Waćkowski: Czy PiSowcy to polski odpowiednik neobanderowców?

myslpolska.info 5 godzin temu

W rocznicę zaprzysiężenia na urząd prezydenta naszego kraju 6 sierpnia 2026 roku szkolony przez Jankesów Karol Nawrocki czerpał euforia z tego, iż kijowski neobanderowski, terrorystyczny reżim zabija mitycznych Moskali i Sowietów.

Nawrocki jeszcze jako szef Instytutu Pamięci Narodowej wykazywał zrozumienie dla istnienia banderowskiego kultu na Ukrainie. Warto zastanowić się nad tezą, iż w istocie mentalni, ideowi PISowcy są tak samo szkodliwi i działają na zgubę swojego państwa, jak neobanderowcy.

Korzenie neobanderyzmu

Ukraiński nacjonalizm narodził się w Austro-Węgrzech. Władze austriackie wspierały ukraiński nacjonalizm, który miał być wymierzony w Polaków i w Rosjan. W okresie międzywojennym ukraińscy nacjonaliści byli wspierani przez niemiecki wywiad, a także przez antypolski rząd litewski w Kownie i władze Czechosłowacji (wspierane przez naszego największego wroga, czyli Anglosasów). Po II wojnie światowej ukraińscy nacjonaliści przeszli na służbę Anglosasów wraz z niemieckimi kuratorami (dobrym przykładem jest życiorys Reinharda Gehlena, który z kierowania niemieckim wywiadem na odcinku wschodnim w okresie III Rzeszy przeszedł na żołd Jankesów, tworząc wywiad Republiki Federalnej Niemiec). Stiepan Bandera, Andrij Melnyk, Mykoła Łebied – wszyscy ci ludzie służyli najpierw Niemcom, potem Anglosasom. Ukraińscy zbrodniarze znaleźli się na zachodzie Europy, a także w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych Ameryki.

Manewr Kuczmy

W naszym kraju pomija się fakt, iż separatyzm na Ukrainie nie jest wyłączną domeną południowego wschodu tego upadłego państwa. To neobanderowscy politycy udający komunistów, na czele z przewodniczącym Rady Obwodu Lwowskiego, Wiaczesławem Czernowołem, u schyłku ZSRR grozili odłączeniem się zachodnich obwodów ówczesnej Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Neobanderyzm był zjawiskiem lokalnym (poparcie miał tylko w trzech obwodach na zachodzie Ukrainy – obwód lwowski, obwód stanisławowski, obwód tarnopolski). Neobanderyzm wypromował skompromitowany ówczesny prezydent Ukrainy Leonid Kuczma (zięciem Kuczmy jest oligarcha Wiktor Pińczuk, dobry znajomy George’a Sorosa). Kuczma przed wyborami prezydenckimi w 1999 roku obawiał się kandydatów Komunistycznej Partii Ukrainy czy Socjalistycznej Partii Ukrainy. Zwykli ludzie mieli dojść rządów oligarchów i z nostalgią wspominali czasy radzieckie. Kuczma z jednej strony mógł przekonywać elektorat neobanderowski, iż jak nie on, to do władzy wrócą siły zorientowane na współpracę z Federacją Rosyjską; z drugiej strony – część ludzi Kuczma mamił, iż jak nie on, to naziści będą rządzić na Ukrainie.

Juszczenko i wpływ żony

Wiktor Juszczenko był synem żołnierza Armii Czerwonej. Był prezesem Banku Narodowego Ukrainy w latach 1993-1999. Juszczenko początkowo był umiarkowanie prozachodnim technokratą, deklaratywnie antyoligarchicznym. W 1996 roku jego żoną została Kateryna Czumaczenko – córka emigrantów ukraińskich w Stanach Zjednoczonych Ameryki, w młodości należała do neobanderowskich organizacji młodzieżowych. Związana była z różnymi fundacjami politycznymi firmowanymi przez jankeski Departament Stanu. Juszczenko od czasu związku z Czumaczenką stał się zajadłym neobanderowcem. W trakcie swoich prezydenckich rządów odznaczył Banderę i Romana Szuchewycza, promował neobanderyzm. Społeczeństwo ukraińskie gwałtownie miało dosyć tej polityki i kolejne wybory prezydenckie wygrał Wiktor Janukowycz, a do władzy doszła Partia Regionów. Jednocześnie stale wzmacniała się Komunistyczna Partia Ukrainy.

