Waćkowski: Nie będzie żadnego trumpo-putinizmu

myslpolska.info 4 godzin temu

W trakcie mojego pobytu w Moskwie w grudniu 2016 roku w okolicach Placu Czerwonego były sprzedawane matrioszki. Moją uwagę przykuła matrioszka z pomarańczową uśmiechniętą twarzą.

Okazało się ze jest to twarz ówczesnego prezydenta – elekta Stanów Zjednoczonych Ameryki Donalda Trumpa. Nigdy nie miałem wątpliwości co do Trumpa. Po ponad roku jego kolejnej kadencji widać wyraźnie, iż to osoby sceptyczne co do jankeskiego oligarchy miały rację.

Dyplomatyczna gra Moskwy

Na łamach „Myśli Polskiej” opublikowane były trzy bardzo interesujące teksty autorstwa Krzysztofa Wareckiego. Autor dobrze analizuje sylwetkę Trumpa i jego otoczenia, a także wykazuje, iż kolejne plany Trumpa w odniesieniu do konfliktu są antyrosyjskie, a co najważniejsze – antypolskie. Ja póki co widzę, iż Moskwa dobrze gra dyplomatycznie na próżności prezydenta SZA, wykorzystując animozje między Trumpem a jego europejskimi popychadłami. W rozmowach w Szwajcarii ze strony rosyjskiej bierze udział twardy dyplomata Władimir Mediński, który jest przeciwieństwem jakiegoś histeryka Marka Rutte, co do którego możemy się zawsze i wszędzie spodziewać co powie ten słowianofob. Rozmowy będą się toczyć, jednak nic nie wskazuje, żeby Moskwa uległa i dała się po raz kolejny oszukać.

Łukaszenko nie dał się nabrać

Aleksandr Łukaszenko przyjął zaproszenie do Rady Pokoju. Władze Białorusi podjęły dialog ze stroną amerykańską. Koniec końców w Radzie Pokoju nie wziął udział przedstawiciel Białorusi z racji nieotrzymania wizy. Władze w Mińsku z godnością i rozwagą rozmawiają z Waszyngtonem. Władze białoruskie pamiętają, iż na początku 2020 roku ówczesny sekretarz stanu SZA Mike Pompeo bardzo przymilał się do Mińska (Pompeo w 2019 roku oznajmił w mediach, iż władze Polski mają zorganizować na życzenie SZA konferencję antyirańską). Latem 2020 roku różne amerykańskie grantojedy organizowały na Białorusi nieudaną kolorową rewolucję, których skutków negatywnych doświadczyliby nie tylko obywatele Białorusi, ale i Polacy poprzez napływ migrantów z Białorusi, po tym jak kolektywny Zachód zrobiłby tam terapie szokową.

Lawirowanie Słowian Południowych

Wieloletni przywódca Serbów w Bośni i Hercegowinie Milorad Dodik utrzymuje bardzo dobre relację z politykami Izraela – tym samym próbuje mieć wpływ także i na administracje w Waszyngtonie. Aleksandar Vučić, prezydent Serbii także bardzo zabiega o względy Donalda Trumpa. Jednak administracja amerykańska popiera Albańczyków. Już w trakcie pierwszej kadencji jankeskiego oligarchy jako prezydenta SZA media związane z Trumpem pisały o możliwej wymianie – Belgrad otrzymałby Północne Kosowo, Serbia uznałaby władze w Prisztinie, do tego Dolina Preszewa w Serbii zostałaby przyłączona do Kosowa. Pomysł dyskusyjny, niemniej przy uszczegółowieniu wielu kwestii to realny plan, który mógłby uzdrowić sytuację w regionie. Niemniej to wszystko jest typowa wrzutka Trumpa i jego ekipy, żeby wodzić za nos różnych polityków. W tym roku też pojawiły się podobne publikacje, a media trumpistowskie zaczynają chwalić Serbów. Prezydent Serbii ma także bardzo dobre relacje z władzami Izraela (co nie przeszkadza władzom Serbii prowadzić polityki wielowektorowej także i na tym kierunku, bowiem Belgrad przekazał władzom Somalii czołgi M-84 AC3, podczas gdy władze Izraela wspierają separatystów z Somalilandu). Przewodniczącym parlamentu Czarnogóry jest Andrij Mandić z proserbskiego, sceptycznego wobec NATO ugrupowania Dla Przyszłości Czarogóry. Mandić nieustannie pisze laudacje na cześć Trumpa, popiera jego działania Trumpa, jeżeli chodzi o Strefę Gazy, wspiera aspiracje do Pokojowej Nagrody Nobla. Wykazuje się skrajną naiwnością.

Realizm Słowaków i Czechów

Nasi południowi słowiańscy sąsiedzi wykazują się znacznie większą powściągliwością wobec obecnego prezydenta SZA. Premier Słowacji Robert Fico po niedawnym spotkaniu z prezydentem SZA mówił o jego złym stanie emocjonalnym. Premier Czech Andrej Babiš w kampanii wyborczej akcentował swoje poparcie dla polityki prezydenta Trumpa, jednak obecny premier Czech jest politykiem obrotowym. Nowy rząd czeski zgodnie z zapowiedziami jest asertywny wobec kijowskiego reżimu i powoli normalizuje swoje relacje z Moskwą.

Trump stawia na polską rusofobię

W Polsce ambasador Thomas Rose związany z Donaldem Trumpem dziękował wielokrotnie rządowi Donalda Tuska za to, iż finansuje kijowski reżim z naszych pieniędzy. Gdyby administracji Trumpa zależało na normalizacji relacji między Warszawą a Moskwą, to na szkolenia z Polski lecieliby technokraci a nie największe rusofoby. Jankeski namiestnik stawia na PiS, czyli partię doktrynalnie rusofobiczną. Gdyby Amerykanom zależało na jakieś normalizacji między Moskwą a Warszawą, to wyswataliby politycznie Sławomira Mentzena z Donaldem Tuskiem.

Koniec złudzeń

Przy okazji porwania prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro ludzie Trumpa mówili, iż dzięki porwaniu wenezuelska ropa nie wpadnie w ręce przeciwników SZA, czyli Chińskiej Republiki Ludowej, Islamskiej Republiki Iranu i Federacji Rosyjskiej. Należy włożyć między bajki naiwne myślenie, iż Trump chce z prezydentem Władimirem Putinem rządzić światem i w naszym regionie powstaną ugrupowania, które będą nastawione na współpracę z Moskwą i Waszyngtonem. Cele Waszyngtonu się nie zmieniły i będzie on dążył do osłabienia i zniszczenia Federacji Rosyjskiej i jej sojuszników. Waszyngton będzie podsycał animozje między Moskwą a Warszawą. Pora skończyć z naiwnymi złudzeniami. Dobrze iż coraz więcej ludzi to rozumie.

Kamil Waćkowski

Idź do oryginalnego materiału