Wyciągasz rachunek ze skrzynki i robi Ci się słabo? Rządowa pomoc leży na stole, ale większość Polaków omija ten jeden termin

1 dzień temu

Zima 2026 nie odpuszcza. Mrozy trzymające od świąt sprawiły, iż nasze liczniki energii i gazu kręcą się jak szalone. W wielu polskich domach moment otwarcia koperty z rachunkiem (lub maila z e-fakturą) wiąże się z przyspieszonym biciem serca. Nic dziwnego – okres ochronny, w którym państwo „mroziło” ceny dla wszystkich bez wyjątku, definitywnie się skończył. Weszliśmy w erę rynkowych cen energii, a te, mimo stabilizacji na giełdach, dla gospodarstw domowych wciąż są wyzwaniem. W tej sytuacji Bon Energetyczny miał być kołem ratunkowym dla najuboższych i klasy średniej. Miał być prosty, szybki i skuteczny. Tymczasem początek roku przyniósł falę dezinformacji i rozczarowań. Okazuje się, iż pieniądze, które wielu z nas „księgowało” już w domowym budżecie, mogą przejść nam koło nosa przez jeden błąd w interpretacji przepisów lub… spóźnienie o jeden dzień. Kto w 2026 roku dostanie przelew, a kto obejdzie się smakiem?

Fot. Warszawa w Pigułce

Jeszcze w 2024 czy 2025 roku przyzwyczailiśmy się do myśli, iż „rząd dopłaca do prądu”. Limity zużycia (2000 kWh, 3000 kWh) były tematem rozmów przy każdym stole. Jednak w 2026 roku mechanizm ten odszedł do lamusa na rzecz celowanego wsparcia socjalnego. Bon energetyczny to jednorazowe świadczenie pieniężne, które ma zrekompensować wzrost kosztów życia.

Problem polega na tym, iż wielu Polaków traktuje ten bon jako coś, co „się należy” z automatu, jak 800 plus. To błąd, który może kosztować od 300 do choćby 1200 złotych (w zależności od wielkości gospodarstwa domowego). W styczniu 2026 roku urzędy gmin i ośrodki pomocy społecznej (OPS) przeżywają oblężenie, ale urzędnicy często rozkładają ręce: „Wniosek jest źle wypełniony” albo „Dochód przekroczony o 5 złotych”. Diabeł, jak zawsze, tkwi w szczegółach ustawy.

Dochód za który rok? Pułapka kalendarza

Największe zamieszanie w styczniu 2026 roku dotyczy roku bazowego do wyliczenia dochodu. Składając wniosek o bon w nowym rozdaniu, musimy wykazać dochody. Ale za który rok? Za 2025? A może za 2024?

Przepisy są tutaj bezwzględne i często nielogiczne dla przeciętnego obywatela. Wnioski składane w pierwszej połowie 2026 roku często opierają się na dochodach z roku… 2024 (jeśli termin składania przypada przed okresem rozliczeń PIT za 2025). To tworzy absurdalne sytuacje. Ktoś, kto w 2024 roku zarabiał nieźle, ale w 2025 roku stracił pracę i teraz ledwo wiąże koniec z końcem, może nie dostać bonu, bo w systemie widnieje jako „zamożny”.

I w drugą stronę – osoby, które w 2024 roku miały niskie dochody, a w 2025 dostały podwyżkę (często tylko inflacyjną, kilka zmieniającą w sile nabywczej), mogą wpaść w pułapkę. Warto pamiętać o progach: zwykle jest to 2500 zł dla osoby samotnej i 1700 zł na osobę w rodzinie wieloosobowej. Przekroczenie tego progu nie dyskwalifikuje całkowicie (działa zasada „złotówka za złotówkę”), ale przy większym przekroczeniu kwota bonu spada do symbolicznych 20 złotych, których urzędy… nie wypłacają.

Zgubiłeś CEEB? Straciłeś połowę pieniędzy

Kolejny dramat rozgrywa się wokół Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB). Bon energetyczny ma dwie stawki: podstawową i podwyższoną. Ta druga, znacznie bardziej atrakcyjna (nawet o 100% wyższa), przysługuje gospodarstwom domowym, których głównym źródłem ogrzewania jest energia elektryczna (pompy ciepła, piece akumulacyjne, bojele).

Warunek jest jeden: źródło to musiało zostać wpisane lub zgłoszone do CEEB we właściwym terminie (zazwyczaj do 1 kwietnia 2024 lub w ciągu 14 dni od uruchomienia nowego źródła). W styczniu 2026 roku wielu właścicieli domów, którzy zamontowali pompy ciepła w minionym roku, orientuje się, iż zapomnieli zaktualizować wpis w CEEB. W dokumentach wciąż widnieje „kocioł gazowy” lub „kominek”.

Efekt? Urząd przyznaje bon, ale w stawce podstawowej. Różnica to często kilkaset złotych. Odwołania są nieskuteczne, bo ustawa wiąże ręce urzędnikom: brak wpisu w CEEB na dzień weryfikacji wniosku oznacza brak prawa do podwyższonego dodatku. „Gapowe” kosztuje w tym roku wyjątkowo słono.

Jeden adres, wiele gospodarstw – koniec z „kombinowaniem”

Pamiętacie dodatek węglowy z 2022 roku? Wtedy Polacy masowo „dzielili” gospodarstwa domowe. Nagle w jednym domu mieszkały trzy „osobne” rodziny, by wziąć trzy dodatki. Rząd wyciągnął lekcję z tamtej luki prawnej.

