Walka na hipotezy i domysły w USA

1 godzina temu

Więcej o wojnie i plotek wojennych

Przez Philipa Giraldiego uncutnews-ch/weitere-kriege-und-kriegsgeruechte

Czy nie widać końca konfliktu między USA i Iranem?

Prezydent Donald Trump powrócił z podróży służbowej do Chin, która charakteryzowała się znaczną niejasnością w kwestiach takich jak Tajwan, nie przynosząc jednak żadnych znaczących szkód ani korzyści amerykańskim interesom. Podróż zakończyła się wrzuceniem przez amerykańskich uczestników wszystkich prezentów otrzymanych od Chińczyków do dużego śmietnika na płycie lotniska przed wejściem na pokład samolotu.[foto]

Podczas nieobecności prezydenta, sekretarz obrony Pete Hegseth zaskoczył wszystkich, ogłaszając, iż odwołuje plany wysłania do Polski dodatkowych 4000 żołnierzy amerykańskich stacjonujących w Teksasie na długo planowany, dziewięciomiesięczny wyjazd, który obejmowałby ćwiczenia z sojusznikami z NATO. Wyjazd miał pierwotnie służyć jako potencjalne źródło wsparcia w przypadku, gdyby sytuacja między Rosją a Ukrainą rozprzestrzeniła się na sąsiednie kraje NATO. Żołnierze rozstawiali już swój sprzęt w nowych polskich bazach, gdy wydano niespodziewany rozkaz odwołania – prawdopodobnie w wyniku gróźb Trumpa pod adresem NATO za brak poparcia dla wojny USA z Iranem. Biorąc pod uwagę obecną sytuację w Europie Wschodniej, Rosja ostrzega, iż ​​zwiększające się zaangażowanie NATO w konflikt poprzez dostarczanie broni, informacji wywiadowczych, a choćby wojsk lądowych, już teraz przekracza kilka czerwonych linii, co z pewnością można uznać za akty wojny.

Można uznać decyzję o niewysyłaniu amerykańskich wojsk do regionu, który już jest przesiąknięty wrogimi nastrojami, za pozytywną, ale może być ona przedwczesna. Trzeba przyznać, iż administracja Trumpa niemal zawsze wybiera najbardziej agresywną opcję, niezależnie od tego, czy chodzi o to, co przeciwnicy nazywają „negocjacjami” w polityce zagranicznej, czy o wspieranie jeszcze bardziej agresywnych sojuszników, takich jak Izrael. Co więcej, dwa inne tematy polityki zagranicznej, które w tej chwili dominują w nagłówkach gazet, to wznowione starania o wysłanie większej liczby wojsk na Grenlandię – prawdopodobnie jako kolejny krok w kierunku aneksji – oraz wyraźne pragnienie rychłej inwazji na Kubę i obalenia jej komunistycznego rządu.

Kuba jest w tej chwili objęta blokadą USA i wyczerpała zapasy paliwa, co prowadzi do niepokojów społecznych, które są cynicznie wykorzystywane – podobnie jak Biały Dom manipulował sytuacją w Iranie, gdzie niepokoje społeczne wywołane niedoborami dostaw były postrzegane jako sygnał, iż rząd jest łatwy do obalenia. Administracja Trumpa zamierza zagrać kolejną kartą w sprawie Kuby: przygotowuje się do oskarżenia byłego prezydenta Kuby Raúla Castro, oskarżonego o zestrzelenie samolotów 30 lat temu – posunięcia podobnego do oskarżenia obalonego w tej chwili przywódcy Wenezueli Nicolása Maduro przed jego niedawnym porwaniem przez komandosów Delta Force.

Negocjacje z Kubą rzeczywiście zostały rozpoczęte po tym, jak Trump zaproponował „przyjazne przejęcie” tego, co nazwał „upadającym krajem”, podczas gdy minister spraw zagranicznych Marco Rubio, sam będący kubańskimi uchodźcami, stwierdził, iż kraj musi nie tylko zmienić swoją politykę gospodarczą, ale także odwrócić się od obecnego reżimu, który określił jako „niekompetentny” – co słusznie kojarzy się z gabinetem Trumpa – i komunistyczny.

