Wojskowy laser za miliony dolarów kontra… balony na hel. Komedia pomyłek na granicy USA

2 godzin temu

Wyobraźcie sobie scenę jak z filmu akcji: amerykańskie służby graniczne używają najnowocześniejszej broni laserowej Pentagonu, by strącać z nieba drony meksykańskich karteli narkotykowych.

Brzmi groźnie? Byłoby, gdyby nie fakt, iż zestrzelonymi obiektami okazały się… zwykłe balony imprezowe. A cała ta zabawa doprowadziła do zamknięcia międzynarodowego lotniska.

Jak informuje „Wall Street Journal”, na granicy amerykańsko-meksykańskiej doszło niedawno do incydentu, który obnażył brak komunikacji między kluczowymi agencjami w USA. Głównym bohaterem tego zamieszania był zaawansowany system broni laserowej LOCUST (należący do Pentagonu), z którego postanowili skorzystać agenci Urzędu Celnego i Ochrony Granic (CBP; U.S. Customs and Border Protection).

Gwiezdne Wojny w Teksasie

Agenci CBP, rzekomo przekonani, iż mają do czynienia z rojem dronów należących do meksykańskich karteli, uruchomili system laserowy. Problem polega na tym, iż zrobili to wbrew wyraźnym ostrzeżeniom ze strony Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA), która odpowiada za bezpieczeństwo na amerykańskim niebie.

Kiedy szef FAA, Bryan Bedford, dowiedział się, iż CBP zignorowało jego zakaz i bawi się laserami dużej mocy w pobliżu cywilnych korytarzy powietrznych, podjął drastyczną decyzję. W trybie natychmiastowym zamknął przestrzeń powietrzną w promieniu 11 mil (ok. 17 km) wokół międzynarodowego lotniska w El Paso. Skutkowało to odwołanymi lotami, opóźnieniami i gigantycznym chaosem komunikacyjnym. Co gorsza, o całej akcji nie wiedział ani Biały Dom, ani Departament Bezpieczeństwa Krajowego.

Kosztowne pękanie balonów

Najlepsze (lub najgorsze – zależy z czyjej perspektywy) przyszło jednak później. Jak podają anonimowe źródła „Wall Street Journal”, wstępna analiza szczątków zestrzelonych „wrogich obiektów” wykazała, iż supernowoczesny laser Pentagonu wziął na cel… zwykłe balony imprezowe pompowane helem, które prawdopodobnie uciekły komuś z przyjęcia i zdryfowały nad granicę.

Krótko po tym, jak agenci CBP zakończyli swoją operację „zestrzeliwania balonów”, FAA otworzyło ponownie przestrzeń powietrzną – znacznie wcześniej niż zakładał to pierwotny, 10-dniowy plan awaryjny.

Incydent, choć brzmi komicznie, wywołał wściekłość w amerykańskim Senacie. Zwrócono uwagę na to, iż instytucje dysponujące bronią o potężnej mocy (jak lasery zdolne oślepić pilotów lotnictwa cywilnego) nie potrafią się ze sobą skomunikować na podstawowym poziomie operacyjnym. Niewykluczone, iż wojsko i służby graniczne będą próbowały zamieść tę kompromitującą wpadkę pod dywan, ale dzięki przeciekom z Wall Street Journal, światłowodowe lasery zyskały właśnie zupełnie nowe – mocno imprezowe – zastosowanie.

Jeśli artykuł Wojskowy laser za miliony dolarów kontra… balony na hel. Komedia pomyłek na granicy USA nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

Idź do oryginalnego materiału