Rozczarowanie to mało powiedziane. Ludzie nastawili się na wielkie święto, dzieciaki odliczały dni do spotkania z dinozaurami, a dorośli szukali w portfelach biletów na wyczekiwane koncerty. I nagle - klapa. Wszystko odwołane w ostatniej chwili. Festiwale zniknęły, a „Wjazd na Pałac” z przyczyn „niezależnych” przeszedł do historii tegorocznego kalendarza. Reakcja ratusza? Szybkie, urzędowe oświadczenie: „To nie my! My tylko daliśmy plac! O niczym nie wiedzieliśmy!”.
I tu dochodzimy do sedna nowoczesnego marketingu politycznego w wydaniu naszego burmistrza-celebryty.












