Wylewał ścieki na pole w środku lasu. Chodzi o gminny beczkowóz, który przez kilka dni kursował z oczyszczalni ścieków w Skórcu do Dąbrówki-Ług w powiecie siedleckim. Mieszkańcy obserwowali pojazd i robili mu zdjęcia z ukrycia.

To, co odkryli, było dla nich szokujące. Jak mówili w rozmowie z reporterką Polskiego Radia RDC, "mogło przecież dojść do skażenia środowiska".
"Mieliśmy awarię w oczyszczalni ścieków"
Beczkowóz należy do Zarządu Gospodarki Komunalnej gminy Skórzec. Prezes spółki Jacek Radziszewski podkreśla, iż to, co wylewał na pole, nie było ściekami.
– Mieliśmy awarię w oczyszczalni ścieków. (…) W celu wykluczenia jakichkolwiek problemów z jakością ścieków doprowadzanych do odbieralnika, a w naszym przypadku odbieralnikiem jest rzeka, po prostu wstrzymaliśmy pracę na dotkniętym awarią węźle. Podjąłem decyzję, żeby skierować niedużą część do utylizacji rolniczej – mówił Radziszewski w rozmowie z Olgą Kwaśniewską.

Trwa dochodzenie, działka już zaorana
Dochodzenie w tej sprawie prowadzi policja. Miejsce odwiedzii już także inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, którzy nie byli w stanie określić jednoznacznie, jaka substancja została wylana na pole. realizowane są dalsze czynności. Tymczasem sama działka została już… zaorana.


1 godzina temu














