Spór o stan zaawansowania
Kwestia tego, ile tunelu faktycznie zostało wybudowane, jest punktem wyjścia do wzajemnych oskarżeń. Każda ze stron posługuje się innymi wyliczeniami, co rzutuje na ocenę efektywności dotychczasowych prac.
Wykonawca twierdzi, iż zaawansowanie rzeczowe jest bliskie końcowi.
- Kontrakt zrealizowaliśmy w 71,3%. Prace tunelowe wykonaliśmy w 84%. Zbudowaliśmy 4 małe tunele i większość dużego dwutorowego tunelu. Wybudowaliśmy dwa z trzech podziemnych przystanków. Powstała komora Odolanowska, gdzie małe tunele o średnicy 7 metrów łączą się z dużym o średnicy 13 metrów. W znacznym stopniu zaawansowania jest komora końcowa przy dworcu Fabrycznym
- czytamy w stanowisku PBDiM z 6 lutego.
Innego zdania jest natomiast zamawiający.
- Zgodnie z analizą Inżyniera Kontraktu, zaawansowanie rzeczowe na dzień odstąpienia wyniosło 53,4%. Maszyna TBM, która zgodnie z umową powinna ukończyć drążenie odcinka dużego tunelu w 14 miesięcy, po 4,5 roku pracy wykonała zaledwie 1496 metrów tunelu i była uruchamiana przez jedynie 17,5% tego czasu
- twierdzi PKP PLK.
Przyczyny katastrof i błędy technologiczne
Zawalenie kamienicy przy al. 1 Maja stało się symbolem technicznych problemów inwestycji. Strony spierają się o to, czy winna jest natura, czy błędy w sztuce budowlanej.
Wykonawca stwierdza, iż za opóźnienie w realizacji inwestycji stoi zamawiający.
- Wzmocnienia nie spełniły swojej roli z uwagi na trafienie na przywołaną już wcześniej przez wykonawcę anomalię gruntową związaną z kurzawką. Nie bez znaczenia pozostaje fakt przyjętej trasy tunelu, średnicy tarczy, rzędnych poziomu posadowienia przelotowych i wyjściowych. Gdyby Zamawiający przygotował Inwestycję w sposób prawidłowy, realizacja robót zostałaby już dawno zakończona
- stwierdziło PBDiM.
PKP PLK twierdzi, iż winę ponosi wykonawca.
- Eksperci jednoznacznie wskazali na błędnie określony poziom ryzyka, niewystarczające rozpoznanie geotechniczne, brak kontroli nad parametrami drążenia oraz brak reakcji na sygnały ostrzegawcze pracy TBM. Wykonawca przez lata nie zdołał opracować pełnych projektów technicznych, a dokumentacja była przekazywana fragmentarycznie i bez koordynacji
- sądzi inwestor.
Zaległe faktury czy ratowanie podwykonawców?
Obraz płynności finansowej kontraktu jest skrajnie różny w zależności od tego, kto go maluje. PBDiM mówi o inwestowaniu własnych środków, PKP PLK o długach wykonawcy.
PBDiM wskazuje na brak zapłaty za wykonane zadania oraz niewystarczającą waloryzację kosztów.
- Z pełnym zaangażowaniem PBDiM realizował zadanie w Łodzi, inwestując w projekt własne środki - ponad pół miliarda złotych. Do dziś PLK S.A. nie zapłaciła nam za szereg zadań zrealizowanych lata temu. Nie doczekaliśmy się także uczciwej waloryzacji kontraktu. Propozycja w ramach mediacji stanowiła jedynie 5% wartości naszych roszczeń
- napisał wykonawca.
Inwestor argumentuje natomiast, iż musiał wyręczać wykonawcę w płatnościach, aby zapobiec całkowitemu paraliżowi budowy.
- Aby utrzymać ciągłość robót i zapewnić stabilność na budowie, PLK SA zmuszona była uregulować około ćwierć miliarda należności dla podwykonawców, co przekroczyło próg określony w kontrakcie jako podstawa do odstąpienia od umowy. Tylko w 2025 r. podwykonawcy złożyli 161 wniosków o bezpośrednią płatność na kwotę ok. 196 mln zł
- czytamy w stanowisku PKP PLK.
Kulisy mediacji i walka o maszyny TBM
Najmocniejsze oskarżenia dotyczą intencji stron podczas długotrwałych negocjacji.
Wykonawca zarzuca inwestorowi grę na zwłokę i chęć siłowego przejęcia maszyn drążących.
- Prawdziwymi intencjami Zamawiającego było prowadzenie rozmów mediacyjnych bez zamiaru zawarcia ugody, jedynie po to, by zyskać czas na przygotowanie odstąpienia od Umowy i wprowadzenie nowelizacji ustawy, mającej umożliwić mu przejęcie maszyny drążącej TBM. Zamawiający świadomie rezygnuje ze scenariusza zakończenia budowy w ciągu 10 miesięcy
- deklaruje PBDiM.
Zamawiający kategorycznie odrzuca te oskarżenia i zarzuca spółce naruszenie poufności oraz faktyczne porzucenie sprzętu.
- Ujawnianie jakichkolwiek informacji odnoszących się do treści rozmów mediacyjnych, w tym propozycji ugodowych, stanowi naruszenie zasady tajemnicy mediacji. Deklaracje PBDiM o gotowości do natychmiastowego wznowienia prac nie znajdowały pokrycia w rzeczywistości - najlepiej obrazuje to identyfikowany przez Inżyniera Kontraktu wywóz maszyn i urządzeń z placu budowy przez wykonawcę
- stwierdził inwestor.
Niezależnie od tego, która wersja zwycięży w sądzie jedno jest pewne – inwestycja na dłuższy okres czasu utknęła w martwym punkcie.

2 godzin temu