W 2026 roku weryfikacja tzw. gospodarstw domowych jest niezwykle szczelna. Zasada „jeden adres = jeden bon” została co prawda zmodyfikowana (można dostać więcej bonów, jeżeli faktycznie są to odrębne lokale), ale ciężar dowodu spoczywa na wnioskodawcy. Urzędnicy w 2026 roku mają prawo przeprowadzić wywiad środowiskowy (i robią to!).

Jeśli mieszkasz z teściami w jednym domu, macie jeden licznik prądu i jeden piec, ale twierdzicie, iż prowadzicie dwa osobne gospodarstwa (osobne lodówki, budżety), musicie to udowodnić. W praktyce, bez prawnego wyodrębnienia lokalu, uzyskanie dwóch bonów graniczy z cudem. Wiele rodzin, które liczyły na podwójny zastrzyk gotówki, w styczniu 2026 roku otrzymuje decyzje odmowne dla jednego z wniosków.

Wniosek papierowy vs. aplikacja mObywatel

W 2026 roku cyfryzacja usług publicznych jest standardem. Wniosek o bon energetyczny można złożyć przez aplikację mObywatel w kilka sekund. I tu pojawia się kolejna pułapka – tym razem technologiczna.

Klikając „dalej, dalej, wyślij” w aplikacji, łatwo pominąć rubryki nieobowiązkowe, które są najważniejsze dla wysokości świadczenia. Użytkownicy często nie zaznaczają opcji o ogrzewaniu elektrycznym (bo system nie podpowiada tego domyślnie) lub błędnie wpisują liczbę członków gospodarstwa domowego (system zaciąga dane meldunkowe, a realnie mieszka więcej osób).

Korekta wniosku złożonego elektronicznie jest możliwa, ale trwa. W międzyczasie mijają terminy wypłat. Zamiast pieniędzy na opłacenie styczniowego rachunku, mamy procedurę administracyjną, która kończy się w marcu, gdy zima już mija. Wygoda aplikacji nie zwalnia z myślenia – w 2026 roku każdy „klik” ma swoje konsekwencje finansowe.

Fotowoltaika – czy prosumentom się należy?

To jedno z najczęstszych pytań w styczniu 2026. „Mam panele na dachu, płacę niskie rachunki, czy dostanę bon?”. Odpowiedź brzmi: tak, ale z haczykiem.

Posiadanie fotowoltaiki nie wyklucza z otrzymania bonu (bo jest to świadczenie socjalne, a nie zwrot kosztów). Jednak dochód z tytułu sprzedaży energii (w systemie net-billing, który jest teraz powszechny) może być wliczany do dochodu gospodarstwa domowego w specyficznych przypadkach działalności gospodarczej. Co więcej, osoby z fotowoltaiką często mają pompy ciepła – tu najważniejszy jest wspomniany wpis do CEEB.

Paradoks polega na tym, iż osoby, które zainwestowały w ocieplenie domu i panele, często zużywają mniej prądu, ale mają wyższy status materialny, co wyklucza je przez kryterium dochodowe. Bon trafia więc głównie do tych, którzy mieszkają w starych, energochłonnych domach i nie mają środków na modernizację. To błędne koło ubóstwa energetycznego, którego bon w 2026 roku nie rozwiązuje, a jedynie pudruje.

Co to oznacza dla Ciebie? Nie czekaj na wezwanie

Jeśli liczysz na te kilkaset złotych, musisz działać precyzyjnie. W urzędach nie ma litości dla zapominalskich.

1. Sprawdź terminy naboru w swojej gminie

Choć ustawa jest ogólnopolska, gminy mają swoje harmonogramy wypłat. Wnioski zwykle składa się w określonym okienku czasowym (np. do końca marca lub kwietnia). Złożenie wniosku po terminie skutkuje pozostawieniem go bez rozpoznania. Nie ma „przywrócenia terminu” z powodu niewiedzy.

2. Zrób symulację dochodu „na brudno”

Zanim złożysz wniosek, usiądź z kalkulatorem. Weź PIT-y wszystkich domowników. Podziel sumę dochodów netto przez 12 miesięcy i przez liczbę osób. jeżeli wychodzi Ci 1705 zł na osobę, a próg to 1700 zł – dostaniesz bon pomniejszony o 5 zł (czyli prawie pełny). Warto składać! Ale jeżeli przekraczasz próg o 1000 zł – szkoda Twojego czasu.

3. Zweryfikuj wpis w CEEB (nawet jeżeli nic nie zmieniałeś)

Wejdź na stronę zone.gunb.gov.pl (zaloguj się przez Profil Zaufany) i sprawdź, co widnieje w Twojej deklaracji. Czasem zdarzają się błędy migracji danych. jeżeli masz pompę ciepła, a system widzi „kocioł na paliwo stałe”, musisz to wyjaśnić w urzędzie gminy ZANIM złożysz wniosek o bon. W przeciwnym razie dostaniesz niższą stawkę.

4. Wynajmujesz mieszkanie? Masz prawo do bonu

Wielu najemców w 2026 roku myśli, iż bon należy się tylko właścicielowi mieszkania. To nieprawda. Bon przysługuje temu, kto faktycznie zamieszkuje i prowadzi gospodarstwo domowe. jeżeli płacisz rachunki (nawet jeżeli licznik jest na właściciela), masz prawo do bonu, o ile spełniasz kryterium dochodowe. Musisz tylko wpisać we wniosku adres wynajmowanego lokalu.

Bon energetyczny w 2026 roku to nie prezent, to procedura. Wygrają ci, którzy podejdą do niej z chłodną głową i kalkulatorem w ręku. Dla reszty pozostanie gorycz przy płaceniu kolejnego, wysokiego rachunku za prąd.

Idź do oryginalnego materiału