Wpis Trumpa wywołał burzę. Amerykański ambasador wezwany po publikacji grafiki

1 godzina temu

Amerykański ambasador Billy Long został wezwany przez władze Islandii po poniedziałkowym wpisie w mediach społecznościowych Donalda Trumpa. Prezydent USA opublikował grafikę, na której wyspa jest jednym z państw "przykrytych" przez amerykańską flagę. Islandzkie MSZ uznało to za "całkowicie niestosowne".

Facebook.com/USEmbReykjavik/; Truthsocial.com/@realDonaldTrump
Ambasador USA w Islandii Billy Long został wezwany przez tamtejsze MSZ

Znany z publikowania kontrowersyjnych treści w mediach społecznościowych Donald Trump znów wywołał burzę. W poniedziałek umieścił na swoim profilu na platformie TruthSocial grafikę z fragmentem mapy świata, obejmującej Stany Zjednoczone, Kanadę, Meksyk, Amerykę Środkową, Karaiby, Grenlandię i Islandię. Cały ten obszar lądowy oznaczony jest jako "Stany Zjednoczone Ameryki".

"Wpis całkowicie niestosowny". Islandia wzywa ambasadora USA

W miejscu Zatoki Meksykańskiej widnieje nazwa Zatoka Amerykańska, zaś Morze Karaibskie błędnie umiejscowione zostało na wschód od Florydy. Do zdjęcia nie został dołączony żaden komentarz.

Według informacji przekazanych przez islandzkiego nadawcę publicznego RUV, w związku z publikacją minister spraw zagranicznych Islandii Thorgerdur Gunnarsdottir wezwała na rozmowę amerykańskiego ambasadora w Islandii. Billy Long objął to stanowisko w sierpniu. Jak przekazało w oświadczeniu dla RUV islandzkie MSZ "wyraźnie zaznaczono, iż ten wpis był całkowicie niestosowny".

ZOBACZ: Donald Trump idzie coraz dalej. Pokazał nową mapę

Agencja Reutera poinformowała, iż zarówno Departament Stanu USA, ambasady USA w Kopenhadze i Reykjaviku oraz konsulat USA w Nuuk nie odniosły się do tej sprawy, podobnie jak islandzkie MSZ.

W sierpniu w Islandii odbyło się referendum w sprawie wznowienia rozmów na temat członkostwa w Unii Europejskiej. 52,8 proc. Islandczyków wypowiedziało się przeciwko takiemu rozwiązaniu, "za" było 47,2 proc.

Islandczycy przeciwko dołączeniu do UE. W tle groźby Trumpa

Osoby popierające integrację kraju z UE liczyły na obniżkę stóp procentowych, niższą inflację i niższe ceny produktów. Argumentowały też, iż byłoby to ważnym krokiem w kontekście gróźb prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczących przejęcia przez jego kraj kontroli nad duńską Grenlandią.

Przeciwnicy twierdzili z kolei, iż dołączenie do UE byłoby ciosem w suwerenność Islandii. Do grupy tej należą rolnicy oraz przedstawiciele branży rybołówstwa i wielorybnictwa, którzy obawiali się ograniczenia kwot połowów lub wprowadzenia zakazów. Przeciwni są również zwolennicy partii opozycyjnych, w tym konserwatywnej Partii Niepodległości.

ZOBACZ: Islandczycy przeciw wejściu do Unii Europejskiej. Znamy rezultat referendum

Islandia złożyła wniosek o członkostwo w UE w 2009 r., w szczytowym momencie światowego kryzysu finansowego. Prace w ramach procesu akcesyjnego zostały zamrożone w 2013 r., gdy eksperci ostrzegali przed potencjalnym rozpadem strefy euro.

Kraj jest już w dużej mierze zintegrowany z UE poprzez uczestnictwo we Wspólnym Obszarze Gospodarczym, nie obejmuje ono jednak polityki pieniężnej, rolnictwa, rybołówstwa oraz bezpieczeństwa. Islandia należy również do strefy Schengen.

WIDEO: "Niekonwencjonalne urządzenie wybuchowe" w pobliżu niemieckiej elektrowni
Idź do oryginalnego materiału