Związku tego nie tworzą zresztą żadne miasta, a jedynie ich prezydenci – przewodniczącym jest prezydent Wrocławia, a prominentną postacią prezydent Częstochowy; przeciwko obu toczą się rozprawy w wydziałach karnych, a z aresztu zostali wypuszczeni jedynie warunkowo. Nie przeszkadza to temu, iż ten Związek Prezydentów ma postulat, aby nie ograniczać ich kadencji do dwóch, jak to jest dotychczas, tylko je wydłużyć. Na to można by się zgodzić jedynie łącznie z proporcjonalnym wydłużeniem okresów ich aresztowania.
Czy w tych miastach naprawdę nie znalazłby się na prezydenta nikt, kto nie jest aktualnie oskarżony? choćby z Wrocławia nie ma co iść w intencji uratowania swojego miasta na pielgrzymkę do Częstochowy, bo wpada się z deszczu pod rynnę.
Gdyby to miasta, a zwłaszcza ich związek, miały jeszcze więcej w kraju do powiedzenia, to w żadnym z nich nie byłoby więzienia, bo władze miasta pierwsze, co by zrobiły, to by je wszystkie zlikwidowały. Nie jest to przykład rzucony przypadkowo, bo właśnie przechodzimy do Radomia, gdzie akurat – jak czytamy – areszt śledczy jest jedną z największych jednostek penitencjarnych w Polsce, a jego pojemność określona jest na 1081 miejsc zakwaterowania; szczególnie interesujący jest ten pojedynczy ostatni, który musi siedzieć sam.

1 godzina temu










