PiS marzy o tym, aby jak najszybciej przejąć władzę, ale… Nowogrodzkiej wcale nie są na rękę ewentualne przyspieszone wybory. – Przy takiej narracji PiS-u wokół SAFE, Koalicja Obywatelska mogłaby szybować pod 40 proc. – wskazuje dziennikarz Jacek Gądek. Gdy Karol Nawrocki wygrał wybory prezydenckie, przy Nowogrodzkiej zapanowała euforia. Politycy PiS byli przekonani, iż przejęcie pełni władzy jest przesądzone i nie pytali już „czy”, a „kiedy”. W ich wizjach rozpadała się koalicja rządowa i rozpisywano przedterminowe wybory. Przez kilka miesięcy sytuacja jednak się zmieniła i dziś w PiS… obawiają się takiego scenariusza. Po prostu przyspieszone wybory są teraz ryzykowne. – Z samego PiS-u, z frakcji Morawieckiego pisano do mnie, iż gdyby Donald Tusk chciał przedłużyć własną władzę, to w zasadzie powinien teraz spróbować wymusić przyspieszone wybory. Bo przy takiej narracji PiS-u wokół SAFE, Koalicja Obywatelska mogłaby szybować pod 40 proc. – mówił dziennikarz Jacek Gądek w podkaście „Stan Wyjątkowy”. Gdyby Lewica zdobyła ok. 10 proc., to obecny układ władzy udałoby się przedłużyć. – Więc w samym PiS-ie, zwłaszcza we frakcji Morawieckiego, widzą, iż PiS zmierza na mur. Ale linia jest w zasadzie nie do zmiany. Skoro prezes zadekretował, iż SAFE to jest zdrada, nie można po prostu zmienić linii – dodał Gądek. A