Wygenerowana generacja? AI a młodzież

2 godzin temu

Sztuczna inteligencja dostępna wszędzie i dla wszystkich – zjawisko jeszcze dekadę temu równoznaczne z latającymi autami – dziś jest już stałą częścią życia człowieka. W ciągu zaledwie pięciu dni po debiucie w listopadzie 2022 roku, ChatGPT zdążył zyskać ponad milionowe grono odbiorców – jest to ok. 10% dorosłej światowej populacji. Mimo wykazywanej w tej chwili tendencji spadkowej na rzecz innych modeli AI (Gemini od Google’a), ChatGPT przez cały czas może pochwalić się 900-milionową liczbą cotygodniowych użytkowników, a przede wszystkim: zrewolucjonizowaniem na stałe niemal wszystkich aspektów codzienności.

Znaczenie sztucznej inteligencji jest rozumiane coraz szerzej.

Nowa technologia przenika życie zawodowe i towarzyskie, wpływa na relacje, sposób spędzania wolnego czasu, zdobywanie wiedzy i ogólne funkcjonowanie.

Zmianę odczuwa całe społeczeństwo, szczególnie zaś jego najmłodsi przedstawiciele. Mowa o generacji Alpha (dzieci urodzone po 2010 r.) oraz poprzedzającej ją generacji Z (lata 1997-2010). To dla tych ostatnich AI jest szczególnie żywym tematem. Obcowanie ze sztuczną inteligencją stało się praktykowanym codziennie nawykiem, a jego skutki są uznawane za dość niefortunną mieszankę postępu i wszelkiego rodzaju ułatwień z destabilizacją dotychczasowego trybu życia włącznie.

Pokolenie Z najłatwiej bowiem zdefiniować jako pokolenie przejściowe, wręcz eksperymentalne, bo rozdarte między światem bez AI a wizją niedalekiej przyszłości, w której sztuczna inteligencja będzie obecna już wszędzie. Nikt nie przewidywał scenariusza, w którym trzeba będzie martwić się o perspektywy zawodowe czy edukację w kontekście AI – a jednak między innymi właśnie z tym zderzają się „zetki”. Jakie są reakcje i potrzeby z tym związane? Co dokładnie się zmieniło i z jakimi konsekwencjami dla przyszłości?

Ostro i bez znieczulenia

– tak działamy od 2020 roku. Dziennikarstwo, które nie jest obojętne. Tygodnik Spraw Obywatelskich nagłaśnia nadużycia, edukuje i daje narzędzia do realnej, obywatelskiej zmiany.

Przekaż 1,5% i zostań naszym współwydawcą

Algorytm relacji

Okazuje się, iż rozmowa o sztucznej inteligencji jest coraz częściej zastępowana… rozmową ze sztuczną inteligencją. Szukanie towarzystwa w postaci konwersacji z chatbotem staje się popularną alternatywą dla nawiązania więzi z człowiekiem – według badań przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii z takiego rozwiązania korzysta 64% badanych w wieku od 9 do 17 lat.

Wiele wskazuje na to, iż podobne statystyki można odnieść również do Polski; w środowisku młodzieżowym dialog z AI jest formą odstresowania i zrzucenia z siebie napięcia. Po trudnym dniu w szkole o wiele prościej jest odprężyć się z bezproblemowym, dostępnym całodobowo chatbotem niż wysilać się na dyskusję z zwykle zmęczonym i niechętnym do rozmów rodzicem. AI zaś wszystkiego wysłucha i nie okaże pretensji – będzie zadawać odpowiednie pytania i starać się zrozumieć rozmówcę, pomoże podjąć trudniejsze decyzje i przekaże wirtualne wsparcie. Wystarczy podać dokładny opis sytuacji, najczęściej odnoszący się do wyzwań stojących przed młodzieżą – pierwsza rozmowa o pracę, sprzeczka ze znajomymi czy awantura z rodzicami – i poprosić o wygenerowanie możliwych opcji lub zajęcie stanowiska, co pozwala uniknąć późniejszych błędów i niezręczności. Na AI polega się niemalże jak na psychologu, który zdiagnozuje problem i poprzez spokojną rozmowę wypracuje najlepsze wyjście – a wszystko to odbywa się bezpłatnie oraz anonimowo.

Głównym powodem takiej decyzji jest jej pozorna efektywność przy jednoczesnym braku wysiłku ze strony człowieka. Rozmowa z AI niweluje konieczność konfrontacji, tym samym zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Zwracanie się ku sztucznej inteligencji skutkuje jednak stopniowym zatracaniem umiejętności budowania relacji opartych nie tylko na komforcie, ale i na różnicy zdań, odmiennych przyzwyczajeniach i światopoglądach. Pojęcie wartościowego rozmówcy sprowadza się do jednego wymagania: opinia obu uczestników dialogu musi się ze sobą pokrywać. AI zaś nie tylko poprowadzi konwersację tak, by jak najbardziej zadowolić rozmówcę, ale i będzie się na bieżąco zmieniać w zależności od jego potrzeb.

Wizja praktycznie bezproblemowej relacji jest bardzo kusząca dla młodych ludzi, którzy często czują się niewysłuchani, tłamszeni czy spychani na margines. Eksperci szczególnie zwracają uwagę na rolę dorosłych w pogłębianiu tego problemu.

Sztuczna inteligencja postępuje przewidywalnie, ale jest przy tym staranna i poświęca młodemu odbiorcy całą uwagę, czego brakuje ze strony otoczenia – także rodziców czy nauczycieli.

Wygoda dialogu z AI nie przesłania jednak negatywnych skutków tego rozwiązania. Szukanie porozumienia, subtelność w wypowiedzi czy empatia w obcowaniu z drugim człowiekiem są jednymi z najważniejszych miękkich kompetencji, składających się na jakość społecznego funkcjonowania, których nie da się nauczyć rozmawiając ze sztuczną inteligencją. AI nie wymaga tego, co potrzebne jest ludziom, by czuli się wysłuchani i zaopiekowani – kontaktu wzrokowego, dotyku czy prostego pamiętania o urodzinach – ale sama również nie może tego całkowicie zapewnić. Dlatego tak ważne jest, by zacząć zwracać uwagę na jakość codziennych kontaktów. jeżeli relacje rodzinne lub towarzyskie nie będą dawać wystarczającej satysfakcji, młodzież zacznie jej szukać gdzie indziej.

Nauczanie zdalne

Spośród wielu relacji młodych ludzi transformacji uległa również ta ze szkołą. Wypracowania pisane przez AI, odrabianie lekcji czy powtarzanie materiału lekcyjnego z pomocą chatbotów jest normą wśród młodzieży, a także najczęstszym celem wykorzystywania przez nią sztucznej inteligencji – według raportu fundacji IT Girls (stan na grudzień 2024 r.) robi to prawie 2/3 uczniów, 58% z nich deklaruje, iż używa AI w wyjaśnianiu trudnych zagadnień, a połowa badanych stosuje ją do „tworzenia” prac pisemnych. Jednocześnie 57% uczniów zdaje sobie sprawę, iż AI może mieć negatywny wpływ na ich dalsze kształcenie. Biorąc pod uwagę szybkość, z jaką sztuczna inteligencja przeniknęła do edukacji oraz jednoczesny brak reformy oświaty, która odpowiadałaby nowym technologicznym wyzwaniom i merytorycznie wspierała uczniów, jest to uzasadniona obawa.

Obserwując lekcje można odnieść wrażenie, iż statystyki te są i tak mocno zaniżone. Trudno bowiem znaleźć jakiegokolwiek ucznia, który choć raz nie użył AI jako formy pomocy w nauce zarówno w domu, jak i w szkole, na zajęciach.

Skryte pod ławką telefony służą tłumaczeniu informacji na bieżąco, gdy nie są one wyjaśniane wystarczająco przejrzyście na lekcji (sytuacja zaskakująco nagminna…).