Jakby tego było mało, w Waszyngtonie mówi się choćby o uznaniu Wenezueli za pięćdziesiąty pierwszy stan, choć należy zauważyć, iż Wenezuelczycy, którzy już doświadczyli hojności Jankesów podczas porwania przez Maduro, nie byli konsultowani w sprawie tego ewentualnego rozwoju sytuacji.

Jednak największym problemem, z jakim musi zmierzyć się powracający Trump, jest to, co zrobić z potworem wojny z Iranem, z którym zderzył się jeszcze przed wyjazdem do Pekinu. Wielu obserwatorów uważało, iż mógł szukać wyjścia z sytuacji z pomocą Chin, które w tym przypadku jedynie doradziły mu „zakończenie wojny”. Fakt, iż konflikt został wszczęty dobrowolnie, pod znaczną presją i kłamstwami ze strony jego „najlepszych przyjaciół”, Izraelczyków, stanowi oczywiście tło tych wydarzeń. Trump powrócił do chaosu wywołanego przez negocjacje, które nie prowadzą donikąd i koncentrują się wokół zawieszenia broni, które jest powszechnie postrzegane jedynie jako przerwa w działaniu.

Trump mógł udać się do Chin, oczekując, iż chiński rząd zaoferuje mu sposób na wyjście Stanów Zjednoczonych z irańskiego bagna bez utraty twarzy, ale jeżeli tak było, to się mylił, a Chiny nie zaoferowały Trumpowi żadnego akceptowalnego rozwiązania. Chiny ze swojej strony, podobnie jak Rosja, są niewątpliwie zachwycone, iż Stany Zjednoczone w końcu straciły pozycję czołowego supermocarstwa świata. Prezydent Xi Jinping jasno dał Trumpowi do zrozumienia – by przytoczyć tylko jeden przykład, jak jednoznacznie Chiny postrzegają siebie jako mocarstwo na równi ze Stanami Zjednoczonymi – iż Pekin nie będzie tolerował ingerencji USA w sprawy Tajwanu, który Chińczycy uważają za integralną część swojego kraju. Trump nie odpowiedział na to stwierdzenie.

Podczas nieobecności Trumpa pojawiło się wiele wiadomości o Iranie, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, ze względu na publikację kilku artykułów w mediach głównego nurtu. Artykuły te wskazywały, iż politycznie wpływowi neokonserwatyści, którzy zwykle rozkoszują się zarówno globalną dominacją Waszyngtonu, jak i wszelkimi konfliktami z wrogami Izraela, opisują teraz wojnę z Iranem jako kompletną katastrofę, „szach-mat” ze strony Iranu i „upokorzenie”. Twierdzą nawet, iż nie ma drogi naprzód. Co więcej, Saudyjczycy również zabrali głos, podkreślając, jak wielką katastrofą była ta wojna dla nich samych i innych państw Zatoki Perskiej. Arabowie uważają teraz, iż założenie, iż znajdują się pod ochroną amerykańskiego parasola bezpieczeństwa, okazało się całkowicie bezwartościowe. Co więcej, odkryli, iż zostali wciągnięci w niepotrzebną i niechcianą wojnę z Iranem bez żadnych konsultacji ze Stanami Zjednoczonymi ani Izraelem.

