Autorzy petycji, która wpłynęła do urzędu w połowie stycznia, nakreślili dramatyczną wizję przyszłości regionu w przypadku dopuszczenia do budowy np. biogazowni czy farm fotowoltaicznych. - „Powiat Włodawski nie jest zwykłym obszarem administracyjnym. Jest sercem Polesia Zachodniego krainy mokradeł, torfowisk, bagien i unikalnych ekosystemów wodno-błotnych, niezwykle wrażliwych na ingerencję o charakterze przemysłowym. Teren ten nie może być traktowany jako zaplecze lokalizacyjne dla agresywnych form zagospodarowania przestrzeni” - argumentowali w swoim piśmie.Wnioskodawcy apelowali o oficjalny sprzeciw wobec inwestycji, które ich zdaniem prowadzą do „trwałej degradacji środowiska oraz nieodwracalnej zmiany charakteru regionu Polesia”. W petycji przywołano również argumenty dotyczące bezpieczeństwa narodowego, powołując się na raporty dotyczące „Zielonej Tarczy Wschód”. Ekolodzy wskazywali, iż mokradła stanowią naturalną barierę obronną, a industrializacja przygraniczna niesie ryzyko.- „Lokalizowanie tego typu inwestycji w pasie przygranicznym, w bezpośredniej bliskości granicy z Ukrainą, prowadzi do koncentracji ryzyka i osłabienia odporności systemów zaopatrzenia ludności” – przestrzegają inicjatorzy pisma.Odpowiedź przygotowana po analizie przez komisję skarg, wniosków i petycji, sprowadziła dyskusję na grunt twardych przepisów kompetencyjnych. W uzasadnieniu uchwały radni wyjaśnili, iż prawo nie pozwala im na spełnienie żądań stowarzyszenia, ponieważ „wykraczają one poza zakres kompetencji Rady Powiatu we Włodawie, co uniemożliwia ich realizację w drodze uchwały”.Ponadto urzędnicy wyprowadzili wnioskodawców z błędu w zakresie rozumieniu roli samorządu powiatowego w planowaniu przestrzennym. Władze powiatu przypomniały również o ustroju samorządowym, w którym powiat nie jest zwierzchnikiem gminy. Decyzje o lokalizacji inwestycji zapadają na szczeblu gminnym, a rada powiatu nie ma narzędzi, by w nie ingerować.- "Ustawa o planowaniu przestrzennym nie przyznaje radzie powiatu kompetencji do bezpośredniego wstrzymywania, zatwierdzania bądź blokowania konkretnych inwestycji realizowanych przez gminy lub podmioty zewnętrzne. Nie ma w jej przepisach mowy o kształtowaniu polityki rozwoju, ładu przestrzennego, infrastruktury oraz ochrony interesu publicznego, jak to wskazuje wnoszący petycję” - czytamy w odpowiedzi.Stowarzyszenie „Kocham Polesie!” w swoim apelu wskazywało na konkretne zagrożenia, takie jak „emisja hałasu, odorów, intensywny ruch transportu, fragmentacja krajobrazu”, ostrzegając, iż brak reakcji władz stworzy „niebezpieczny precedens”. Rada powiatu, choć zapoznała się z tymi argumentami, wskazała, iż jej rola ogranicza się do działań pośrednich, takich jak uchwalanie budżetu powiatu, a nie wydawanie decyzji administracyjnych o lokalizacji inwestycji przemysłowych.Ostatecznie uznanie petycji za bezzasadną zamknęło drogę do interwencji na szczeblu powiatowym. Uzasadnienie prawne jasno wskazuje, iż walka o charakter regionu musi toczyć się przed organami posiadającymi odpowiednie umocowanie ustawowe, takimi jak wojewoda czy władze poszczególnych gmin.