Wina leży po stronie Ukrainy

myslpolska.info 2 godzin temu

Stosunki polsko-ukraińskie wcale się nie pogorszyły. Są dokładnie takie same jak były tydzień, miesiąc, rok temu. Po prostu wrzód pękł i pewne sprawy wypłynęły i zostały zauważane przez opinię społeczną. Uważam, iż mamy do czynienia z dwoma źródłami tego stanu rzeczy. Pierwszym jest Waszyngton, zaś drugim Kijów. Czasem tak bywa, iż decyzje zapadające w sprawie Polski poza Polską są dla niej korzystne. Tak się właśnie stało moim zdaniem tym razem.

Prezydent Polski Karol Nawrocki zdecydował ogłosić decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego wyjątkowo nieciekawemu przywódcy państwa jakim jest Wołodymyrowi Zełenskiemu po powrocie z Stanów Zjednoczonych. Mam hipotezę: Amerykanie kontrolują znaczną część przemysłu (w tym wydobywczego) i rolnictwa na Ukrainie. Zełenski się im rozbrykał, gdyż czuje oparcie polityczne i finansowe w konkurencyjnej dla USA Brukseli. Stanom Zjednoczonym zależy na konflikcie kontrolowanym i punktowym, nie na szaleńczej eskalacji. Swoje na broni zarobili, prawdopodobnie dzisiaj porównywalne lub większe pieniądze będą mogli robić na doprowadzaniu do pokoju i późniejszym pokoju. Nie jest w ich interesie rozlanie tego konfliktu, ponieważ to może uniemożliwić na lata czerpanie zysków z Ukrainy. Do tego prawdopodobnie chcą wrócić do interesów z Federacją Rosyjską, co jest konieczne w kwestii chińskiej.

Wołodymyr Zełenski z pełną premedytacją doprowadził do konfliktu z Polską. Tu nie ma przypadków. Nie jest on kompletnym idiotą i doskonale wiedział jak zareaguje polska opinia publiczna na nazwanie jednostki wojskowej imieniem „Bohaterów UPA”. Chciał tego, by jego słowa „P*****ć Polskę i Polaków” – o czym poinformowała na Kanale Zero dziennikarka Arleta Bojke – wypłynęły i stało się o nich głośno. Potwierdzeniem jest chamskie odesłanie najwyższego polskiego orderu poczta kurierską do Polski. Zełenski potrzebuje konfliktu zewnętrznego, by ukryć problemy wewnętrzne. Głównie te związane z licznymi aferami i wszechobecnym złodziejstwem. Potężne afery korupcyjne są dla przywódcy Ukrainy wielkim obciążeniem i skończą się dla niego prawdopodobnie tragicznie. Szczególnie wizerunkowo ciąży mu wywlekana przez dziennikarzy sprawa korupcyjna swoich bliskich współpracowników Andrija Jermaka i przebywającego już w Izraelu Tymura Mindicza.

Wołodymyr Zełenski nie ma najmniejszych w jakichkolwiek wyborach na Ukrainie. Ludzie mają dosyć wojny, życia w strachu, łapanek na ulicach, wszechobecnej korupcji, deficytu demokracji. Jedyną szansą na trwanie Zełenskiego u władzy, jest przenoszenie niezadowolenia na obszary mniej związane z jego otoczeniem, najlepiej na te międzynarodowe. Do tej pory zaogniał sytuacje z Węgrami. Po przegranej Viktora Orbana i zwycięstwie wspieranego przez niego Pétera Magyara musiał znaleźć inne ogniwo konfliktu. Doskonale do tego nadaje się coraz mniej przychylna Ukrainie Polska.

Ta sytuacja nie jest wcale zła dla Polski. Odebranie Orderu Orła Białego roszczeniowemu Wołodymyrowi Zełenskiemu co oczywiste było słuszne, ale może być również korzystne dla Polski. Po pierwsze chyba w wielu mediach na Europy powiedziano czym był i jest ukraiński w dalszym ciągu szowinizm spod znaku OUN-UPA. Po raz pierwszy Niemcy, Francuzi czy Brytyjczycy usłyszeli o mordowanych niemowlakach, dzieciach, kobietach i starcach. Usłyszeli o siekierach, widłach, cepach, nożach – nie jako o ruskiej propagandzie, ale jako o narzędziach krzewienia ukraińskiego szowinizmu.

Po drugie wspomniana sytuacja ośmieliła rzesze Polaków, by stawiać pytania o straty i korzyści z wspierania Ukrainy. To co ludzie mówili po cichu w kolejkach do lekarzy, na spotkaniach rodzinnych i w miejscach swojej pracy wylało się masowo w mediach społecznościowych. To klęska tych, których premier Leszek Miller słusznie nazwał V kolumną banderyzmu. Ludzie przestali wierzyć w wyświechtana i od początku kłamliwe slogany o tym, iż Ukraina broni nas przed Rosją, iż na Ukrainie nie ma banderyzmu, iż Ukraina powinna wejść do Unii Europejskiej i NATO.

Donald Trump i Wołodymyr Zełenski przypadkowo pomogli Polakom w otrzeźwieniu. Egoizm prezydenta Stanów Zjednoczonych i przywódcy Ukrainy sprawił, iż Polska jest w minimalnie lepszym położeniu. Świadomość tego, kto kim jest – ma istotną wagę w sprawach politycznych. Wreszcie Polacy pytają – co my mieliśmy i mamy ze pełnego wsparcia dla mało przyjaznego nam państwa? Nareszcie ktoś pyta – ile nas to kosztuje i ile będzie kosztować w przyszłości. Kończy się właśnie w Polsce bezrozumna miłość do Ukrainy i Ukraińców. Pytanie czy starczy nam determinacji, by konsekwentnie stać na polskim stanowisku. By robić to co się opłaca naszej wspólnocie narodowej. Mam nadzieję, iż tym razem nie ulegniemy zagranicznej presji możnych, działaniu wewnątrzkrajowej agentury i ckliwym referowaniu w zależnych od obcych ośrodków mediów sprawy ukraińskiej.

Łukasz Jastrzębski

Idź do oryginalnego materiału