Burzliwa pogoda, burzliwa polityka. Po kolei. Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski nadał w dniu 21 maja b.r. Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” „honorowe miano” „Bohaterów UPA”. Siły Operacji Specjalnych (SSO – Syły Operacij Specialnych) to absolutna elita ukraińskiej armii, odpowiednik polskich Wojsk Specjalnych (takich jednostek jak nasz GROM). Elita elity. Rdzeń ukraińskiej armii dostał „honorowe” miano „Bohaterów UPA”. Dużo cudzysłowów, ale inaczej się nie da. Wszyscy wiemy, z czym kojarzy się UPA, nie ma się tu co nad tym rozwodzić, na pewno najmniej z bohaterami, chyba żeby rezunów, sadystów, morderców kobiet i dzieci uznać za bohaterów. Każdy kraj ma takich bohaterów na jaki zasłużył.
Po miesięcznym oczekiwaniu na refleksję i wymianę bohaterów, prezydent RP Karol Nawrocki, kilka dni temu ogłosił, iż po konsultacji z kapituła orderu, odbiera prez. Zełenskiemu order „Orla Białego” – najwyższe polskie odznaczenie. Na reakcje Zełenskiego i „elity kijowskiej” (tego cudzysłowu także nie unikniemy) nie trzeba było długo czekać. Prezydent upakriany Wołodymyr Zełenski poszedł na pełną eskalację: odesłał order kurierem, co samo w sobie jest uwłaczające. Biuro prezydenta wydało obelżywe oświadczenie, na pewno na jego polecenie a może sam je napisał. Stwierdzono w nim, iż zwraca Order Orła Białego, ponieważ „nie zamierza dzielić wyróżnienia z postaciami, których obecność na liście kawalerów tego orderu kompromituje samą ideę honoru”. Tu wymieniono Katarzynę II, Benito Mussoliniego. Dla Zelenskiego i kijowskiej elity „honor” mieli tylko upowskie rezusy obdzierające ludzi ze skóry, obcinające kobietom piesi i nabijające dzieci na sztachety płotu. Na koniec, Zełenski stwierdził, iż współczesna Ukraina i jej żołnierze mają własne ordery, pisane krwią na froncie, a polityczne gesty Warszawy, która „boi się historii i ulega fantomowym bólom przeszłości”, nie umniejszą wielkości ukraińskich bohaterów. A jego stosunek do sąsiedniego i jakże pomocnego kraju opisują jego własne słowa: „piep…ć Polskę i Polaków!”. Potem ruszyła lawina.
Zrzeczenie się Orderu Orła Białego ogłosili trzej byli prezydenci Ukrainy: Leonid Kuczma (odznaczony w 1997 r.), Wiktor Juszczenko (odznaczony w 2005 r.) i Petro Poroszenko. Ponadto rezygnację z posiadanych polskich odznaczeń ogłosili inni ważni politycy: Andrij Sybiha – minister spraw zagranicznych Ukrainy, Kyryło Budanow – szef wywiadu wojskowego (HUR) oraz Wasyl Bodnar – ambasador Ukrainy w Polsce. Lista na dziś, jutro może być dłuższa. „Elita kijowska”, ukraińska stoi murem za prezydentem upakrainy Zełenskim. Wojna, wojna orderowa.
Gdy o tym przeczytałem, pomyślałem, iż coś mi umknęło, iż straciłem kontakt z rzeczywistością i przeoczyłem wielkie sukcesy ukraińskiej armii. Nie wiem o tym, a rosyjska armia pokonana i rozbita? Ukraińcy stoją pod Moskwą? Car Putin z płaczem błaga o pokój? A Ukraina awansowała do statusu supermocarstwa? Sprawdźmy jak się rzecz przedstawia. Ukraińska propaganda jest całkowicie niewiarygodna. Te brednie o „mięsnych atakach” i stosunku strat do Rosjan 1: 5, czy 1:10. Mamy czerwic 2026, wojna Ukrainy z Rosją trwa prawie cztery i pół roku, dokładnie 24 czerwca będą 52 miesiące. Dłużej niż I wojna światowa i tzw. Wielka Wojna Ojczyźniana (1941 - 1945). Oszacujmy straty obu stron. Straty Rosjan szacowane są na od 1 do 1.2 mln żołnierzy. Liczba zabitych to około 1/3, od 300 do 400 tys. Straty Ukrainy – tu trudno uzyskać dane. Optymistyczne, zachodnie szacunki: 400 000 – 550 000 ludzi (zabitych i rannych). W tym 120 000 – 160 000 poległych żołnierzy. Mamy stosunek 1: 2 mniej więcej. Optymistyczny.