Amerykańscy neokonserwatyści są główną siłą wspierającą militarną hegemonię USA od lat 90. XX wieku, kiedy to zapoczątkowali międzynarodowy wymiar swojego ruchu dokumentem z 1996 roku „Czysty przełom: Nowa strategia zabezpieczania królestwa ” – manifestem politycznym opracowanym przez grupę badawczą pod przewodnictwem prominentnego żydowskiego neokonserwatysty Richarda Perle dla ówczesnego premiera Izraela Benjamina Netanjahu. W raporcie argumentowano, iż bezpieczeństwu Izraela najlepiej służyłaby zmiana reżimu w krajach sąsiednich, przeprowadzona przy wsparciu USA. „Czysty przełom” był odrzuceniem Porozumień z Oslo, które w rzeczywistości miały na celu ustanowienie modus vivendi między Izraelem a Palestyńczykami. W 1997 roku powstał Projekt Nowego Amerykańskiego Stulecia (PNAC), którego deklarowanym celem było „promowanie globalnego przywództwa Ameryki”. Organizacja oświadczyła, iż ​​„amerykańskie przywództwo jest dobre zarówno dla Ameryki, jak i dla świata”, co określiła jako „reaganowską politykę siły militarnej i jasności moralnej”. Zarówno Clean Break , jak i PNAC dobrze wpisywały się w promowanie polityki politycznej i militarnej hegemonii Stanów Zjednoczonych. A ponieważ większość neokonserwatystów była pochodzenia żydowskiego, jednym z ich głównych argumentów było to, iż pewna siebie i agresywna Ameryka byłaby lepiej przygotowana do wspierania i ochrony Izraela w dążeniu do dominacji na Bliskim Wschodzie.

Jednym z twórców neokonserwatyzmu (i PNAC) był Robert Kagan, który 10 maja opublikował w czasopiśmie Atlantic obszerny artykuł zatytułowany Szach-mat w Iranie: Waszyngton nie może ani cofnąć, ani kontrolować konsekwencji porażki w tej wojnie”. Zaczyna od słów: „Trudno wyobrazić sobie czas, kiedy Stany Zjednoczone poniosły całkowitą klęskę w konflikcie, porażkę tak decydującą, iż strat strategicznych nie dało się ani naprawić, ani zignorować. Niszczycielskie straty poniesione w pierwszych miesiącach II wojny światowej w Pearl Harbor, na Filipinach i na całym zachodnim Pacyfiku zostały ostatecznie zrekompensowane. Klęski w Wietnamie i Afganistanie były kosztowne, ale nie wyrządziły trwałej szkody ogólnej pozycji Ameryki na świecie, będąc daleko od głównych teatrów globalnej rywalizacji. Początkową porażkę w Iraku złagodzono zmianą strategii, która ostatecznie uczyniła Irak względnie stabilnym i nieszkodliwym dla sąsiadów, zapewniając dominację Stanów Zjednoczonych w regionie… Klęska w obecnej konfrontacji z Iranem będzie miała zupełnie inny charakter. Nie da się jej naprawić ani zignorować. Nie będzie powrotu do status quo ante, nie będzie ostatecznego amerykańskiego triumfu, który mógłby cofnąć lub przezwyciężyć wyrządzone szkody… Daleko od demonstracji amerykańskiej siły, jak wielokrotnie twierdzili zwolennicy wojny, konflikt ujawnił Amerykę, która jest zawodna i niezdolna dokończyć tego, co zaczęła. To wywoła reakcję łańcuchową na całym świecie, gdy zarówno przyjaciele, jak i wrogowie będą przygotowywać się na porażkę Ameryki.”

Inny ojciec chrzestny neokonserwatystów, Max Boot, utorował drogę Kagan, wyprzedzając jej wypowiedzi w komentarzu w „Washington Post” z 8 kwietnia zatytułowanym „Zawieszenie broni w Iranie było wtorkiem z TACO i dzięki Bogu: Trump może udawać, iż jego krwiożercze groźby zadziałały, ale rezygnuje z o wiele więcej niż Teheran”. Zarówno Kagan, jak i Boot są znanymi i szanowanymi postaciami ruchu neokonserwatywnego. Kagan jest mężem nikczemnej Victorii Nuland, która jako amerykańska dyplomatka tak wiele zrobiła, aby zaognić kryzys polityczny w Europie Wschodniej, który doprowadził do obecnego konfliktu między Rosją a Ukrainą. Kagan i Boot nie są znani jako fani Donalda Trumpa, ale są zagorzałymi zwolennikami Izraela i wszelkich jego przedsięwzięć, o czym należy pamiętać, rozważając ich pisma i przemówienia na temat Iranu, którego zniszczenia bardzo by chcieli.

