabrał miejsce Ryszarda Terleckiego w pierwszym rzędzie, po prawicy prezesa. Krzyczy z mównicy, organizuje konferencje i spotyka się z wyborcami PiS. W sobotę odwiedził Lubartów, a głównym tematem jego wrzaskliwego wystąpienia było SAFE i prezydenckie weto, które wychwalał. – Ostatni dzień to totalne ataki na Karola Nawrockiego! Broni niepodległości, suwerenności narodu polskiego. Dlatego go tak bezczelnie atakują – grzmiał Czarnek. Jest to w jakiś sposób niesamowite, iż zarzuca komuś rzekome ataki, a potem sam się odpala w atakach na rząd i Donalda Tuska. – Wczoraj pan Donald Tusk, chwilowo na czele rządu, stwierdził, iż dzwonią do niego z zagranicy w sprawie SAFE – nakręcał się Czarnek. – Kolego jegomościu, kto do ciebie dzwoni, kto lobbuje, kto zmusza Cię do tego, żebyś łamał prawo i zaciągał ogromną pożyczkę, która będzie w rękach obcych? Kto cię do tego zmusza? Musisz Polakom powiedzieć, nasze sprawy muszą być w naszych rękach – rzucił wybraniec prezesa. A to była dopiero rozgrzewka. – Jaki ma interes Frankfurter Allgemeine Zeitung, żeby dokładnie w dniu, kiedy decydują się