Wolno psu na księżyc szczekać

niepoprawni.pl 12 godzin temu

Zastanawiałem się nad tytułem felietonu, w którym chciałem choćby najogólniej streścić to, co aktualnie dzieje się w Polsce. Wspólny mianownik wprawdzie łatwo znaleźć, ale elementy nań się składające rozrastają się z dnia na dzień. To, co dzisiaj się napisało jutro wymaga przeróbki. Zacznę więc od rzeczy mniej u nas znanej, mianowicie od Listu otwartego w obronie wolności akademickiej i historyka Grzegorza Rossolińskiego-Liebe, który . podpisało około 380 osób z całego świata. Ponieważ wprowadzenie do wywodu sygnatariuszy jest co najmniej kuriozalne, przytaczam w całości:

My, niżej podpisani, protestujemy przeciwko sponsorowanym przez państwo polskie zniesławiającym atakom na niemiecko-polskiego historyka Zagłady Grzegorza Rossolińskiego-Liebe oraz trwającej kampanii zastraszania naukowców i ingerencji w wolność akademicką w Polsce i w Niemczech.

Książki Rossolińskiego-Liebe nie czytałem ale względnie uważnie zapoznałem się z recenzjami, zwłaszcza Damiana Sitkiewicza, liczące 47 stron omówienie książki, a także z uwagami Pawła Kowala do książki Ossolińskiego-Liebe p. t. Bandera. Faszyzm, ludobójstwo, kult. Życie i mit ukraińskiego nacjonalisty. Kowal stara się uwypuklać zalety recenzowanej książki, ale i on znajduje w niej pewne braki, większe aniżeli zwykłe niedokładności. Nie wchodząc w meritum oceny Sitkiewicza, odniosłem jednak wrażenie, iż jak niektórzy inni autorzy zajmujący się podobną tematyką, Rossoliński-Liebe stawia wstępnie tezę o współudziale Polaków w holokauście i następnie na ponad 1100 stronach stara się ją udowodnić, z konieczności naginając do tego istniejące źródła. Jest to metoda zniechęcająca do studium takiego dzieła. Dziwne jest też oświadczenie owych 380 subskrybentów, w którym czytamy o zniesławieniu przez państwo polskie owego rzekomo polsko-niemieckiego historyka oraz o kampanii zastraszania naukowców i ingerencji w wolność akademicką. Z ponad 60-letniego doświadczenia wiem, iż taką linię obrony niefortunnego autora przybierano zawsze, chcąc przeforsować jakąś bzdurę potrzebną pewnym kołom do motania inicjatywy mającej na celu zniesławienie, ale nie jakiegoś historyka, dodajmy bynajmniej nie polskiego, ale właśnie Polski i narodu polskiego. Bo kim adekwatnie jest Grzegorz Rossoliński-Liebe? Dokładnie nie wiadomo. Juryj Szuchewycz, syn „Czuprynki” w wywiadzie na łamach Rzeczpospolitej mówi o nim: polski Żyd Grzegorz Rossoliński. W Internecie czytamy: Informacje na temat jego rodziców oraz życia prywatnego nie są publicznie znane ani szeroko publikowane w jego biografiach. Tak więc pan Rossoliński-Liebe to pewna zagadka. Może ją rozwiązać wykładnia porzekadła: is fecit, cui prodest.

