Bełchatowianin Wojciech Jendrusiak przygotowuje referendum strajkowe w niemieckiej sieci marketów Kaufland. Związek zawodowy, na czele którego stoi, od wielu miesięcy bezskutecznie walczy o podwyżki dla pracowników tej sieci marketów w całym kraju. OPZZ Konfederacja Pracy w Kauflandzie domaga się wzrostu wynagrodzeń zasadniczych o 1200 zł.
- Podwyżki wynikające wyłącznie ze wzrostu płacy minimalnej nie realizują naszego żądania. Za ciężką i odpowiedzialną pracę należy się godne wynagrodzenie. Razem mamy realny wpływ na przyszłość naszych warunków pracy – przekazał Wojciech Jendrusiak, przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy w Kauflandzie.
Przypomnijmy, iż w połowie grudnia związek zawodowy wspólnie z pracownikami przeprowadził 2-godzinny strajk ostrzegawczy. Pracownicy wielu marketów na terenie kraju odeszli od kas. Protest jednak nie przyniósł skutku, bo w rozmowach z pracodawcą nie doszło do przełomu. Teraz coraz głośniej mówi się o strajku generalnym.
Czy dojdzie do strajku generalnego w marketach?
Już 16 marca związkowcy chcą zorganizować referendum strajkowe. Jak tłumaczą, tak odległy termin wynika z konieczności dopełnienia formalności. Według Jendrusiaka, spółka ma obowiązek udostępnić niezbędne dokumenty, wskazać miejsca w marketach i magazynach, w których będzie przeprowadzane Referendum Strajkowe.
- Z naszej strony musimy również przygotować całość od strony organizacyjnej i logistycznej – tłumaczy Jendrusiak. - W pierwszym etapie referendum obejmie województwo łódzkie. o ile Spółka nie będzie utrudniała jego przeprowadzenia, Referendum zostanie sprawnie rozszerzone na kolejne województwa – dodaje.
Czy może dojść więc do paraliżu w marketach? Według związkowca taki scenariusz jest możliwy, bo referendum dotyczy strajku generalnego, podczas którego pracownicy, którzy zdecydują się na protest, zaprzestaną pracy na czas nieokreślony.
- Zaniechają wtedy pracy i będą protestować aż do skutku, domagając się godnych wynagrodzeń. Najpierw jednak chcemy dać szansę pracownikom, aby się wypowiedzieli w referendum – mówi Wojciech Jendrusiak.
Co na to niemiecka sieć marketów?
Jak do całej sprawy odnosi się spółka Kaufland? W przesłanym oświadczeniu przypomniano, iż rozmowy prowadzone ze związkiem zawodowym w ramach sporu zbiorowego zakończyły się podpisaniem protokołu rozbieżności. Jak zaznaczono, pomimo przeprowadzonych mediacji i „przedstawienia przez firmę danych dotyczących sytuacji finansowej oraz realiów rynkowych, strony nie osiągnęły porozumienia w sprawie zgłoszonych postulatów”.
- Z perspektywy Kauflandu dialog był prowadzony w dobrej wierze i z poszanowaniem obowiązujących przepisów. Jednocześnie związek zawodowy nie przedstawił analiz ani wyliczeń, które uzasadniałyby skalę oczekiwanych podwyżek. Tym bardziej zaskakujące były pojawiające się w przestrzeni medialnej informacje sugerujące, iż pracodawca nie dąży do porozumienia ze stroną społeczną – przekazał Kaufland w oświadczeniu. - Taki przekaz nie odpowiada rzeczywistemu przebiegowi rozmów i pozostaje w sprzeczności z działaniami podejmowanymi przez Kaufland w ramach sporu zbiorowego, w tym udziałem w mediacjach i przedstawianiem merytorycznych argumentów.
Spółka Kaufland przypomniała, iż niezależnie od trwającego sporu zbiorowego przyznała jednostronnie noworoczne podwyżki dla pracowników. Od 1 stycznia 2026 roku wyższe wynagrodzenia otrzymuje ponad 12 tysięcy pracowników zatrudnionych na stanowiskach sprzedawca/kasjer oraz pracownik porządkowy. Nie podano jednak o ile wzrosły zarobki pracowników. Zapewniono również, iż od marca 2026 roku podwyżki obejmą także pozostałe stanowiska w marketach oraz w logistyce, a szczegółowe informacje dotyczące kolejnych zmian zostaną przedstawione w najbliższym czasie. Jak przekazała spółka, od stycznia 2026 roku wynagrodzenia na podstawowych stanowiskach w marketach - wraz z dodatkami - wynoszą od 5300 do 6200 zł brutto. W przesłanym oświadczeniu przekazano, iż "w ciągu ostatnich pięciu lat łączny wzrost wynagrodzeń w sieci przekroczył 30 procent, co plasuje firmę w ścisłej czołówce branży handlowej pod względem poziomu płac".
- Naszym celem pozostaje zapewnienie pracownikom stabilności zatrudnienia, bezpieczeństwa finansowego oraz atrakcyjnych warunków pracy. Wierzymy, iż dialog oparty na faktach i wzajemnym szacunku jest najlepszą drogą do dalszego rozwoju firmy i poprawy sytuacji pracowników – przekazał Kaufland w oświadczeniu.
Niemiecka sieć odniosła się również do zapowiadanego referendum strajkowego. Jak zaznaczono, zgodnie z przepisami ustawy strajk może się odbyć po uzyskaniu zgody większości głosujących pracowników, o ile w głosowaniu wzięło udział co najmniej 50 proc. pracowników zakładu pracy.
- jeżeli referendum nie osiągnie 50 proc. frekwencji, jest ono nieważne i nie daje podstaw do legalnego strajku. Warto podkreślić, iż w zorganizowanym w grudniu ubiegłego roku strajku ostrzegawczym udział wzięło 280 osób z około 16 000 pracowników Kaufland Polska, co stanowi mniej niż 2 proc. załogi. Tak niska frekwencja podczas grudniowych działań protestacyjnych pokazuje, iż zdecydowana większość naszych pracowników dobrze ocenia pracę w Kauflandzie – twierdzi spółka Kaufland.
Według OPZZ Konfederacja Pracy w grudniowym strajku ostrzegawczym udział wzięło znacznie więcej osób, a dane podawane przez Kaufland są zaniżone.
- To liczba zaniżona, z naszych obserwacji wynikało, iż było to o wiele więcej pracowników. Wiele osób przyszło na strajk, gdy wzięło sobie dzień wolny w pracy – mówi Wojciech Jendrusiak.
Kafuland zapewnia, iż przez cały czas jest otwarty na dialog ze związkowcami.
- Wierzymy, iż porozumienie jest możliwe wszędzie tam, gdzie argumenty emocjonalne ustępują miejsca merytorycznym analizom, a dobra wola przejawia się w gotowości do wypracowania kompromisu – napisała spółka Kaufland w oświadczeniu.












