Dziewiętnastoletni obywatel Ukrainy, mając niemal dwa promile alkoholu we krwi, wjechał samochodem w ogrodzenie posesji w Rudnikach. Straż Graniczna doprowadziła go do granicy, a wobec kierowcy orzeczono sześcioletni zakaz powrotu do Polski. Tego samego dnia decyzje o wydaleniu usłyszało jeszcze dwoje obywateli Ukrainy.
Nietrzeźwy za kierownicą
Do zdarzenia doszło w Rudnikach. Dziewiętnastoletni kierowca, obywatel Ukrainy, stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w ogrodzenie jednej z posesji. Badanie wykazało niemal dwa promile alkoholu we krwi. W polskim prawie to stan, który przy prowadzeniu pojazdu jest przestępstwem, a nie wykroczeniem.
Nie było tu mowy o chwilowej nieuwadze. Dwa promile to poziom, przy którym kierowca traci ostrość widzenia i kontrolę nad torem jazdy. Że skończyło się na rozbitym ogrodzeniu, a nie na potrąceniu człowieka, jest w dużej mierze kwestią przypadku.
Doprowadzenie do granicy
Sprawą zajęła się Straż Graniczna. To ta formacja odpowiada za egzekwowanie przepisów o pobycie cudzoziemców i za wykonywanie decyzji o zobowiązaniu do powrotu. Wobec 19-latka orzeczono wydalenie z Polski oraz sześcioletni zakaz ponownego wjazdu. Funkcjonariusze doprowadzili go do granicy państwa.
Procedura wygląda podobnie w każdym takim przypadku. Cudzoziemiec, który rażąco narusza porządek prawny, przestaje spełniać warunki legalnego pobytu. Państwo nie musi czekać na prawomocny wyrok w sprawie karnej, by uruchomić ścieżkę administracyjną i skierować taką osobę do wyjazdu.
Trzy decyzje jednego dnia
Kierowca nie był jedyny. Jak podano, tego samego dnia decyzje o wydaleniu otrzymało jeszcze dwoje obywateli Ukrainy. Trzy sprawy w jednym miejscu i czasie to obraz codziennej pracy służb, która rzadko trafia na czołówki.
Za każdą taką decyzją stoi konkretny czyn i konkretna podstawa prawna. Nie chodzi o zbiorową ocenę jakiejkolwiek grupy. Chodzi o zasadę, iż prawo obowiązuje wszystkich, którzy przebywają na terytorium Polski, niezależnie od paszportu.
Egzekwowanie prawa jako norma
Sprawa z Rudnik jest drobna w skali kraju, ale mówi coś o stanie państwa. Bezpieczeństwo na drogach i szczelność procedur pobytowych rzadko trafiają na pierwsze strony. Działają wtedy, gdy działają po cichu, sprawa po sprawie.
Pytanie, które wraca przy takich zdarzeniach, dotyczy skali. Ile podobnych decyzji zapada w ciągu roku i czy państwo wyciąga z nich wnioski systemowe, czy jedynie gasi kolejne pojedyncze pożary?
Źródło: Interia Wydarzenia