Gdy mówimy o zniesławieniach, to zajrzyjmy może lepiej do własnych zakamarków. Pani profesor Magdalena Środa dzieli się swoimi przemyśleniami: Jak czytam, iż Karol Nawrocki cieszy się zaufaniem pomad połowy części społeczeństwa, to myślę sobie: a niech na to społeczeństwo spadną wszystkie zrazy, i autorytaryzm, i faszyzm, i ludzka głupota, bo jesteśmy warci chyba właśnie takich beznadziejnych despotycznych „polityków” jak Trump, Duda, Orban i Nawrocki... Jak w miarę rozsądny, chociaż trochę myślący i umiejący czytać człowiek może widzieć w Nawrockim kogoś więcej niż przypadkowego, dętego narcyza, który dzięki pijarowym technikom dostał schedę po Dudzie. No, wreszcie raz dostała pani Środa na co od dawna zasłużyła. Oto jeden z wpisów: „Jak widzę pani wypowiedzi i teorie, to zastanawiam się, jak to się stało, iż ma pani tytuł profesora (…) To pokazuje poziom pani profesury oraz pani jako osoby.” Ja bym powiedział, iż takich profesorów znalazło by się więcej na naszych uczelniach, choć prawdopodobnie nie stanowiliby tłumu. A ja przypominam sobie jedno zdarzenie, które dla pani Środy nie powinno być obojętne. Była to konferencja zorganizowana przez biskupa kieleckiego Kazimierz Ryczana z okazji jubileuszu 70-lecia profesora Edwarda Ciupaka. Profesor Andrzej Wojtowicz jest redaktorem i inicjatorem dedykowanej Profesorowi Ciupakowi jubileuszowej księgi zatytułowanej Kultury religijne - perspektywa socjologiczna (2005). Dziękując Ci za tak wiele Mistrzu, Profesorze, Drogi Edwardzie żegnamy Cię towarzysząc Ci w tej ostatniej – na tym świecie – Twojej drodze. A dalej „niech chór aniołów towarzyszy Ci aż do nieba, na wieczny odpoczynek". (Maria Libiszowski-Żóltkowska) Ojca pani Środy, profesora Ciupaka poznałem na KULu z okazji jakiegoś doktoratu czy sympozjum. Trudno mi sobie wyobrazić jaka byłaby jego reakcja na wypowiedź córki.

Do kategorii jaką sugeruje tytuł tego eseju należą oczywiście wynurzenia marszałka sejmu RP, pana Czarzastego. Pozwolę sobie przytoczyć wypowiedź Mateusza Morawieckiego: Czarzasty jako Marszałek Sejmu RP to kpina i wstyd dla wolnej Polski - niezależnie od amerykańskiego zdania w tej sprawie. Naprawdę nie powinniśmy potrzebować Amerykanów do tego, żeby ludzi tak głęboko umoczonych w struktury PZPR jak Czarzasty odesłać do lamusa historii. Doskonale wiemy, iż nie można było robić kariery w PZPR bez aprobaty Moskwy.

Zgadzam się z oceną pan Morawieckiego, ale nie zupełnie. Otóż Czarzasty, wstępując do PZPR w 1983 roku dowiódł jednego: gotów był podjąć każde zlecenie stanu wojennego i to go dyskwalifikuje pod każdym względem. Oczywiście gros elektoratu KO wie mało i jeszcze mniej rozumie na temat stanu wojennego, ale jedno wiedzieć powinni, jeżeli idą do wyborów: stan wojenny, to było zniewolenie społeczeństwa i obecne rządy w Polsce go przypominają ponieważ jak on plugawią demokrację, prawo i praworządność, rodzą kolejny już raz wymiar sprawiedliwości sterowany politycznym zapotrzebowaniem, kładą na łopatki zaufanie do sędziów i prokuratorów, pośród których jest przecież wielu uczciwych ludzi. Gdyby Tusk zdobył się na odrobinę uczciwości i dodałbym, zdrowego rozsądku, to nigdy nie dopuściłby, by człowiek o takiej umysłowości i przeszłości pluł dziś Polakom w twarz jako druga osoba w państwie. To nie tylko hańba, ale kolosalne głupstwo, bo nic dobrego z tego nie wyniknie. Ale zaślepienie nienawiścią, co u Tuska widoczne jest w każdym geście i słowie, ogłupia człowieka, który dostaje małpiego rozumu. Pół biedy, kiedy na własny użytek, tragedia, kiedy przeciwko narodowi. Czarzasty jako adwersarz Trumpa !!?? Koń by się uśmiał. Oceniajmy go jak nam się podoba, ale on rządzi najsilniejszym państwem świata. Czarzasty nie może liczy na azyl u Putina jak mu się tu grunt pod nogami zapali. Nie zna historii Rosji. Ona nigdy nie wspierała przegranych. A swoją drogą śmieszna to postać w swojej arlekińskiej powadze. Czy aby jedyna w Rzeczypospolitej?

A więc szczekajcie pieski, dopóki księżyc jeszcze w całej krasie. Tyle waszego!

Idź do oryginalnego materiału