Wrzenie przedwyborcze w Koalicji Obywatelskiej. Protest z Opola oddalony

2 godzin temu

W wyborach w opolskiej KO w szrankach o przywództwo w województwie stanęli członek zarządu województwa Robert Węgrzyn oraz poseł Tomasz Kostuś. O tym, iż będą konkurować o schedę po europośle Andrzeju Bule mówiło się już od około roku, ale oficjalne potwierdzenie obu kandydatur nastąpiło na przełomie 2025 i 2026 roku.

– To pierwsze starcie o regionalne przywództwo od ośmiu lat – mówi nam jeden z wieloletnich działaczy partii. – Część osób mogła odwyknąć od emocji, które towarzyszą sporom i ścieraniu się pewnych wizji. Ale choćby ja nie pamiętam tak nerwowej atmosfery, jaką mamy ostatnio.

Wybory w opolskiej KO. najważniejszy bój o Opole

Napięcie widać po tym, co dzieje się w Opolu. Miasto jest kluczowe, ponieważ tutaj jest największa struktura, licząca ponad 300 członków. To mniej więcej tyle, ile ludzi partia ma w pozostałych powiatach. To stolica regionu może przeważyć kto będzie szefem KO w województwie.

W Opolu konkurentami są wicemarszałek województwa i obecny lider miejskich struktur Zbigniew Kubalańca oraz Przemysław Pospieszyński, radny Opola oraz zastępca dyrektora w gabinecie marszałka. Pierwszy z nich jest stronnikiem Tomasza Kostusia, drugi uchodzi za człowieka Roberta Węgrzyna.

Przemysław Pospieszyński dopiero niedawno oficjalnie potwierdził start w wyborach na szefa KO w Opolu, ale już na początku grudnia, gdy zaczęło się o jego kandydaturze mówić, został pozbawiony funkcji szefa klubu radnych przez ludzi kojarzonych ze Zbigniewem Kubalańcą.

Ostatnim rozdziałem tarć była kwestia obsady miejskiej komisji wyborczej w Opolu. Zakończyła się protestem ze strony Zbigniewa Kubalańcy.

– Uważam, iż koła partyjne powinny być proporcjonalnie reprezentowane w komisji – mówi wicemarszałek. – Tymczasem doszło do zadziwiającej sytuacji. Z koła „Nasze Opole”, liczącego ponad sto osób, zgłosiłem dwie osoby, a Maciej Kąciak, wojewódzki koordynator wyborów w partii, zakwalifikował tylko jedną, wykreślając bez jakiegokolwiek uzasadnienia radną Justynę Kowol, będącą osobą zaufania publicznego. Z drugiej strony, z koła „Gospodarka” o podobnej liczebności, w komisji wyborczej zasiadły łącznie cztery osoby. Nie jest tajemnicą, iż Maciej Kąciak sprzyja mojemu konkurentowi. Stąd skarga na jego działanie, pod którą oprócz mnie podpisali się poseł Tomasz Kostuś i senator Tadeusz Jarmuziewicz.

Skarga oddalona

Maciej Kąciak widzi to inaczej: – Komisja liczy siedem osób. Zbigniew Kubalańca zgłosił do niej sześć. Przemysław Pospieszyński dwie – wylicza. – o ile kandydat, któremu potencjalnie nie sprzyjam ma w komisji pięciu ludzi, a ten, któremu rzekomo sprzyjam dwie, to taka argumentacja zwyczajnie się nie broni. jeżeli ktoś mimo tego chce podkręcać wokół tego emocje, to jego sprawa.

Ostatecznie Krajowa Komisja Wyborcza KO oddaliła skargę Zbigniewa Kubalańcy uznając ją za bezzasadną.

Obaj panowie zaznaczają, iż radna Justyna Kowol i tak przy wyborach w KO w Opolu pracować będzie: jako mąż zaufania obserwujący przebieg głosowania.

– Wolimy dmuchać na zimne, by nie sprawdziło się powiedzenie, iż nieważne jest kto jak głosuje, tylko kto liczy głosy – słyszymy od stronnika Zbigniewa Kubalańcy.

– W komisji Zbyszek ma większość ludzi, a dalej narzeka i nakręca aferę, której nie ma. I na dodatek robi to publicznie. To działanie na szkodę całej partii – uważa osoba z otoczenia Przemysława Pospieszyńskiego.

Wybory w opolskiej KO. Duża niepewność

Poza Opolem pojedynki będą tylko w dwóch powiatach: brzeskim i prudnickim. W tym pierwszym rękawicę obecnemu liderowi Waldemarowi Wysockiemu, rzucił Sebastian Rachwalski, radny powiatu brzeskiego, uchodzący za człowieka wojewody Moniki Jurek i starosty Jacka Monkiewicza. Z kolei w Prudniku konkurentem starosty Radosława Roszkowskiego jest radny miejski Łukasz Karpowicz.

