Wyciekła treść rozmowy Trumpa z Netanjahu. "Po jakiego diabła?"

2 godzin temu

Binjamin Netanjahu chciał wezwać Irańczyków do masowych protestów przeciwko władzom. Według źródeł USA i Izraela, na które powołuje się portal Axios, sprzeciwił się temu Donald Trump, obawiając się krwawej reakcji reżimu. - Po jakiego diabła mielibyśmy wzywać ludzi do wyjścia na ulice, skoro zostaną po prostu rozstrzelani jak kaczki? - miał powiedzieć Trump premierowi Izraela.

Tomas Griger / Canva / @@netanyahu / X
Binjamin Netanjahu próbował przekonać Donalda Trumpa do wystosowania wspólnego apelu do Irańczyków

Premier Izraela Binjamin Netanjahu w ubiegłym tygodniu rozważał wspólny apel z USA do Irańczyków, by wyszli na ulice i protestowali przeciwko władzom. Pomysł ten odrzucił jednak prezydent USA Donald Trump - poinformowały portal Axios dwa amerykańskie źródła oraz izraelski rozmówca.

- Po jakiego diabła mielibyśmy wzywać ludzi do wyjścia na ulice, skoro zostaną po prostu rozstrzelani jak kaczki? - miał powiedzieć Trump podczas rozmowy telefonicznej z Netanjahu.

ZOBACZ: "Rozmowa, która uruchomiła wojnę". Doniesienia o telefonie Trumpa przed atakiem

Stany Zjednoczone i Izrael zgadzają się co do większości celów militarnych tej wojny, jednak ich perspektywy różnią się w kwestii zmiany reżimu w Iranie oraz dopuszczalnej skali chaosu i rozlewu krwi, jakie można zaakceptować, by do tej zmiany doprowadzić.

Netanjahu uważa wywołanie powstania społecznego za jeden z głównych celów Izraela. Z kolei według amerykańskich urzędników Trump traktuje ewentualną zmianę władzy raczej jako "bonus". Na początku konfliktu sugerował, iż Irańczycy będą mogli przejąć władzę po zakończeniu operacji wojskowych USA, jednak później rzadko wracał do tej narracji.

Netanjahu próbował wykorzystać "okno możliwości"

W zeszły wtorek Izrael przeprowadził serię ataków, w których zginęli kluczowi dygnitarze irańskiego aparatu władzy. Wśród zabitych jest Ali Laridżani, sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowej, który de facto pełnił obowiązki przywódcy kraju. Zginął również Gholamreza Solejmani, dowódca paramilitarnych sił Basidż, wraz z grupą swoich najbliższych zastępców.

Według władz w Tel Awiwie eliminacja Solejmaniego miała otworzyć drogę do wybuchu nowej fali masowych protestów. To właśnie on i podległe mu jednostki Basidż odpowiadały za brutalne stłumienie masowych protestów, które wstrząsnęły Iranem w ubiegłym roku. Izrael liczył na to, iż usunięcie głównego architekta represji osłabi zdolność reżimu do pacyfikacji obywateli i zachęci Irańczyków do ponownego wyjścia na ulice.

ZOBACZ: Nowy gracz na Bliskim Wschodzie. Chiny wzywają do natychmiastowych decyzji

Kilka godzin po atakach Netanjahu przekonywał Trumpa, iż irański reżim pogrążył w chaosie i otworzyło się okno możliwości, by go dodatkowo zdestabilizować. Zaproponował, aby Izrael i USA wezwały wspólnie Irańczyków do wyjścia na ulice.

To właśnie wtedy Trump wyraził obawy, iż taki ruch doprowadziłby do masakry, tym bardziej iż jeszcze przed wojną tysiące protestujących zostało zabitych.

"Obserwujemy was z góry". Bezskuteczny apel Netanjahu do Irańczyków

Ostatecznie obaj przywódcy uzgodnili, iż poczekają na rozwój wydarzeń następnego dnia (17 marca) podczas obchodów irańskiego święta Chaharshanbe Suri. Netanjahu zdecydował się jednak na wystosowanie własnego publicznego apelu.

- Nasze lotnictwo uderza w terrorystów na ziemi, na drogach i placach. To ma umożliwić odważnym Irańczykom świętowanie. Wyjdźcie i świętujcie... obserwujemy was z góry - powiedział z siedziby izraelskich sił powietrznych.

Mimo tych słów na ulice wyszło niewielu Irańczyków. Według amerykańskich i izraelskich urzędników decydujący okazał się strach przed reakcją władz.

ZOBACZ: Izrael uderzył w Iran. Hezbollah odpowiada, alarmy w całym regionie

Kilka dni później ambasador Izraela w USA Yechiel Leiter podkreślił w rozmowie z CNN, iż celem pozostaje osłabienie reżimu do tego stopnia, by nie był w stanie tłumić opozycji.

- Mamy nadzieję, iż doprowadzi to do przełomowego momentu, w którym ludzie wezmą los we własne ręce... Myślę, iż jesteśmy w stanie osłabić ten reżim dzięki ataków z powietrza do tego stopnia, iż sam się zawali. Ale na miejscu muszą działać Irańczycy - powiedział.

Kampania militarna trwa, a USA rozważają dalszą eskalację działań. Jednocześnie Trump jest zainteresowany także rozwiązaniem dyplomatycznym, które pozwoliłoby pozostawić część obecnego reżimu u władzy. Premier Izraela pozostaje wobec takiego scenariusza sceptyczny. Według izraelskich urzędników nie wierzy on, iż w najbliższym czasie możliwe będzie osiągnięcie satysfakcjonującego porozumienia.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Ambasador Iranu o Polsce: Tego oczekujemy, to minimum
Idź do oryginalnego materiału