W wojnie pozycyjnej 75 – 80 % strat to efekt artylerii. Rosjanie dominują w artylerii, tak w liczbie dział lufowych i art. rakietowej, jak w ilości wystrzeliwanych pocisków, od 1:2 w najlepszym przypadku do choćby 1:10 na korzyść Rosjan. Dominują w powoetrzu zrzucając tzw. bomby szybujące. Sa to zmodyfikowane konwencjonalne bomby lotnicze wyposażone w skrzydła oraz układy naprowadzania. Zasięg 40-70 km. Od FAB-250 (masa 250 kg) po FAB-3000 (masa całkowita 3000 kg). Takie bomby niszczą podziemne bunkry, stanowiska dowodzenia. Strefa śmierci to 300 m. ciężkie rany, kontuzje to promień 1200 metrów. Ukraińska armia (Siły Zbrojne Ukrainy SZU) nie ma żadnych środków do zwalczania latających bomb, które niszczą najpotężniejsze fortyfikacje i zabijają całe kompanie. Współcześnie doszły drony. Wojnę dronową wygrywają Rosjanie, produkujący więcej lepszych dronów. Na skutek panowania rosyjskich dronów wielu rannych Ukraińców nie dociera na czas do szpitali powiększając liczbę poległych. Biorąc to pod uwagę i przyjmują liczbę 1.2 mln strat rosyjskich za bazową, trzeba uznać, iż straty Ukrainy to co najmniej milion żołnierzy, z czego od 1/4 do połowa (0.25 - 0.5 mln) to polegli i trwale okaleczeni, niezdolni do powrotu na front. Lekka przewaga strat rosyjskich bierze się z pierwszej fazy wojny, gdy Rosjanie ponosili ciężkie straty. Sumarycznie trzeba przyjąć, iż rocznie Ukraińcy tracą około 200 – 250 tys. żołnierzy rocznie z czego co najmniej czarta część (drony!) to zabici i okaleczeni. W kraju, który liczy od 25 do 28 mln. mieszkańców strata miliona mężczyzn to ludzka, społeczna katastrofa, egzystencjalne zagrożenie dla całego narodu. Armia ukraińska jest wykrwawiona. Uzupełnienia nie pokrywaj strat. Mimo rozpaczliwej rekrutacji, zmian w zasadach mobilizacji i przymusowego werbunku na siłę. Łapanki na mężczyzn jak w okupowanej Polsce, Nieszczęśni złapani poborowi po krótkim przeszkoleniu idą na front i i gwałtownie giną.
Pokazują to ukraińskie ofensywy. Ostania z sukcesem to rok 2023. SZU odrzuciły Rosjan za Dniepr i rzekę Oskil, odzyskały tysiące kilometrów kwadratowych. W sierpniu 2024 ofensywa ukraińska zajęła jedno miasteczko, kilka wsi, około 1000 km. kwadratowych lasów, łąk i bagien w obwodzie Kurskim. Które niedługo musiała porzucić pod naporem rosyjskim. Bez żadnego zysku Ukraińcy stracili mnóstwo sprzętu i ludzi. Katastrofa strategiczna. Przepalanie własnych, skromnych zasobów. Tegoroczna „ofensywa” to walki walk o jedną czy dwie wsie i zajęcie paru hektarów pól. To ledwie kontrataki, bo na tyle tylko stać ZSU.
