WEI: Komisja przestawiła pokrętła w ETS i nie ruszyła samej maszyny

4 dni temu

Ogłoszona 17 lipca propozycja rewizji ETS nie zmienia w rynku uprawnień ani jednego istotnego elementu konstrukcyjnego.

Warsaw Enterprise Institute (WEI) przekonuje, iż Europa nie potrzebuje łagodniejszej wersji wadliwego instrumentu. Potrzebuje instrumentu zupełnie innego: ulg podatkowych za dekarbonizację (DTC) i funduszy szybkiej innowacji (RIF) w miejsce handlu emisjami.

Bruksela przestawiła prędkość na bieżni i nazwała to gruntowym remontem

17 lipca Komisja Europejska opublikowała propozycję dla piątej fazy wdrażania EU ETS, obejmującej lata 2031–2040. Liniowy współczynnik redukcji emisji spada z obecnych 4,3 proc. do 3,7 proc. w latach 2031–2035 i do 1,7 proc. w latach 2036–2040. Darmowe uprawnienia dla sektorów objętych mechanizmem granicznym zostają utrzymane na poziomie 15 proc. w latach 2034–2037, a pełne wygaszenie tychże przesunięto na rok 2038. Do tego dochodzi Bank Dekarbonizacji Przemysłu o wartości 100 mld euro, ETS Investment Booster oparty na 400 mln uprawnień od 2027 roku, warta 6 mld euro korekta benchmarków oraz 250 mln ton nowych uprawnień, które Komisja wystawi na aukcjach, aby sfinansować zakup certyfikowanych pochłonięć dwutlenku węgla.

Każdy z tych elementów zmienia jakąś liczbę. Żaden nie dotyka konstrukcji ETS. – Bruksela przestawiła prędkość na bieżni i nazwała to gruntowym remontem – mówi Sebastian Stodolak, wiceprezes WEI. – Pułap emisji przez cały czas ustala się administracyjnie, podaż uprawnień przez cały czas jest decyzją polityczną, cena przez cały czas pozostaje zakładnikiem tej decyzji, a europejski przemysł przez cały czas płaci za przywilej zgadywania, jaka będzie przyszłość. Wolniej opadający pułap połączony z większą liczbą darmowych uprawnień nie czyni sygnału cenowego bardziej wiarygodnym. Sprawia jedynie, iż jest bardziej jawnie polityczny.

Przy obecnych poziomach system zabiera europejskiej gospodarce około 46 mld euro rocznie

Raport WEI, przygotowany przez ekonomistę Marka Lachowicza, dokumentuje, dlaczego obecny system zawodzi. ETS bywa opisywany jako rozwiązanie rynkowe, tymczasem objęte nim firmy nie mają dla uprawnień żadnego substytutu i muszą je kupować po każdej cenie. Podaż nie wynika z decyzji producentów reagujących na popyt, ale z decyzji regulatora reagującego na naciski. Testy statystyczne wskazują na występowanie baniek cenowych na rynku ETS w latach 2017–2023, a to dokładnie ten rodzaj zmienności, który uniemożliwia domknięcie rachunku dwudziestoletnich inwestycji dekarbonizacyjnych.

Koszty są policzalne. Przy obecnych poziomach system zabiera europejskiej gospodarce około 46 mld euro rocznie. Przy ścieżkach cenowych analizowanych w raporcie kwota ta rośnie w kierunku 140 mld euro rocznie, przy cenie zbliżającej się do 200 euro za tonę. Udział Polski sięga choćby 12,9 mld euro rocznie, a gdy ETS2 obejmie paliwa transportowe i ogrzewanie budynków, obciążenie dochodzi do 352 euro na mieszkańca. Nic w propozycji z 17 lipca nie zmienia w istotny sposób tej trajektorii. ETS2 wchodzi w życie w 2028 r. dokładnie tak, jak zapisano.

Alternatywa dla ETS, zaczerpnięta z ram Climate and Freedom Accord, opiera się na dwóch instrumentach

W tej sytuacji WEI proponuje zastąpienie systemu ETS nowym. Alternatywa, zaczerpnięta z ram Climate and Freedom Accord, opiera się na dwóch instrumentach. Ulgi podatkowe za dekarbonizację, czyli DTC, nagradzają zmierzoną redukcję emisji obniżeniem zobowiązania podatkowego. Firma, która modernizuje proces, wymienia flotę albo zmienia paliwo, zatrzymuje więcej tego, co zarobi, proporcjonalnie do tego, o ile faktycznie ograniczyła emisje. Wybór technologii pozostaje po stronie tego, kto zna własną linię produkcyjną, a państwo płaci za wynik, nie za dokumentację biurokratycznej zgodności z przepisami.

Fundusze szybkiej innowacji, czyli RIF, uderzają w drugie ograniczenie redukcji emisji, którym jest koszt kapitału. Pozwalają na wolne od podatku inwestycje w środki trwałe i ochronę środowiska, obniżając próg rentowności projektów dekarbonizacyjnych i uruchamiając finansowanie prywatne w skali, której transformacja faktycznie wymaga. – Handel emisjami zakłada, iż regulator zna adekwatną ilość dwutlenku węgla i potrafi odkryć adekwatną cenę dekretem. Ulgi podatkowe i fundusze innowacyjne zakładają coś przeciwnego, co akurat jest prawdą – dodaje Stodolak.

Raport „W poszukiwaniu optymalnej polityki klimatycznej” był prezentowany w Parlamencie Europejskim w Brukseli w czerwcu br. podczas debaty „Climate Policy at a Crossroads: ETS, Rethink or Replace?”.

Więcej: www.wei.org.pl
Raport: „W poszukiwaniu optymalnej polityki klimatycznej”
Idź do oryginalnego materiału