Równie często używa się sztucznej inteligencji – potajemnie – podczas prac indywidualnych i grupowych oraz wszelkich form sprawdzania wiedzy w szkole, o samodzielnej nauce w domu nie wspominając – przygotowanie do kartkówek czy sprawdzianów u większości uczniów odbywa się poprzez powtórne wyjaśnianie tematu przez AI czy rozwiązywanie generowanych przez nią testów. Materiały tworzone przez sztuczną inteligencję można dowolnie moderować, opierać na wielu źródłach i dzięki temu stają się o wiele bardziej użyteczne niż zwykłe ćwiczenia w podręcznikach.

Obraz ten tylko potwierdza wniosek, który nasuwa się już od dwóch lat:

sztuczna inteligencja staje się odpowiednikiem nauczyciela bądź korepetytora.

AI dysponuje podobnym wachlarzem kompetencji – jest w stanie wytłumaczyć te same zagadnienia, sprawdzić poziom wiedzy, przeprowadzić symulację egzaminu ustnego lub rozmowy w dowolnym języku obcym. Znaczącym walorem jest praktycznie niewyczerpana liczba wariantów, według których potrafi przedstawić użytkownikom bardziej wymagający materiał. Ten stan rzeczy jasno wskazuje na potrzebne zmiany w oświacie na dwóch płaszczyznach: w zakresie podstawy programowej dotyczącej szkolnych przedmiotów oraz samego wdrażania młodzieży w świat AI.

Dochodzi bowiem do paradoksu: chociaż rola sztucznej inteligencji oficjalnie nie jest w jakikolwiek sposób uwzględniona w wytycznych do żadnego przedmiotu, w rzeczywistości jest ona masowo używana przez uczniów do nauki każdego z nich. Fenomen AI w nauce polega nie tylko na bezpłatnej i powszechnej dostępności (w przeciwieństwie do np. płatnych korepetycji), ale w głównej mierze na wszechstronności, której system edukacji na co dzień wymaga od uczniów. Osiągnięcie tak samo dobrych wyników zarówno w języku polskim, angielskim, biologii czy fizyce jest praktycznie niewykonalne dla większości osób – ale możliwe dla AI, która posiada wiedzę z każdej określonej przez podstawę programową dziedziny, tym samym obnażając absurd dotychczasowej „nauki” na pamięć większości z nich. Sztuczna inteligencja daje młodym ludziom możliwość wyboru przedmiotów, w kierunku których chcą się rozwijać oraz niemal całkowitego odrzucenia tych, na których im nie zależy, przy jednoczesnym zachowaniu dobrych ocen z każdych z tych zajęć.

Jednak to, co dla większości uczniów jest niesamowitym udogodnieniem, dla oświaty powinno być sygnałem alarmowym – tak częste korzystanie z pomocy sztucznej inteligencji jest nie tylko naturalnym efektem technologicznej przemiany, ale i skutkiem obciążającego młodzież materiału lekcyjnego, nieprzystosowanego do świata, w którym wykonanie dowolnego szkolnego zadania nie wymaga już dłużej zaangażowania ucznia – poza napisaniem chatbotowi komendy.

Wygenerować przyszłość

Choć mogłoby się wydawać, iż pojawienie się AI niesie ze sobą same pozytywne konsekwencje, rzeczywistość ma się zgoła inaczej – szczególnie na rynku pracy, który w ciągu zaledwie paru lat zmienił się o sto osiemdziesiąt stopni i cały czas przechodzi intensywne przeobrażenia. Według raportu WorkMonitor (stan na 2026 r.), w ciągu poprzedniego roku liczba ogłoszeń wymagających umiejętności pracy z AI wzrosła aż o 1587%! Równocześnie ok. 65% pracowników twierdzi, iż w świetle technologicznego postępu muszą podnieść swoje kwalifikacje. Podobne obawy odzwierciedlają uczniowie liceów –

na lekcjach z doradztwa zawodowego najczęściej padającym pytaniem jest to o wpływ AI na dany zawód.

