Przedstawiciele rządu są w USA. Podczas briefingu prasowego wiceszef MON Cezary Tomczyk zakpił sobie ze Zbigniewa Ziobry. Przedstawiciele rządu w USA Nie milkną echa zaskakującej decyzji Pentagonu dot. obecności czterech tysięcy amerykańskich żołnierzy w Polsce. Do Stanów Zjednoczonych wyruszyli przedstawiciele rządu, w tym wiceszef MON Cezary Tomczyk, by wyjaśnić wątpliwości dotyczące obecności amerykańskich wojsk w naszym kraju. Tomczyk spotkał się w Waszyngtonie z doradcą prezydenta USA ds. bezpieczeństwa i wiceszefem Rady Bezpieczeństwa Narodowego Andrew Bakerem. – Uzyskałem jasne zapewnienie, iż Stany Zjednoczone utrzymają silną obecność wojskową w Polsce – relacjonował przebieg rozmowy wiceszef MON. – Mam takie przekonanie po spotkaniu w Białym Domu, iż te komunikaty ze strony amerykańskiej ewoluują w dobrym kierunku – ocenił wiceminister. – To jest też kwestia wysłania jasnego sygnału Rosji, czy każdemu państwu, które mogłoby być naszym adwersarzem, iż jesteśmy w silnym sojuszu – mówił. Wiceminister zakpił z Ziobry Nie zabrakło też innego polsko-amerykańskiego wątku. Tuż przed rozpoczęciem briefingu Cezary Tomczyk zakpił sobie ze Zbigniewa Ziobry, który niedawno uciekł z Budapesztu właśnie do Stanów Zjednoczonych. Tomczyk rozejrzał się po zebranych wokół dziennikarzach. – Nie ma nowego korespondenta? – zapytał ironicznie. To nawiązanie do doniesień, iż Ziobro wjechał do USA dzięki wizie dziennikarskiej, którą miałaby załatwić mu telewizja Republika. W