Więcej odwagi w walce ze złem!

1 godzina temu

Mam taką zasadę, iż nie polemizuję z osobami, które napędza do życia nienawiść i posiadanie wroga, bo to nie ma sensu. Toteż, przyznaję, stanąłem wobec dylematu, jak potraktować szokującą informację podaną przez radnego Pawła Czyża, ponieważ ktoś powiedział – „dlaczego nie ustosunkowują się do tego gołdapskie media”. Do niedawna wydawało mi się, iż wystarczy zacytować wypowiedź Czyża dotyczącą zmiany nazwy Placu Zwycięstwa, by większość wyborców wyrobiła sobie o nim zdanie jednoznaczne, by go odpowiednio zdiagnozowała (przypominam tę wypowiedź niżej).

Teraz widzimy, iż w wypadku zapowiedzianego protestu przed „Haus Der Heimat” mamy do czynienia z najprawdziwszym złem rodem z najwcześniejszych czasów komunizmu, gdzie straszono nas rewizjonistami, stonką, a przeciwników tej ideologii nazywano niejednokrotnie „zaplutymi karłami reakcji”.

Otóż radny Czyż wymyślił sobie, iż ktoś chce zabrać nam ziemię gołdapską i zainicjował lewacki protest przed wspomnianym budynkiem. Do tego zaprosił niejakiego Bąkiewicza, który już wykrzyczał się na ten temat w sieci, jak zwykle u niego – „głęboko refleksyjnie” w stylu dawnego komunistycznego samouczka dla młodych aktywistów.

Konkretów chłopaki nie mają, bo mieć nie będą. Chodzi przecież o szum wokół siebie i szum w ogóle. Chodzi o to, by mieć wroga, bo bez niego żyć nie potrafią. Najsmutniejsze jest to, iż to się dzieje pod przykrywką haseł patriotycznych i fałszywie pojmowanego chrześcijaństwa.

Smutne też jest to, iż gołdapscy samorządowcy w oficjalnych reakcjach podchodzą do tego jak przysłowiowy „pies do jeża”, iż brakuje im odwagi, by wyrazić zdecydowane, oficjalne zdanie na ten temat. Może spodziewają się, iż inni, choćby media, ich w tym wyręczą.

Wypowiedzi gołdapskich samorządowców i reakcje na ten temat, póki co są nijakie. Ot, w tej sytuacji wypada coś powiedzieć. Marek Miros zdecydowanie i ostro reagował w takich wypadkach.

Wracając do Czyża… Można przejść obojętnie i z uśmiechem do wymyślanych przez niego absurdów w rodzaju reaktywacji linii kolejowej Gołdap–Węgorzewo (nie zdziwię się, kiedy rzuci hasło o dostępie Gołdapi do morza), ale fakt podburzania do nienawiści nie może być tak przemilczany, zwłaszcza przez gospodarzy gminy i powiatu. Mamy też tu do czynienia z konsekwentną antypromocją Gołdapi i powiatu.

Tymczasem Pawłowi Czyżowi proponuję przeczytanie tego artykułu, być może ociupinkę z tego wyniesie. Od Bąkiewicza refleksji na ten temat się nie wymagam.

Mam taką zasadę, iż nie polemizuję z osobami, które napędza do życia nienawiść i posiadanie wroga. Toteż, przyznaję, stanąłem wobec dylematu, jak potraktować szokującą informację podaną przez radnego Pawła Czyża, ponieważ ktoś powiedział – dlaczego nie ustosunkowują się do tego gołdapskie media. Do niedawna wydawało mi się, iż wystarczy zacytować wypowiedź Czyża dotyczącą zmiany nazwy Placu Zwycięstwa, by większość wyborców wyrobiła sobie o nim zdanie jednoznaczne, by go odpowiednio zdiagnozowała (przypominam tę wypowiedź niżej).

Teraz widzimy, iż mamy do czynienia z najprawdziwszym złem rodem z najwcześniejszych czasów komunizmu, gdzie straszono nas rewizjonistami, stonką, a przeciwników tej ideologii nazywano niejednokrotnie „zaplutymi karłami reakcji”.

Otóż radny Czyż wymyślił sobie, iż ktoś chce zabrać nam ziemię gołdapską i zainicjował lewacki protest przed budynkiem „Haus der Heimat”. Do tego zaprosił niejakiego Bąkiewicza, który już wykrzyczał się na ten temat w sieci, jak zwykle „głęboko refleksyjnie” w stylu dawnego komunistycznego samouczka dla młodych aktywistów.

Konkretów chłopaki nie mają, bo mieć nie będą. Chodzi przecież o szum wokół siebie i szum w ogóle. Chodzi o to, by mieć wroga, bo bez niego żyć nie potrafią. Najsmutniejsze jest to, iż to się dzieje pod przykrywką haseł patriotycznych i fałszywie pojmowanego chrześcijaństwa.

Smutne też jest to, iż gołdapscy samorządowcy w oficjalnych reakcjach podchodzą do tego jak przysłowiowy „pies do jeża”, iż brakuje im odwagi, by wyrazić zdecydowane, oficjalne zdanie na ten temat. Może spodziewają się, iż inni, choćby media lub AI, ich w tym wyręczą.

Wypowiedzi gołdapskich samorządowców i reakcje na ten temat, póki co są nijakie. Ot, w tej sytuacji wypada coś powiedzieć. Marek Miros zdecydowanie i ostro reagował w takich wypadkach.

Wracając do Czyża… Można przejść obojętnie i z uśmiechem do wymyślanych przez niego absurdów w rodzaju reaktywacji linii kolejowej Gołdap–Węgorzewo (nie zdziwię się, kiedy rzuci hasło o dostępie Gołdapi do morza), ale fakt krzewienia i podburzania do nienawiści nie może być tak przemilczany, zwłaszcza przez gospodarzy gminy i powiatu.

Tymczasem Pawłowi Czyżowi proponuję przeczytanie tego artykułu, być może ociupinkę z tego wyniesie. Bąkiewiczowi nie, bo od niego refleksji na ten temat nie wymagam.

https://wiadomosci.onet.pl/swiat/gdy-mial-18-lat-przezyl-masakre-na-wyspie-utoya-w-norwegii-tak-teraz-zyje/w0x09nd

M.S.

O „czerwonoskórych” i placu Zwycięstwa

Radnego droga przez mękę

Idź do oryginalnego materiału