Jak na ten obrót spraw mają zareagować osoby dopiero wchodzące w dorosłość, a tym samym – w obszar zawodowy? Mimo spodziewanej łatwości w posługiwaniu się sztuczną inteligencją, jaką w badaniach dla pracuj.pl deklaruje generacja Z (39% badanych twierdzi, iż nie jest to dla nich trudnością), nie brakuje wyraźnie zaniepokojonych prognozami: 32% obawia się wpływu AI na ich miejsce pracy, a 38% odczuwa z tego powodu realne zawodowe zagrożenie. Sytuacji nie poprawia zapowiadana automatyzacja części stanowisk: najczęściej wymienia się m.in. kasjerów i magazynierów, ale także tłumaczy, księgowych czy pracowników administracyjnych. Takie ograniczenie stawia pod znakiem zapytania nie tylko spełnienie oczekiwań dotyczących przyszłej pracy, ale i zdobywanie pierwszego doświadczenia zawodowego i samodzielności finansowej przez młodych ludzi. Prawdopodobnie da się to we znaki szczególnie studentom, którzy wstępną stabilizację finansową i praktyki zdobywali przeważnie poprzez tzw. prace dorywcze, zwykle proste i wykonywane schematycznie – a zatem coraz łatwiejsze w zleceniu AI zamiast człowiekowi. Optymizmem nie napawa także perspektywa pojawienia się nowych zawodów związanych ze sztuczną inteligencją. Te będą już bowiem dedykowane najmłodszemu pokoleniu – Generacji Alpha. Współczesna młodzież prawdopodobnie nie zdąży się na nie „załapać” i jest zmuszona wybierać spośród tych zawodów, którym w ciągu kolejnych lat może minąć termin ważności.

Co wobec tego rynek pracy ma do zaoferowania Generacji Z? Według jej przedstawicieli – głównie chaos, niestabilne warunki rozwoju i brak pewności co do adekwatnego wyboru kariery.

Skutki ewolucji, jaką przechodzą zawody – te, które przez cały czas istnieją, ale i te, które w związku z przełomem dopiero się pojawią – są jeszcze niesprecyzowane. Bardzo możliwe, iż praktycznie do każdego ze stanowisk będą wymagane zwiększone kompetencje informatyczne.

Ta błyskawiczna zmiana, na którą nikt nie był przygotowany, dodatkowo komplikuje już i tak trudny wybór ścieżki życiowej, przed którym stoi młodzież. Nieprzewidziane kwestie technologiczne ożywiły się dopiero w momencie, gdy większość generacji Z jest już u schyłku swej przygody z oświatą (albo też na dobre ją zakończyło), zatem system edukacji prawdopodobnie nie zdąży zapewnić im odpowiedniego przygotowania, choćby dzięki ewentualnych reform; wejdą one zwyczajnie zbyt późno w stosunku do pojawienia się AI. Z kolei ci uczniowie, którym jeszcze daleko do pisania matury, zdają się wykazywać niechęć do tego, w jaki sposób kwestia sztucznej inteligencji jest (nie)poruszana na lekcjach.

Ujawnia to kolejny z serii problemów: co ma być alternatywnym źródłem wiedzy o AI, jeżeli systemowe nauczanie zawodzi?

Zderzenie ze ścianą

Sztuczna inteligencja wprowadziła do codzienności dylematy, których dotąd nie poruszano. Jaka będzie realna użyteczność wymarzonego zawodu za kilka lat?

Jak wybrać pracę, która nie zdezaktualizuje się przed ukończeniem studiów?

Jakie kompetencje związane z AI powinno się nabyć, by stać się wartościowym kandydatem na rynku pracy? Nietrudno się dziwić, iż w szkołach średnich na lekcjach o doradztwie zawodowym najczęściej powtarzają się właśnie te pytania. Niestety – pozostają bez satysfakcjonującej odpowiedzi.