Kaganowie, w szczególności, z entuzjazmem podsycają konflikty, gdy tylko dostępne są inne opcje. Brat Roberta, Frederick, jest stałym pracownikiem naukowym neokonserwatywnego American Enterprise Institute . Jego żona Kimberly jest założycielką i dyrektorką trafnie nazwanego Instytutu Badań nad Wojną . A serca Kaganów z pewnością należą do Izraela…

Można by zapytać, co Kagan chce osiągnąć, krytykując wojnę Trumpa. Moim zdaniem celowo przedstawia konsekwencje „najgorszego scenariusza” i wyolbrzymia jego emocjonalne znaczenie – scenariusza, który nastąpiłby, gdyby Trump spanikował, zignorował żądania Izraela i postanowił zakończyć wojnę. Zajmując przeciwne stanowisko, gra kartą osobowości Trumpa, koncentrując się na pozornej słabości prezydenta, jeżeli chodzi o racjonalne rozważanie opcji politycznych. W tym przypadku zarówno Kagan, jak i Boot próbują upokorzyć Trumpa, podkreślając katastrofalność obecnego stanu rzeczy, ponieważ prawdziwym celem jest wykorzystanie ograniczonych możliwości umysłowych i nieistniejącego kodeksu moralnego szalonego T, aby skłonić go do zmiany narracji o jego osobistej porażce i obrania tego, co wielu obserwatorów uważa za „najgorszy scenariusz”, a mianowicie wojny totalnej z Iranem z użyciem wszelkiej dostępnej broni, w tym nuklearnej, aby go całkowicie zniszczyć!

Inni neokonserwatyści również dostrzegają, iż wojna z Iranem zmierza ku katastrofie, ale są mniej ambiwalentni wobec opcji, które widzą, a mianowicie otwartego i wyraźnego skupienia się na osiągnięciu zwycięstwa. Danielle Pletka z American Enterprise Institute dostrzega sukces w zmianie personelu w Białym Domu i wokół niego, w połączeniu z umocnieniem woli zwycięstwa Trumpa. Skupiona na Iranie neokonserwatywna Fundacja na rzecz Obrony Demokracji (FDD) również chce kolejnej wojny, bez względu na cenę, aby zniszczyć Persów.

Ogólnie rzecz biorąc, myślę, iż niektórzy neokonserwatyści, tacy jak Kagan i Boot, wzywają do powrotu do źle zarządzanej i bezsensownej wojny, ponieważ wierzą, iż zhańbiony i samolubny Trump spróbuje odbudować swoją nadszarpniętą reputację i zmienić kurs – i właśnie to robi. Właśnie tego od niego oczekują!

Weźmy pod uwagę, iż Trump jest pod silną presją ze strony lobby izraelskiego i jego miliarderów-darczyńców, takich jak Miriam Adelson, by kontynuował wojnę. Dodajmy do tego niemal codzienne telefony od premiera Benjamina Netanjahu, który podziela ten sam cel: utrzymanie zaangażowania Ameryki w walkę z Iranem. Można więc założyć, iż choćby jeżeli Trump naprawdę chciałby uciec z irańskiego bagna, istnieje wiele powodów, dla których tego nie zrobi.

W rzeczywistości Trump już oświadczył, iż nie obchodzi go chwiejna gospodarka USA ani nadchodzące wybory parlamentarne. Powiedział reporterom: „Nie myślę o sytuacji finansowej Amerykanów – nie myślę o nikim. Myślę o jednym: nie możemy pozwolić Iranowi na zdobycie broni jądrowej”. Oświadczył również, iż „czas ucieka” i zapowiedział, iż z Iranu nic nie zostanie, „jeśli nie dojdzie do porozumienia”. Te groźby, niestety, otwierają drzwi do tego, co będzie dalej. Trudno choćby ośmielić się wspomnieć, iż szaleńcy pokroju Trumpa i Netanjahu mogą rozważać, czy jeżeli ujdzie im na sucho niekończąca się wojna, która szkodzi światowej gospodarce, nie mogą pójść o krok dalej ze swoją bronią jądrową, aby dokończyć dzieła!

Źródło: Więcej wojen i plotek o wojnach

Idź do oryginalnego materiału