Przemysław Czarnek krzyczał „OZE-sroze”, a potem okazało się, iż ma na dachu fotowoltaikę. Teraz przekonuje, iż został… zmuszony! Wtopa Czarnka – Nie mamy żadnego Zielonego Ładu, żadnych oze-sroze dofinansowanych z dopłat. My mamy nasz miks węglowy, mamy nasze bogactwa naturalne i wara nam od nich – grzmiał Przemysław Czarnek podczas swojego pierwszego wystąpienia w roli kandydata PiS na premiera. To była sobota, a już w niedzielę europoseł PSL Krzysztof Hetman ujawnił w programie „Kawa na ławę” na antenie TVN24, iż Czarnek, w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy, zainstalował w swoim domu fotowoltaikę. – Czysty polityczny cynizm ze strony Czarnka. Oni jedno mówią i to od lat, a drugie robią – powiedział polityk PSL. No i wtopa na samym starcie lansowania się w roli kandydata na premiera! Czarnek gwałtownie zadeklarował, iż on tej fotowoltaiki to nie lubi i zaraz ją zdejmie. – Będę demontował te panele z dachu w pewnej perspektywie dlatego, iż one w ogóle nie byłyby potrzebne, gdyby energia w Polsce bazowała na tym, co mamy – zadeklarował przyłapany kandydat PiS. Czarnek został zmuszony! Minął tydzień i Czarnek rozbudował swoją fotowoltaiczną bajeczkę. Teraz okazało się, iż został do instalacji… zmuszony! Taką wersję wydarzeń przedstawił podczas spotkania z wyborcami PiS w Lubartowie.