Werbowanie siłą. Kryzys mobilizacyjny i w Rosji, i na Ukrainie

dzienniknarodowy.pl 15 godzin temu
Zdjęcie: Werbowanie siłą. Kryzys mobilizacyjny i w Rosji, i na Ukrainie


Po ponad czterech latach wojny Moskwa i Kijów zmagają się z tym samym problemem. Brakuje im żołnierzy, a ochotników jest coraz mniej. Przy rosnących stratach i zmęczeniu społeczeństw obie stolice coraz częściej sięgają po przymus, który zaczyna wywoływać opór na ulicach.

Wspólny deficyt obu stron frontu

Wojna, która miała być krótka, weszła w piąty rok i przekształciła się w konflikt na wyczerpanie. Jak zauważa analityk Wirtualnej Polski Sławek Zagórski, front pochłania ludzi szybciej, niż systemy poborowe są w stanie ich uzupełniać. Rosja i Ukraina różnią się ustrojem, skalą i sytuacją międzynarodową. Wąskim gardłem w obu przypadkach stają się jednak nie tyle czołgi czy pociski, ile sami żołnierze.

Na Ukrainie: obławy i bunt we Lwowie

Kijów uzupełnia szeregi przez terytorialne centra komplektowania, znane pod skrótem TCK. Ich pracownicy zatrzymują mężczyzn na ulicach, w galeriach handlowych, na stacjach paliw i na przystankach. Metody te budzą coraz większy sprzeciw. We Lwowie doszło do sytuacji, w której tłum przewrócił samochód urzędników TCK. To sygnał, iż napięcie między państwem a poborowymi rośnie.

Zmęczenie nie oznacza jednak gotowości do kapitulacji. Z badań Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii (KIIS) wynika, iż pod koniec 2025 r. 53 proc. Ukraińców sprzeciwiało się ustępstwom terytorialnym, a 39 proc. dopuszczało zamrożenie frontu. W sondażu z przełomu maja i czerwca 2026 r. rozejm na obecnej linii bez międzynarodowych gwarancji odrzucało 61 proc. pytanych, a 32 proc. byłoby skłonnych go przyjąć. Jednocześnie z badania z września 2025 r. wynika, iż spośród osób jeszcze niesłużących ponad połowa deklarowała gotowość wstąpienia do wojska.

W Rosji: kontrole, premie i podpalenia komisji

Po drugiej stronie frontu obraz jest podobny, choć środki twardsze. Rosyjskie komisje wojskowe, policja i Rosgwardia prowadzą masowe kontrole dokumentów. Do zatrzymań dochodzi w samochodach, autobusach i miejscach pracy. Werbunek obejmuje migrantów, świeżo naturalizowanych obywateli oraz osoby uchylające się od rejestracji. Kreml podnosi też premie za podpisanie kontraktu, licząc, iż pieniądze zastąpią topniejący entuzjazm.

Opór przybiera formy ostrzejsze niż na Ukrainie. Niezależny serwis Mediazona odnotował od kilkudziesięciu do ponad stu podpaleń komisji wojskowych. Zdarzały się ataki bronią palną i koktajlami Mołotowa. Znacznie powszechniejszy jest opór bierny: ukrywanie się, ignorowanie wezwań i korzystanie z pomocy prawników. Władze utrudniają przy tym życie obywatelom, którzy wyjechali z kraju.

Nastroje: zmęczenie rośnie po obu stronach

Dane socjologiczne pokazują, jak bardzo wojna zmieniła nastroje Rosjan. Według Centrum Lewady we wrześniu 2022 r., tuż po ogłoszeniu częściowej mobilizacji, 48 proc. badanych opowiadało się za kontynuowaniem walk, a 44 proc. za negocjacjami. W listopadzie 2023 r. za rozmowami pokojowymi było już 57 proc., a za dalszą wojną około 36-38 proc. Gotowość do obrony ojczyzny w razie zagrożenia spadła z 60 proc. w 2019 r. do 49 proc. po mobilizacji. Deklarowane poparcie dla armii utrzymuje się mimo to na wysokim poziomie, około 75-80 proc.

Podobny rozdźwięk widać na Ukrainie. Społeczeństwo jest wyczerpane kolejnym rokiem walk, ale większość wciąż odrzuca warunki, które oznaczałyby oddanie ziemi bez gwarancji bezpieczeństwa. Zmęczenie ściera się tu z poczuciem, iż przegrana byłaby groźniejsza niż dalsza wojna.

Wojna, w której liczą się ludzie

Konflikt na wschód od polskiej granicy wchodzi w fazę, w której o przebiegu decyduje nie sam sprzęt, ale zdolność do wystawiania kolejnych roczników pod broń. Obie armie płacą za to rosnącą cenę wewnętrzną: przymus, opór i erozję zaufania między obywatelem a państwem. Dla Polski, sąsiadującej z oboma krajami, przeciągająca się wojna oznacza dłuższą niepewność, presję migracyjną i konieczność chłodnej kalkulacji własnego bezpieczeństwa. Jak długo dwa państwa są w stanie prowadzić wojnę, do której coraz mniej ich obywateli chce iść?

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału