Ustępujący ambasador Wasyl Bodnar przekonuje, iż ostatni spór nie dotyczył samej UPA, ale prawa Ukrainy do suwerennych decyzji. Suwerenność nie zwalnia jednak władz w Kijowie z odpowiedzialności za konsekwencje polityki pamięci. Dla Polski chodzi o prawdę o ludobójstwie, godny pochówek ofiar i granice strategicznego partnerstwa.
Ambasador przesuwa środek sporu
Wasyl Bodnar, ustępujący ambasador Ukrainy w Polsce, przedstawił w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl własną interpretację niedawnego napięcia w relacjach polsko-ukraińskich. Stwierdził, iż zaostrzenie nie dotyczyło UPA, ale prawa Ukrainy do podejmowania suwerennych decyzji. To stanowisko jasno pokazuje różnicę między Warszawą a Kijowem. Strona ukraińska chce mówić o autonomii własnej polityki historycznej. Polska musi mówić o jej skutkach dla pamięci ofiar i wzajemnego zaufania.
Każde państwo kształtuje własne symbole. Żadne państwo nie działa jednak w próżni. o ile patronem jednostki wojskowej zostaje formacja obciążona odpowiedzialnością za ludobójstwo polskiej ludności, decyzja ma wymiar międzynarodowy. Dotyka rodzin pomordowanych oraz państwa, które od 2022 roku ponosi ogromne koszty pomocy napadniętemu sąsiadowi.
Suwerenność nie usuwa odpowiedzialności
Polska konsekwentnie uznaje suwerenność i integralność terytorialną Ukrainy. Wspiera jej obronę przed rosyjską agresją, ponieważ niepodległa Ukraina ma znaczenie dla bezpieczeństwa Rzeczypospolitej. Ten strategiczny interes nie wymaga milczenia wobec kultu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii. Przeciwnie, dojrzałe partnerstwo musi wytrzymać prawdę.
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oficjalnie zaprotestowało po decyzji o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA. Resort przekazał głębokie niezadowolenie ambasadorowi Bodnarowi, a polski przedstawiciel powtórzył stanowisko w rozmowie z ukraińskim wiceministrem spraw zagranicznych. Jednocześnie MSZ zaznaczyło, iż relacje obu państw nie powinny stać się zakładnikiem trudnej historii, zwłaszcza podczas rosyjskiej wojny przeciw Ukrainie. To rozsądna formuła, jeżeli dialog oznacza dochodzenie do prawdy, a nie odkładanie jej bez końca.
Ludobójstwo ma sprawców i ofiary
Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych przypomniał przy okazji 83. rocznicy rzezi wołyńskiej, iż w latach 1939–1946 OUN, UPA oraz inne formacje nacjonalistyczne dokonały zbrodni ludobójstwa na ludności polskiej na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej, a także na terenach dzisiejszych województw lubelskiego i podkarpackiego. Tego faktu nie wolno rozmywać sporem o współczesną geopolitykę.
Polska nie domaga się od Ukraińców rezygnacji z własnej państwowości ani prawa do obrony przed Rosją. Domaga się elementarnego rozróżnienia między walką o niepodległość a zbrodnią na bezbronnych cywilach. Uznanie cierpienia polskich rodzin nie osłabia Ukrainy. Osłabia ją polityka, która wiąże narodową tożsamość z bezkrytycznym kultem organizacji odpowiedzialnych za mordy.
Ekshumacje są miarą wiarygodności
Pod koniec 2024 roku ministrowie spraw zagranicznych Radosław Sikorski i Andrij Sybiha ogłosili usunięcie przeszkód dla prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych na Ukrainie. Późniejsze prace w dawnej wsi Puźniki doprowadziły do odnalezienia szczątków co najmniej 42 osób, które następnie pochowano. Ten kierunek trzeba utrzymać i rozszerzać. Rodziny mają prawo znać miejsce spoczynku bliskich, a ofiary mają prawo do imienia, grobu i modlitwy.
Same ceremonie nie wystarczą. Potrzebne są zgody na kolejne badania, kooperacja archiwalna i edukacja, która nie przemilcza narodowości ofiar ani tożsamości sprawców. Taka praca służy pojednaniu bardziej niż dyplomatyczne formuły. Buduje też odporność obu narodów na rosyjskie próby wykorzystywania nierozliczonej historii.
Partnerstwo wymaga wzajemności
Polska ma prawo prowadzić politykę wobec Ukrainy zgodnie z własnym interesem narodowym. Bezpieczeństwo wschodniej granicy przemawia za wspieraniem państwa broniącego się przed Rosją. Pamięć o Wołyniu nakazuje jednocześnie stawiać jasne warunki w sprawach historycznych. Te dwa obowiązki nie są sprzeczne. Sprzeczne z polskim interesem byłoby udawanie, iż jeden z nich nie istnieje.
Słowa Wasyla Bodnara odsłaniają sedno różnicy. Kijów może podejmować suwerenne decyzje, ale musi liczyć się z suwerenną odpowiedzią Warszawy. Polska pomoc nie kupuje prawa do pisania ukraińskiej historii. Daje jednak Polsce pełne moralne i polityczne prawo oczekiwać szacunku dla własnych ofiar. Bez prawdy nie będzie trwałego pojednania, a bez wzajemności partnerstwo pozostanie kruche.
Źródło: Do Rzeczy















