Wacław Leszczyński: "Odmłodzenie"

solidarni2010.pl 2 dni temu
Felietony
Wacław Leszczyński: „Odmłodzenie”
data:28 marca 2026 Redaktor: Anna

Działający od wielu lat „obrońcy Konstytucji” mogą mówić o pewnym sukcesie. Dzięki ich staraniom Polska została „odmłodzona”, wracając do okresu sprzed 40 do 80 lat. Co o tym świadczy? Ano władzę tak, jak wtedy dzierżą członkowie partii przodującej klasy robotniczej, a ludowcy są jej stronnictwem sojuszniczym. Mamy znów „Wielkiego Brata”, którego „przyjaźń, przykład i pomoc jest źródłem naszych zwycięstw”. „Przyjaźń”, to głównie ze sprzyjającą mu władzą, „Przykład”, to narzucane „wartości europejskie” (aborcja, małżeństwa homoseksualne itp.), „Pomoc”, to pożyczka SAFE (za głupie 180 miliardów złotych). Ten „Wielki Brat” zamierza zaopiekować się nami i jego ambasador pilnuje żeby Sejm głosował w sposób adekwatny.

Wrogiem obu „Wielkich Braci”, a więc i Polski są, jak wtedy „Imperialiści amerykańscy”, czemu wyraz daje nowy afisz władz, na którym z pasków flagi USA lecą bomby. W perspektywie Polska ma być też „republiką związkową”, ale nie 17-ą, jak wtedy, ale 27-ą. Ci „wrogowie ludu” i „agenci imperializmu”, co się temu sprzeciwiają, są oskarżani i sądzeni przez ludzi, do których tak, jak wtedy władze mają zaufanie. Przed tymi represjami uciekają za granicę zagrożeni politycy opozycji tak, jak wtedy Mikołajczyk. 45 lat temu propagandziści komunistyczni straszyli Polaków wejściem do Polski wojsk Układu kierowanego przez sojuszniczego Wielkiego Brata – „wejdą, nie wejdą, wejdą?”. Ich następcy straszą Polaków „Polexitem”, wyjściem Polski z Unii kierowanej przez sojuszniczego Wielkiego Brata – „Wyjdą, nie wyjdą, wyjdą?”
Tak dziś, jak wtedy ograniczana i „poprawiana” jest historii Polski. Kładzie się w niej nacisk na klęski i błędy Polaków, a także fałszywie przypisywane im zbrodnie (że mordowali Żydów), aby pomniejszyć i pomijać rzeczywiste zbrodnie, zniszczenia i rabunki dokonane przez obu „Wielkich Braci” i nie budzić nadziei, iż oni za to kiedyś zapłacą. Znów patrioci nazywani są nacjonalistami, a choćby „faszystami”. Przezwisko „faszysta” nadał Józef Stalin wszystkim tym, którzy nie poddawali się jego władzy. W latach 20. i 30. spopularyzował je Komintern (międzynarodówka komunistyczna). Tak wtedy zwano żołnierzy AK i Powstańców Warszawskich. Faszystami więc i bandytami nazywani są teraz, jak przed laty Żołnierze Wyklęci, a emerytowani „utrwalacze władzy ludowej” dostają wielkie pieniądze. W miejsce ówczesnych sklepów „za żółtymi firankami” dla „swoich”, są teraz dla nich fundusze na kupno jachtów i hoteli. Tak, jak 50 lat temu mamy wielkie długi, tamte Polacy spłacali przez lat 30, te obecne prawdopodobnie dłużej. Tak, jak wtedy różna jest miara odpowiedzialności. Przed sądem postawiono biskupa, za to, iż ponoć zbyt wolno reagował na pedofilię jakiegoś księdza. Na zbrodniczych pedofilów (należących do „dużej partii politycznej”, jak napisano w prorządowych mediach) na Dolnym Śląsku i Wielkopolsce władze tej partii nie „donosiły”, bo to przecież „swoi” prominentni jej działacze i fakt ten spotkał się ze zrozumieniem służb i aparatu sprawiedliwości. I nikt za to nie stawia ich przed sądem, bo oni to „władza”, nie jakiś tam biskup. Ograniczane są tak jak wtedy lekcje religii w szkołach i „opiłowuje się” katolików. Znów zwalczany jest Kościół, a zwłaszcza jego dobroczynne dzieła. Wtedy „upaństwowiono” Caritas, teraz zniszczono Fundację Profeto ks. Olszewskiego.
Tak, jak wtedy czynione są starania by ograniczyć liczebność Polaków (bo zbyt ich dużo stanowi zagrożenie dla „Wielkich Braci”). Dlatego tak, jak wtedy popierana jest aborcja, wówczas zalegalizowana na rozkaz ówczesnego „Wielkiego Brata”. Dlatego też wtedy wyśmiewano się z rodzin wielodzietnych, jako „patologii” i szydzenie z „rozmnażania się, jak króliki”. Nieco później za wzorzec stawiano „dwa plus jeden” (on, ona i dziecko). Teraz przez propagandę prorządowych mediów trafiającą do mniej rozwiniętych umysłowo, „wzorcem” ma być „dwa (bez wskazywania płci) plus „psiecko” (pies)”, bo dziecko to „udręka”. Drogą przeciągania „na swoją stronę” jest demoralizacja młodzieży. Wtedy wykonywano ją w myśl tezy „jak dziewczyna zrobi ze dwie skrobanki, to już jest nasza”, a dziś przez „seksedukację” (ma być obowiązkowa!) dzieci w szkole. Równocześnie w prorządowych mediach chwali się prostytucję, iż to „zawód jak każdy inny”. Tak, jak wtedy, na rozkaz „Wielkiego Brata” każe się wierzyć, iż człowiek może zmieniać prawa natury. Wtedy to był „Stalinowski plan przeobrażenia przyrody”, teraz jest to „religia klimatyczna”, „Zielony Ład” (skutki podobne). Tak, jak przed 40 laty, w czasie dziennika rządowej telewizji rozsądni ludzie idą z domu na spacer, bo nie chcą takiej Polski, jak była „w minionym okresie”.
Tak, jak wtedy wbrew prawu rządzi się „Dekretami” (wtedy „PKWN”, „Bieruta” i inne) i uchwałami, niezgodnie z Konstytucją. Ci co się dziwią, iż nie reagują na to „Obrońcy Konstytucji”, nie rozumieją jednego. Że ci „obrońcy” bronili konstytucji, ale przecież nie tej neo-konstytucji z 1997 r., ale tej „prawdziwej” z 1952 r., którą poprawiał ponoć „sam Wielki Stalin”, władca Rosji „największego sąsiada” (na linii Wisły?) Niemiec, jej sojusznika. Ci, którzy popierali kiedyś Gomułkę czy Gierka, a potem „osiem gwiazdek” to dali się nabrać na obietnice dobrobytu, pełnej opieki zdrowotnej, uczciwości, sprawiedliwości, demokratyzacji życia publicznego, praworządności, wolności i suwerenności („niezależnej władzy państwa nad jego terytorium oraz obywatelami i jej samodzielności w stosunkach międzynarodowych”, czyli niezależności od obcych). Ci z tamtej epoki zrozumieli swój błąd (czytali książki, mieli wysoki poziom intelektualny) i dali temu wyraz w 1980 r., tworząc „Solidarność”. A ci obecni? Jeszcze mają czas na przemyślenie i naprawienie swego błędu. Oby jak najszybciej, dla swego i Polski dobra!
Wacław Leszczyński
Idź do oryginalnego materiału