Napiszę wprost. Cieszę się, iż nadania przez przywódcę Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy honorowej nazwy „imienia Bohaterów UPA”. To oczywiście gest antypolski i upokarzający władze w naszym kraju. Ale dzięki temu ogromna ilość moich rodaków otrzeźwiała.
Zełenski zrobił pewien rodzaj prezentu mojemu środowisku, które mówi od wielu lat o żywej tradycji banderyzmu na Ukrainie. Dzisiaj żaden łgarz już nie może bredzić o tym, iż na Ukrainie nie banderyzmu. To klęska dyskursu Pawła Kowala, Aleksandra Kwaśniewskiego czy Małgorzaty Gosiewskiej. Najśmieszniejsze jest to, iż tak naprawdę nic się nie zmieniło.
Ukraina jest od roku 2014 konsekwentna w budowaniu swojej tożsamości narodowej na bazie tego co nazywamy ukraińskim nacjonalizmem integralnym. Na całej Ukrainie stoją liczne pomniki Stepana Bandery i Romana Szuchewycza. Na ścianach budynków wiszą tablice upamiętniające Andrija Melnyka i Dmytro Doncowa. W ogromnej części miast i miasteczek mamy ulice i place sławiące imiona zbrodniarzy. W Lwowie odbudowywane jest muzeum naczelnego dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii, a dwie przecznice noszą jego imię. Obserwujemy lat obserwujemy marsze upamiętniające Stepana Banderę, Organizacje Nacjonalistów Ukraińskich czy 14. Dywizję Grenadierów SS „Galizien”. Tworzony jest ukraiński panteon bohaterów narodowych składający się między innymi z kolaborantów III Rzeszy. Na Ukrainie powiewają flagi banderowskie.
Brednią są opowieści o tym, iż banderyzm zmienił swoje oblicze i dzisiaj nie jest już antypolski. Nieprawdą jest to, iż dzisiaj banderyzm ma tylko i wyłącznie oblicze antyrosyjskie. Nieprzychylna polityka Ukrainy względem Polski nie jest jakąś nowością. Kijów nie chciał i nie chce się zgodzić na powszechne i niezależne ekshumacje wymordowanych przez Ukraińców Polaków. Szczątki polskich dzieci, kobiet, starców i mężczyzn leżą w studniach, rowach i gnojowiskach. Nie utworzono na Ukrainie cmentarzy dla polskich ofiar na miarę tych, które tworzy się dla członków Ukraińskiej Powstańczej Armii czy ukraińskich SS-manów. Nie ma pomników upamiętniających męczeństwo Polaków, takich jakie mają banderowcy. Nie ma Muzeum Pomordowanych Polaków przez Ukraińców w latach 1939-1947, za to jest Muzeum Romana Szuchewycza we Lwowie. Polskie ofiary nie mają swoich ulic placów i skwerów. Władze Ukraińskie nie potępiły nigdy zbrodniczych działań ukraińskich szowinistów. Nigdy ostatni ocalali z rzezi i ich rodziny nie usłyszały ze strony władz ukraińskich chęci zadośćuczynienia. I nie pomorze tutaj tłumaczenie, iż trwa wojna z Rosją. Bo przed wojna również tego nigdy nie uczyniły.
Ukraina opiera sie historycznie o banderyzm. Nie ma w tym żadnego zaskoczenia. Prof. Adam Wielomski napisał: „Tożsamość Ukrainy budowana jest na bohaterach, którzy mają polską krew na rękach. Bo wszyscy ci, którzy walczyli o niepodległość Ukrainy walczyli o nią z Polską i z Rosją. Ukraina to południowa Ruś, którą historycznie Polacy i Rosjanie wydzierali sobie z rąk. Antypolskość i antyrosyjskość jest genetycznie wbudowana w polityczną tożsamość ukraińską”. Zełenski swoją decyzją tylko uwypuklił konsekwentną probanderowską politykę Ukrainy.
PS. Pamiętajmy, iż Ukraina to nie tylko problem historyczny. Polska tak jak inne państwa Unii Europejskiej przez długie lata będzie spłacać odsetki za Ukrainie. Ukraina to realny konkurent dla Polski w wielu dziedzinach na czele z rolnictwem. Warto dodać, iż nie jest ona obarczona unijnymi umowami i absurdalnymi daninami. Ale o tym w kolejnym tekście.
Marcin Lubski













