Węgiel na składach już za 1000 zł? Branża ma problem. Skąd biorą się takie ceny? Będzie taniej?

2 lat temu

Czy węgiel na składach niedługo będzie już za 1000 zł? To jeszcze do niedawna wydawało się scenariuszem nierealnym. Aktualnie pewnie też kilka osób w to uwierzy, bo jeszcze dzisiaj ceny są zupełnie inne. Natomiast branża ma bardzo poważny problem. Ceny niedługo poszybują w dół, bo innego rozwiązania po prostu nie ma. To jedyna opcja na to, aby jakkolwiek uratować ten sezon. Oczywiście jedyna opcja… dla tych, którzy węgiel sprzedają.

Węgiel jeszcze tańszy?

Dlaczego ci, którzy sprzedają węgiel, mają problem? Sytuacja w pewnym sensie się odwróciła na przestrzeni ostatnich… kilku miesięcy. Wszyscy pamiętamy to, co działo się w roku ubiegłym. Chore ceny węgla na składach dochodzące do 4000 zł za tonę. Ludzie byli załamani, nie wiedzieli co robić. Bezpieczeństwo podczas zimy mogło wydawać się wielu osobom zagrożone. Nie ma węgla, a ten, który jest, jest koszmarnie drogi. Takie mniej więcej były wtedy nastroje. Teraz jest już… nieco inaczej.

Freepik

Teraz węgiel jest… i jest go dużo. Można choćby powiedzieć, iż aż za dużo. Ludzie zrobili zapasy wtedy, kiedy była ku temu okazja. Efekt? „W maju br. miesięczna sprzedaż węgla z polskich kopalń była na historycznie najniższym poziomie – wynika ze statystyk Agencji Rozwoju Przemysłu” – czytamy na portalu „interia.pl”. Poprzedni najniższy poziom sprzedaży był z… kwietnia. W maju sprzedano ponad 14 tysięcy ton węgla mniej. „Ubytek w miesięcznej sprzedaży rok do roku sięgnął prawie 1,2 mln ton, tj. ok. 27 procent” – pisze „Interia”.

Kwestia zasadniczo jest bardzo prosta. Ludzie nie kupują węgla. Jaki jest tego powód? Jedni być może wolą się wstrzymać, bo wiedzą, iż za parę tygodni, czy miesięcy, będzie po prostu taniej. Inni nie muszą kupować, bo mają już zapas. Albo więcej kupili w roku ubiegłym, albo na początku tego, kiedy tylko pojawiła się pierwsza okazja. Więcej już nie potrzebują. Jeszcze inni w dobie kryzysu mogli po prostu zmienić źródło ogrzewania. Zakupić chociażby pompę ciepła. Im węgiel tym bardziej nie będzie potrzebny.

To poważny problem?

Dla zwykłych ludzi problemu z węglem wielkiego już raczej nie ma. Oni nauczyli się nowej sytuacji i są dwa kroki do przodu. Natomiast dla tych, którzy węgiel sprzedają, z całą pewnością jest to problem. Problem taki, iż węgiel leży i nikt nie jest nim zainteresowany. I na ten moment nic nie wskazuje na to, aby ta sytuacja miała się zmienić. Ludzie nie chcą kupować węgla i z miesiąca na miesiąc wyniki sprzedaży są coraz gorsze. Co teraz zrobić z tym całym węglem, którego jest za dużo i który zalega?

freepik

Znam przynajmniej jeden skuteczny pomysł na to, jak się go pozbyć. Natomiast osoby sprzedające węgiel muszą zrozumieć to, iż to się raczej nie uda przy aktualnych cenach. Jedynym, co mogłoby zachęcić do ochoczego kupna węgla, byłaby zmiana ceny. To nie może być choćby te 2000 zł – ludzi takie ceny już nie interesują. Być może 1000 zł? A być może mniej? Być może to już jest pora na to, aby wrócić do cen sprzed wybuchu wojny? Może się okazać, iż drożej ludzie węgla kupowali już nie będą.

Czas na zmianę cen?

Na razie sytuacja jest prosta – ludzie nie mają zamiaru kupować węgla po aktualnych cenach. jeżeli będzie tańszy, to pewnie zaczną kupować. Branża wyboru – tak się wydaje – zbyt wielkiego nie ma. Opał zalega i będzie zalegał, a z miesiąca na miesiąc wyniki sprzedaży będą coraz gorsze. Im prędzej to się stanie, tym lepiej dla wszystkich. I dla ludzi, którzy w końcu będą mieli opał w normalnej cenie i dla składów, które pozbędą się zalegającego węgla. Czy kluczem do tego wszystkiego jest właśnie cena?

Idź do oryginalnego materiału