Katastrofa kurska to nic w porównaniu do tego, co się dzieje w Donbasie. Na zachodzie nie doceniają Rosjan. Nie wolno nam, w Polsce, popełniać tego błędu. To perfidny, okrutny i zmyślny przeciwnik, który uczy się na błędach. Już w 2023 ruszyła rosyjska ofensywa w Donbasie. Donbas to rosyjska pułapka i to maszynka do mielenia mięsa, ukraińskiego mięsa, bo Rosjanie skłonni są zaakceptować straty 1:1. W Donbasie RUAF (rosyjska armia) zmieliła ukraińską armię wykorzystując przewagę w artylerii, dronach i lotnictwie. Od bitew o Bachmut i Sołedar w 2023 roku, przez Awdijiwkę w 2024, po walki w Donbasie w latach 2025–2026, prezydent upakrainy Zelenski i dowództwo ZSU przyjęły zasadę… „obrony każdego metra świętej ukraińskiej ziemi” inaczej: „ani kroku w tył”. Właśnie tego oczekiwali Rosjanie. Jesteśmy świadkami ostatniego aktu. Czy to coś przypomina? Dokładnie tak samo mówili dowódcy OUN UPA: Bandera, czy Suchewycz. Żadnych ustępstw. Walka do końca. Wszystko albo nic. Rosjanie ponoszą ciężkie straty, ale mają uzupełniania i rotację jednostek. Ukraińcy ponoszą takie same, lub większe straty, ale uzupełniania to jak kroplówka a rotacji można zapomnieć.
Gdyby Józef Piłsudski w 1920 kazał swoim dywizjom walczyć do ostatniego żołnierza o jakieś miasteczko, które trudno znaleźć na mapie, Polska niechybnie przegrałaby wojnę i została sowiecką republiką. Prezydent upakrainy Wołodymyr Zełenski, i naczelne dowództwo SZU, każe swoim mołojcom walczyć o każdą piędź ukraińskiej ziemi. Będzie miał za swoje. W końcu odejdzie w niesławie. Za błędy przywódców zawsze płaci naród. Zostanie poraniona, potrzaskana i zrozpaczona Ukrainie pełna wdów, sierot i kalek. I pełna nienawiści, szukania winnych i promienienia zemsty. Ale to inna historia.
Wszystko albo nic. Pierwszy był Bohdan Chmielnicki. Zaczął od buntu przeciwko Rzeczypospolitej, potem wojował z nią nieustępliwie odrzucając wszelkie kompromisy a skończył jako rab cara w Perejasławiu (1654) oddając Ukrainę na ponad 300 pod rosyjskie panowanie. Potem Semion Petlura w 1918–1920 chciał wszystkiego, nie zostało mu nic. Wniosek ukraińskich „patriotów”? Petlura przegrał, bo był za łagodny. Trzeb więcej żądać, iść dalej, żadnych układów, kompromisów, trzeba być twardszymi, trzeba krwi. Stepan Bandera i jego pobratymcy poszli dalej tworząc totalitarny fanatyzm, w którym masowe mordy stał się narzędziem politycznym – tworzeniem faktów dokonanych. OUN-UPA budowała we krwi czystą etnicznie Ukrainę poprzez mordowanie wszystkich obcoplemieńców, głownie Polaków i Żydów. Skutek? Sowieci zmiażdżyli UPA, a do ukraińskiego nacjonalizmu przylgnęła moralną hańba i sczerniałe plamy krwi, których niczym nie da się zmyć.
Wojna orderowa brzmi śmiesznie. ale te rzucanie orderami to nic zabawnego, to objaw ciężkiej choroby. Chmielnicki, Petlura, Bandera. Prezydent upakrainy Wołodymyr Zełenski i „elita kijowska” wystrzelona w kosmos. Przegrywająca wojnę a żyjąca w sferze fantazji, urojeń, jakby była mocarstwem. Ile razy można popełniać ten sam koszmarny błąd? Trzy, cztery? Wszystko albo nic. Kto wyznaje takie zasady, kończy z niczym. Nie licząc setek tysięcy zabitych, pomordowanych i morza przelanej krwi i nienawiści. Prezydent upakrainy Wołodymyr Zełenski niech o tym pamięta. Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora.