Skutki ucieczki Janukowycza

Warto dodać, iż szef Samoobrony Majdanu, neobadnerowiec Andrij Parubij (człowiek neobanderowskiego oligarchy, właściciela „Banderamobilu” Petra Poroszenki, a także kolega Pawła Kowala, Małgorzaty Gosiewskiej i całego kurenia POPiSowych politykierów) mówił, iż w przypadku pacyfikacji Majdanu w Kijowie, protesty przeniosłyby się na zachodnią Ukrainę. Mało kto pamięta, iż w lutym 2014 roku, jeszcze przed ucieczką Janukowycza, zachodnie obwody Ukrainy nie uznawały go za prezydenta Ukrainy ). Do czasu ucieczki Janukowycza, późniejszej kompromitacji Partii Regionów, delegalizacji ukraińskiej lewicy, siły antybanderowskie, optujące za dobrymi relacjami z Federacją Rosyjską i Polską miały większość.

Zdrada Zełenskiego

Władze ukraińskie po 2014 roku, zdominowane przez neobandeowców i ludzi z paszportami nieukraińskimi w rządzie, zaczęły promować neobanderyzm, zerwano relacje z Moskwą. Z drugiej strony promowane były filmy promujące kult UPA, tak jak u nas kult Wyklętych . Promowano kult UPA, choć organizacja ta przecież działała na szkodę zwykłych Ukraińców. W 2019 roku Ukraińcy mieli dosyć neobanderowców, stąd do władzy doszedł Władimir Zełenski i Sługa Ludu. Zełenski wygrał wszędzie poza dawną Małopolską Wschodnią, częścią Donbasu będącą pod kontrolą Kijowa, wschodnią charkowszczyzną i południową częścią obwodu odeskiego (mieszkają tam przedstawiciele mniejszości narodowych). W dawnej Małopolsce Wschodniej wygrał Poroszenko, a w wyborach parlamentarnych jego partia Europejska Solidarność. Na wschodniej charkowszczyźnie, Donbasie i w południowej części obwodu odeskiego wygrał w wyborach prezydenckich prorosyjski wtedy Jurij Bojko i Opozycyjna Platforma Za Życiem. Początkowo Zełenski mówił o pokoju i był znienawidzony przez neobanderowców.

Od racjonalizmu do neobanderyzmu

Wszyscy wiemy co się dzieje od 22 lutego 2022 roku za naszą południowo-wschodnią granicą. Jak widzimy, banderyzacja Ukrainy dzieje się za sprawą dobrze zorganizowanej mniejszości, mającej wsparcie z zagranicy, która jest w stanie zdominować milczącą większość i ją zastraszyć. Neobanderowcy mają coraz większe wpływy na Ukrainie. Dwaj głównodowodzący ukraińskiej armii (Walerij Załużny i Mychajło Drapaty – to neobanderowcy w miękkiej formie). Stawiam tezę, iż kolejny Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy będzie już fanatycznym neobanderowcem (zresztą Zełenski już teraz – jeżeli nie rozważał to konsultował się z Andrijem Biłeckim, liderem neobanderowców i neonazistów z Azowa).

PiS przejął SLD

Prawo i Sprawiedliwość, rządząc w latach 2005-2007 i w latach 2015-2023, zakrzyczało milczącą większość społeczeństwa. PiS wypromowało kult rządu Jana Olszewskiego. Olszewski był antypolskim szkodnikiem, jego rząd wyprzedawał majątek narodowy( PiS choćby zmienił nazwę Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie na Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie imienia Jana Olszewskiego). Fundacja ta głównie promuje atalntyckie, giedroyciowskie, antypolskie inicjatywy. PiS wpajał i wmawiał, iż Polacy oczekiwali rozliczeń PRL. W istocie mało kto domagał się rozliczeń. W wyborach w 1993 i w 2001 triumf notował Sojusz Lewicy Demokratycznej, a także Polskie Stronnictwo Ludowe (obydwie partie są spadkobiercami ugrupowań z okresu PRL). Ogół społeczeństwa miał dosyć rozkradania majątku narodowego przez partie wywodzące się z Solidarności . Ludzie naiwnie wierzyli, iż te partie naprawią Polskę po rządach liberałów z Solidarności. Na PSL i SLD głosował oprócz dawnych kadr partyjnych i ludzi związanych instytucjonalnie z tymi ugrupowaniami bardzo szerokie grono wyborców. Na SLD głosowało wielu ludzi rozczarowanych rządami partii wywodzących się z Solidarności, ludzi generalnie konserwatywnych i nastawionych patriotycznie. Politycy SLD uprawiali kundlizm wobec kolektywnego Zachodu, maskując to hasłami o modernizacji, nostalgii za PRL. PiS odniósł swoje największe sukcesy wyborcze, gdy przejął prospołecznych, generalnie konserwatywnych wyborców, którzy głosowali dawniej na SLD (później nie głosowali już na SLD i jej różne wcielania ze względu na obyczajową fiksację oraz impotencję w kwestiach polityki społecznej).

