Politycy PiS wcale nie garną się, by bronić Zbigniewa Ziobrę. Ale muszą, więc dostali z Nowogrodzkiej przekaz, co mają mówić. Ziobro z azylem Zbigniew Ziobro schronił się u Viktora Orbana i narobił problemów kolegom z PiS. Bo paradoksalnie nie garną się – poza oczywiście środowiskiem Suwerennej Polski – do obrony swojego partyjnego druha. Ucieczka Ziobry to dla nich problem, bo teraz każdy z nich będzie musiał się za niego tłumaczyć, zamiast promować swoje nazwisko. – Mówiłem to kiedyś, powiem i teraz: gdyby Ziobro został w Polsce, odegrał rolę męczennika przed sądem, politycznie byłoby to korzystniejsze dla naszej partii – mówi szczerze w rozmowie z Onetem jeden z polityków PiS. – A taka ucieczka, znaczy: azyl na Węgrzech, trudniej będzie ludziom wytłumaczyć – dodaje. Warto zwrócić, iż gdy Ziobro ogłosił, iż otrzymał azyl, wyrazy wsparcia płynęły od polityków ze środowiska Suwerennej Polski. Jarosław Kaczyński nie napisał nic, a Mateusz Morawiecki, który akurat był na rozmowie w RMF FM, stwierdził, iż sam nie ubiegałby się o azyl. To odczytano wyraźniej jako szpileczkę w stronę Ziobry. Przekaz PiS PiS, chcąc nie chcąc, musi bronić Ziobry. Dlatego centrala rozsyła instrukcje, co mówić o azylu byłego ministra. Do przekazu dnia dotarł „Newsweek”. Motywem przewodnik gadki o Ziobrze