Przewodnikami po świecie z AI nie są już rodzice (głównie generacja X: 1965-1980), ani tym bardziej starsze pokolenia. Edukacja informatyczna w szkołach, w których w większości AI jest zakazane lub kompletnie ignorowane przez nauczycieli, również nie przynosi wiele pożytku. Według badań blisko 2/3 uczniów twierdzi, iż nie oczekuje od pedagogów pomocy w korzystaniu ze sztucznej inteligencji – ale biorąc pod uwagę tak nagłe zmiany nie chodzi już o samą naukę użytkowania, a o jego umiejętne wykorzystywanie w przyszłości, przede wszystkim na rynku pracy. W tym zakresie młodzi ludzie są pozostawieni sami sobie. Osamotnienie, poczucie wypierania rzeczywistości przez oświatę i brak merytorycznego punktu odniesienia są przeszkodami, z jakimi mierzą się na co dzień.

Potrzebę przełamania informatycznego tabu nagłaśnia sama młodzież. „Niestety, z perspektywy ucznia liceum rzadko zdarza się, iż dyskutujemy o AI i jej wpływie na otaczającą nas rzeczywistość. Głównym tego powodem nie jest wcale brak świadomości uczniów o istnieniu takich narzędzi jak AI, ale skostniały, absolutnie nieprzystosowany do dynamicznie zmieniającego się świata system edukacji” – twierdzi Krzysztof Lipa, 17-letni członek Młodzieżowej Rady Miejskiej w Łodzi, wskazując głównie na archaiczność szkolnictwa w podejściu do technologii (postrzeganie AI tylko w kategorii konkurenta na rynku pracy, a nie – ewentualnego sprzymierzeńca w zwiększeniu wydajności) oraz rozczarowująco małą użyteczność zajęć, które teoretycznie powinny przygotowywać młodzież na wejście w dorosłość. „Prowadzi to do kuriozalnej sytuacji, w której używanie AI przez uczniów jest tematem umyślnie pomijanym przez system. Każdy nauczyciel doskonale zdaje sobie sprawę z tego, iż uczniowie zadane prace domowe przepisują z ChatuGPT i podobnych narzędzi. System zamiast uczyć korzystania z nich i podejmować dyskusję na ten temat z młodzieżą udaje, iż nie widzi problemu, idefiniuje wykorzystywanie AI jako coś z natury złego. (…) Oświata nie dość, iż nie nadąża za zmianami, to jeszcze stara się z tymi zmianami walczyć, z miernym zresztą skutkiem”.

Nadziei można upatrywać w rozpoczętych w styczniu konsultacjach MEN-u z nauczycielami, dotyczących zmian w podstawach programowych dla szkół ponadpodstawowych. Na efekty trzeba będzie jednak poczekać – nowe ustalenia mają zacząć obowiązywać dopiero we wrześniu 2027 roku.

Co dalej?

AI wypełniło lukę w codziennym funkcjonowaniu; otrzymaliśmy ogólnodostępne, wielozadaniowe narzędzie, które w tej chwili nie jest już biernym elementem rzeczywistości, a jej realnym współtwórcą. Zmiany dokonane w ciągu ostatnich lat są nieodwracalne, co więcej – wszystko wskazuje na to, iż mają być jedynie początkiem zupełnie nowej ery, w której człowiek coraz częściej będzie konkurować z maszyną. To na jak wielu płaszczyznach rywalizacja ta przerodzi się w stałą współpracę nie pozostało oczywiste, choć odpowiedzi możemy spodziewać się praktycznie z każdym dniem, w miarę ulepszania AI.

Na ten moment najważniejsze jest zapoczątkowanie dialogu o sztucznej inteligencji i zmianach, jakie niewątpliwie czekają generację Z – przyszłych studentów i pracowników.

Młodzież chce i powinna poznawać możliwości AI, ale najczęściej nie ma dostępu do profesjonalnych źródeł wiedzy. Należy temu przeciwdziałać – zarówno systemowo (poprzez odpowiednio zmodernizowaną oświatę), jak i doinformowując się indywidualnie i otwierając na dyskusje. Młodzi ludzie zasługują na odpowiednie przygotowanie do nowych wyzwań i rozsądne wprowadzenie w dorosłość – bez strachu o zawodową przyszłość i edukację.

Idź do oryginalnego materiału