Marcello Pera i Forza Italia przedstawili 1 września dwa warianty drugiej tury w wyborach parlamentarnych. Głosowanie miałoby rozstrzygać wynik, gdy żadna koalicja nie przekroczy określonego progu. Roberto Vannacci nazywa projekt próbą zablokowania jego rosnącej partii. Spór dzieli włoską centroprawicę przed debatą Senatu zaplanowaną na 9 września.
Dwa warianty drugiej tury
Włoska większość rządowa wraca do pomysłu drugiej tury w wyborach parlamentarnych. Senator Braci Włochów Marcello Pera proponuje, by dochodziło do niej wtedy, gdy żadna koalicja nie przekroczy 48 proc., a dwa najlepsze bloki uzyskają co najmniej po 38 proc. Forza Italia przygotowała odrębny wariant z progiem 40 proc. dla koalicji dopuszczonych do decydującego starcia.
Termin składania poprawek w senackiej Komisji Spraw Konstytucyjnych i na posiedzenie plenarne upływał 1 września w południe. Według informacji włoskiej agencji ANSA projekt ma trafić do izby 9 września, a końcowe głosowanie zaplanowano na 15 września. Możliwy brak mandatu dla sprawozdawcy otworzyłby ponownie pole do zmian w tekście.
Druga tura nie jest jedynym punktem sporu. Koalicja pracuje nad przywróceniem głosów preferencyjnych przy zachowaniu z góry wskazanych liderów list. Chce też usunąć zasadę, zgodnie z którą głosy na małe ugrupowania koalicyjne poniżej 3 proc. nie powiększają wyniku całego bloku, poza najlepszą z takich list. Nierozstrzygnięta pozostaje kwestia naprzemiennego umieszczania kobiet i mężczyzn na czele list.
Vannacci widzi próbę odcięcia jego wyborców
Najostrzej zareagował Roberto Vannacci, lider Przyszłości Narodowej. Nazwał projekt „ruchem strachu” i przekonywał, iż ordynacja jest układana w celu neutralizacji przeciwnika, który zdobywa demokratyczne poparcie. Jego partia rośnie w sondażach i odbiera wyborców dotychczasowym ugrupowaniom prawej strony. Przyszłość Narodowa wyprzedzała już Ligę Mattea Salviniego, co zmieniło rachunek całej koalicji.
Mechanizm drugiej tury mógłby pozwolić centroprawicy sięgnąć po głosy wyborców Vannacciego w decydującym głosowaniu bez zawierania z nim formalnego sojuszu. Właśnie dlatego Liga patrzy na propozycję nieufnie. Przy dwóch turach jej wyborcy mogliby w pierwszym głosowaniu swobodniej poprzeć Przyszłość Narodową, zamiast kierować się argumentem o głosie użytecznym.
Spór w Lidze i próby rozejmu przed spotkaniem w Pontidzie pokazywały już, iż partia Salviniego walczy o własne zaplecze. Nowa ordynacja może tę walkę zaostrzyć. Forza Italia widzi natomiast w drugiej turze szansę na zachowanie szerokiego obozu centroprawicowego bez wpuszczania Vannacciego do wspólnej koalicji przed pierwszym głosowaniem.
Lewica atakuje, ale problem jest realny
Partia Demokratyczna i Ruch Pięciu Gwiazd oskarżają rząd Giorgii Meloni o pisanie prawa pod sondaże. Dario Parrini mówi o braku powagi, a Giuseppe Conte zarzuca większości próbę utrzymania się przy władzy. Lewica wykorzystuje okazję do uderzenia w rząd, ale sama polityczna motywacja projektu pozostaje widoczna. Zmiana ordynacji w reakcji na wzrost konkurenta osłabia zaufanie do reguł wyborczych.
Druga tura może dać wyraźną większość i ograniczyć powyborczy handel mandatami. To poważny argument. Musi jednak wynikać z trwałej koncepcji państwa, a nie z lęku przed konkretną partią. Prawica, która mówi o narodzie jako suwerenie, nie może traktować wyborcy jak głosu do przechwycenia techniczną sztuczką.
Dla Polski włoski spór jest ostrzeżeniem. Ordynacja wyborcza rozstrzyga, czy głos obywatela ma realną wagę, jak silny będzie rząd i ile miejsca pozostanie dla nowych środowisk. Reguły powinny być proste, stabilne i równe. Inaczej suwerenność narodu zostaje sprowadzona do kalkulacji partyjnych sztabów.
Źródło: Libero Quotidiano, ANSA, Rai News
Źródło: liberoquotidiano