W powiecie głubczyckim w miejsce Zbigniewa Ziółki liderem KO ma zostać Piotr Soczyński. Wszędzie indziej zmiany się nie zanosi. Liderami KO w powiatach pozostaną:

  • Leonarda Płoszaj (powiat opolski),
  • Daniel Palimąka (Nysa),
  • Jacek Fior (Namysłów),
  • Dariusz Mazurczak (Kluczbork),
  • Beniamin Godyla (Olesno),
  • Rafał Pozusiński (Krapkowice),
  • Janusz Żyłka (Strzelce Opolskie),
  • Michał Nowak (Kędzierzyn-Koźle).

W tym ostatnim powiecie jakiś czas temu możliwość startu sondował poseł Paweł Masełko, ale ostatecznie się na to nie zdecydował.

Robert Węgrzyn, choć uchodzi za faworyta wyborów lidera regionalnej KO, a na jego oficjalnej prezentacji pojawiła się śmietanka liderów, włącznie z ministrem Tomaszem Siemoniakiem, nie deprecjonuje szans kontrkandydata.

– On jest z Opola, z największej struktury, która od lat sygnalizuje, by to jej reprezentant szefował partii w regionie – mówi. – Poza powiatami brzeskim i prudnickim nie ma konkurencji o szefostwo. Stąd konieczność mobilizacji działaczy, by poszli do wyborów w partii. O to zabiegam podczas spotkań.

Tomasz Kostuś określa siebie jako kandydata „spoza partyjnego establishmentu”. – To motywowało mnie do działania. Potraktowałem te wybory poważnie. I nie żałuję startu, niezależnie od tego, jaki będzie ostateczny wynik.

Kopanie dołków

Oficjalnie obaj konkurenci nie mówili o sobie źle. Ale w kuluarowych rozmowach ich współpracownicy zarzucają drugiej stronie nieczyste zagrywki.

Ludzie Tomasza Kostusia jako przykład wskazują rozpuszczanie pogłosek o tym, iż zamierza się wycofać, jeżeli zagwarantuje sobie dobrą pozycję na liście w nadchodzących wyborach. Padły też zarzuty o blokowanie możliwości organizowania spotkań z działaczami w terenie.

Z kolei obóz członka zarządu województwa zwraca m.in. uwagę na to, iż Kostuś jest mało wiarygodny, gdy zapowiada w swoim programie rozliczanie PiS.

– Do tej pory takie gadanie rozmijało się z rzeczywistością – słyszymy. – choćby w czasach mobilizacji przed wyborami 15 października, on a to robił sobie zdjęcie, jak zajada pierogi z posłanką PiS, a to gawędził w telewizji z Magdaleną Ogórek, kapłanką propagandy PiS. Bynajmniej nie o braku praworządności. Tuż po wyborach to na jego zaproszenie w Sejmie lansował się zdrajca koalicji Maciej Sonik.

Robert Węgrzyn musiał się zmierzyć w kampanii z zarzutami, iż będzie kontynuatorem linii Andrzeja Buły.

– jeżeli chodzi o wyniki wyborów, to na pewno chcę iść w jego ślady – odpowiada. – Na przestrzeni lat notowaliśmy tutaj bardzo dobre wyniki. To musimy utrzymać. Ale jeżeli chodzi o samo zarządzanie partią, to mam swoją wizję. jeżeli wygram, to będą zmiany – zapowiada.

Wybory w opolskiej KO. Będzie jedność po 8 marca?

To główne pytanie, które zadają sobie działacze KO po obu walczących o władzę stronach. Ale i jedni, i drudzy przekonują, iż mimo wszystko będą w stanie działać dalej w ramach jednej formacji.

– jeżeli nie zaakceptujemy wyników wyborów w partii, niezależnie od tego, która strona będzie górą, to wróży nam to bardzo źle. W Polsce wzbiera brunatna fala, a my musimy dać jej odpór – uważa Zbigniew Kubalańca.

– Po 8 marca musimy siąść i działać dalej razem – mówi Tomasz Kostuś. – Do wyborów parlamentarnych zostanie nam 1,5 roku. To czas, którego nie możemy przespać. Przykłady z przeszłości pokazują, iż jeżeli partia zaczyna zajmować się sobą, to kończy się to dla niej źle.

– Od początku kampanii podkreślam, iż niezależnie od wyników ważne jest, abyśmy mogli dalej ze sobą rozmawiać i współpracować – zaznacza Robert Węgrzyn. – Nie tylko w kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych, ale i wyborów samorządowych. W związku z dwukadencyjnością w ponad 50 gminach nastąpi zmiana włodarzy, w tym w Opolu i Kędzierzynie-Koźlu. Musimy zbudować drużyny i wypromować kandydatów do tych funkcji. Do tego konieczna jest zgoda i współpraca, nie tylko w ramach partii, ale i naszych koalicjantów.

– Wierzę, iż po 8 marca uda nam się zachować spokój i dalej działać razem. Tego oczekują od nas wyborcy – stwierdza Maciej Kąciak.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału