W Wałbrzychu do drzwi mieszkańców zapukają ankieterzy. Będą pytali o sposoby ogrzewania mieszkań. Sprawdziliśmy, skąd wynika ten obowiązek i dlaczego urzędnicy zbierają takie informacje.
I od razu warto dodać, iż ankieterzy odwiedzą przede wszystkim okolice, gdzie nie ma centralnego ogrzewania. Ankieta to pokłosie obowiązku sprawozdawczego, jaki na gminę Wałbrzych nakładają obowiązujące na Dolnym Śląsku przepisy. Ankieterzy będą pytali o sposoby ogrzewania mieszkań – piece, kominki, kopciuchy.
– Obowiązek wykonania inwentaryzacji wynika z programu ochrony powietrza województwa dolnośląskiego. Narzucono nam, jako miastu, gdzie były przekroczenia w 2021 roku, obowiązek wykonania takiego dokumentu. Długo broniliśmy się, mówiąc, iż raz, iż to bardzo drogi dokument i jednocześnie następnego roku wchodziła Centralna Ewidencja Emisyjności Budynków. Mówiliśmy, iż to będzie dokumentacja, która nam pozwoli kontrolować. Nie słuchano tej naszej argumentacji, cały czas ten obowiązek na nas spoczywa – powiedział Wiesław Sójka, kierownik Wydziału Środowiska i Klimatu w Urzędzie Miejskim w Wałbrzychu, który podkreśla, iż każda osoba przedstawiająca się jako ankieter będzie musiała w sposób bardzo jasny i jednoznaczny okazać oryginał – co bardzo ważne – podpisanego przez prezydenta miasta upoważnienia do prowadzenia takiego badania. Co ważne, ankieter niczego nie kontroluje, więc nie trzeba go wpuszczać do domu.
– On nie musi tego oglądać. Jemu trzeba udzielić informacji. Czyli o ile ktoś się obawia, iż to jakaś osoba jest niebezpieczna, to można rozmawiać z nią, powiedzmy, w progu, przed drzwiami. Chodzi nam o to, żeby podał informację o swoim sposobie ogrzewania mieszkania – mówi Wiesław Sójka.
Ankieterów można spodziewać się już od dziś. Badanie potrwa do końca września. W razie jakichkolwiek wątpliwości wynikających z wizyty osoby podającej się za ankietera mieszkańcy powinni kontaktować się z urzędnikami. Numery telefonów dostępne są na stronie internetowej Urzędu Miejskiego w Wałbrzychu.

4 godzin temu













