Latem z oczyszczalni w Bielawinie (Lubelskie) wypłynęły ścieki, które zanieczyściły pobliską rzekę oraz zbiornik retencyjny. Z wody wyłowiono około 3,5 tony śniętych ryb. Prokuratura Rejonowa w Chełmie stwierdziła, iż w oczyszczalni doszło do awarii czujnika i nie zawinił żaden z pracowników. Umorzyła więc śledztwo w tej sprawie, co zaskarżył Polski Związek Wędkarski. Radny powiatowy, który latem nagłośnił sprawę napisał choćby list otwarty do ministra Waldemara Żurka. Domaga się ponownego przeanalizowania dowodów.