Liberalni, ostrożni separatyści wyprzedzili w wyborach na Grenlandii zagorzałych zwolenników niepodległości, którzy w obliczu zainteresowania wyspą ze strony Donalda Trumpa zapowiadali dążenie do odłączenia się od Danii.
Liberalna partia Demokratów (Demokraatit) zwyciężyła we wczorajszych wyborach na Grenlandii, zdobywając 30 proc. głosów, co jest sporym zaskoczeniem.
Wynik ten stanowi z jednej strony cios dla ruchu separatystycznego, ponieważ Demokraatit opowiada się za stopniowym oddzielaniem od Kopenhagi. Partia Punkt Orientacyjny (Naleraq), główna siła opowiadająca się za szybkim uzyskaniem niepodległości, zajęła drugie miejsce z kilka gorszym wynikiem – 24 proc.
Kampania Demokratów koncentrowała się głównie na kwestiach lokalnych, takich jak limity połowowe, usługi społeczne i edukacja. Partia wzywała również do poprawy warunków dla krajowych przedsiębiorstw oraz ostrożnego podejścia do uniezależnienia się od Danii.
– Nie powinniśmy zaczynać budowy domu od komina – powiedział Jens-Frederik Nielsen, 33-letni lider partii powiązanej z Duńską Partią Liberalną, w rozmowie z grenlandzkim nadawcą publicznym KNR w wieczór wyborczy.
Amerykańska ingerencja
Przed wyborami duński dziennik „Politiken” poinformował, iż konsulat USA w Nuuk skontaktował się z liderami wszystkich grenlandzkich partii, aby poznać ich stosunek do Stanów Zjednoczonych.
– Uważam to za próbę ingerencji w grenlandzkie wybory. Konsulat może starać się wpłynąć na partie, by były bardziej otwarte na współpracę z USA – powiedział Nielsen, podkreślając, iż odrzucił zaproszenie do rozmów.
– Nie sądzę, aby próba wywierania wpływu tuż przed wyborami była adekwatna – zwłaszcza biorąc pod uwagę retorykę płynącą ze strony Stanów Zjednoczonych – ocenił.
Prezydent USA Donald Trump ponownie wyraził swoje zainteresowanie wyspą w przemówieniu do Kongresu w zeszłym tygodniu, stwierdzając, iż USA „zdobędą Grenlandię tak czy inaczej”.
– Widząc, w jaki sposób wypowiada się Trump, musimy przyjąć ostrzejszy ton – ocenił wczoraj Nielsen.
Separatyści podwajają liczbę mandatów
Wczorajsze wybory pozwolą partii Naleraq podwoić swoją reprezentację w parlamencie. Ugrupowanie zawdzięcza swój sukces młodej, charyzmatycznej polityk Aki-Matildzie Høegh-Damn, która zdobyła 10 proc. głosów.
Høegh-Dam, w tej chwili reprezentująca Grenlandię w duńskim parlamencie, niedawno opuściła rządzącą socjaldemokratyczną partię Siumut, która odnotowała swój najgorszy wynik w historii.
Najpopularniejsza grenlandzka influencerka, Qupanuk Olsen, znana jako Q, zdobyła jedynie 202 głosy, ale dzięki dobremu wynikowi Naleraq przez cały czas ma szansę objąć mandat.
Zdaniem ekspertów z grenlandzkich i duńskich mediów najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem jest koalicja między partią urzędującego premiera Múte B. Egedego, lewicową IA, która zajęła trzecie miejsce z wynikiem 21 proc., i Demokratami.
Grenlandia, autonomiczne terytorium w ramach Królestwa Danii, odnotowała we wczorajszych wyborach najwyższą frekwencję od dekad. Do urn udało się aż 70 proc. uprawnionych do głosowania.