Wojna z Iranem kosztuje USA miliardy. Ekspert: Moskwa największym beneficjentem

3 tygodni temu
Rosja ma największy interes w przedłużaniu konfliktu: rosną ceny ropy, pojawiają się nowi odbiorcy, a marże rosną. To Moskwa najbardziej korzysta na obecnej sytuacji (Fot. Pixabayx2)

Koszty konfliktu z Iranem rosną. Stany Zjednoczone już po dwóch tygodniach wojny wydały ok. 20 mld dol., a blokada Cieśniny Ormuz dodatkowo destabilizuje globalny rynek ropy. Donald Trump apeluje do państw uzależnionych od dostaw surowców, by zaangażowały się w ochronę tego strategicznego szlaku. Radosław Pyffel, ekspert ds. Chin, w rozmowie z Onetem wskazuje, iż na obecnej sytuacji najbardziej zyskuje Rosja, podczas gdy Chiny zachowują powściągliwość i skupiają się na własnych interesach.

W pierwszym tygodniu konfliktu administracja USA oszacowała wydatki na ponad 11 mld dol., a kwota ta gwałtownie rośnie. Donald Trump domaga się, by państwa takie jak Chiny, Japonia, Korea Południowa, Wielka Brytania i Francja aktywnie włączyły się w ochronę Cieśniny Ormuz, przez którą transportowana jest jedna piąta światowych zasobów ropy. Dotąd jednak żadne z tych państw nie zadeklarowało wsparcia, a Pekin pozostaje powściągliwy. W rozmowie z Onetem Pyffel podkreśla, iż stanowisko Pekinu jest przewidywalne.

– Chiny apelują o dialog i dyplomację, prezentując się jako siła stabilizująca – mówi ekspert. Obecny konflikt utwierdza chińskie władze w przekonaniu, iż kluczowa jest samowystarczalność, zarówno technologiczna, jak i surowcowa.

– Zakłócenia w rejonie Ormuz sprzyjają realizacji tej wizji – zauważa ekspert. Chiny dywersyfikują źródła energii: rozwijają OZE, pokrywają ok. 25 proc. zapotrzebowania własną produkcją i importują surowce z Rosji (ok. 20 proc.). – Są w stanie funkcjonować choćby przy poważnych ograniczeniach, choć prawdopodobnie przyspieszą transformację energetyczną – dodaje Pyffel.

Wbrew powszechnym opiniom o osi Rosja–Chiny–Iran, interesy tych państw nie są zbieżne. – Rosja ma największy interes w przedłużaniu konfliktu: rosną ceny ropy, pojawiają się nowi odbiorcy, a marże rosną. To Moskwa najbardziej korzysta na obecnej sytuacji – ocenia Pyffel. Chiny natomiast amortyzują skutki wojny i nie reagują na naciski USA.

Ekspert podkreśla, iż scenariusz bezpośredniego zaangażowania Chin czy Rosji po stronie Iranu jest nierealny.

– Stany Zjednoczone mają ogromną przewagę militarną, a otwarta konfrontacja nie leży w interesie Pekinu czy Moskwy. Iran wykorzystuje działania asymetryczne, unikając bezpośredniego starcia – wyjaśnia. Drugim istotnym polem rywalizacji pozostają kwestie gospodarcze. – Handel i technologia to dziś główne obszary sporu – podkreśla Pyffel.

Idź do oryginalnego materiału