Kult powstań i „Wyklętych”

Politycy PiS pod swoimi rządami promują w polityce historycznej mesjanizm, rusofobię, kult Wyklętych. Wszystko to podobne jak u środowisk neobanderowskich (tyle, iż u nich rusofobia idzie w parze z nienawiścią do Polaków). PiS jest w tym skuteczny, bowiem święto Żołnierzy Wyklętych ustanowiono na mocy decyzji prezydenta Bronisława Komorowskiego. W polityce historycznej Karol Nawrocki jako prezes IPN i politycy PiS prowadzili depolonizację polskich Ziem Zachodnich. Pod hasełkami dekomunizacji dochodzi do depolonizacji. Na pomnikach Powstańców Styczniowych nie raz widnieje hasło Gloria Victis 1863-1963. PiSowcy negują oczywiste fakty, iż Postanie Styczniowe przyniosło korzyści tylko i wyłącznie Anglii, Prusom, polakożercom w Petersburgu (nie byli to w większości etniczni Rosjanie, ani Słowianie), doprowadziło do depolonizacji ziem wschodnich, przyczyniło się do narodzin białoruskiego i przede wszystkim litewskiego nacjonalizmu. Obydwa te nacjonalizmy współgrają z ukraińskim i były przez te same siły wspierane i wobec tych samych narodów wymierzone (choć początkowo Rosjanie wspierali litewskich nacjonalistów). Politycy PiS, tak jak w przypadku historii PRL, tak polską historię z lat 1795-1918 wykorzystują do swoich celów wbrew faktom. To car Aleksander II zniósł pańszczyznę i władze rosyjskie wprowadziły wiele zmian, które były z korzyścią dla ludu polskiego.

Dostawcy mięsa armatniego?

Politycy PiS są opętani rusofobią, co widać nie tylko w działaniach i wypowiedziach Karola Nawrockiego. Tobiasz Bocheński (znany z tego, iż w 2024 roku jako europoseł był obserwatorem wyborów prezydenckich w Mołdawii; ubliżał wtedy mieszkańcom Gagauzji, iż głosują na kandydatów prorosyjskich) prezentował na konwencji PiS projekt deportacji ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym z Polski. Dodawał do tego, iż to pomoże Ukrainie w wygraniu z Federacją Rosyjską. Uważam, iż prorosyjscy obywatele Ukrainy, osoby które nie chcą umierać za skorumpowany, neobanderowski reżim, nie będą w żaden sposób się wychylać w naszej ojczyźnie, będą spokojnie pracować, nie będą wchodzić w konflikty z Polakami (wiedzą co ich może czekać bez realizacji projektu Bocheńskiego i PiS).

Niezdecydowana większość

Wielokrotnie pisałem, iż PiS od PO niczym się nie różni. Są jednak pewne różnice. W elektoracie PiS jest wiele osób myślących źle, ale po polsku, czy głosujących na PiS z przyczyn taktycznych. Wśród wyznawców PO i Donalda Tuska nie brakuje ojkofobów, ludzi odklejonych od rzeczywistości, którzy pokochają Banderę, bo znienawidzony przez nich PiS deklaratywnie będący w opozycji walczy z nim. Tusk nie dawno ujawnił dane ze znacznie więcej kijowskiemu reżimowi przekazał rząd PiS niż obecny rząd. Ujawniając te dane, miał na celu pokazanie wyborcom PiS i wyborcom innych partii, wyborcom niezdecydowanym: ,,patrzcie, to są najwięksi słudzy Ukrainy’’. Tusk skierował to nie do swojego elektoratu, bo liberalne, polskojęzyczne media doprowadziły do skrajnego otępienia wyznawców Tuska. Nienawiść, rusofobia w Polsce to jest tak naprawdę kilkanaście procent elektoratu (mówimy o osobach, które zawsze i wszędzie chcą szkodzić Moskwie, nienawidzą Rosjan, są skłonne zbankrutować, byle szczypać naszego sąsiada ). Resztą jest świadoma, jak wielu czytelników „Myśli Polskiej” czy innych wielowektorowych mediów. Jest też moim zdaniem największa grupa osób, która nie pała miłością do Moskwy, ale nie wychodzi z założenia, iż „bardziej nienawidzi Rosji, jak kocha Polskę”. PiS jest obłąkane rusofobią, walką z komuną czy choćby z caratem. jeżeli w Federacji Rosyjskiej będą rządzić ludzie typu Borysa Bierezowskiego, Michaiła Chodorkowskiego, Grigorija Jawlińskiego, którzy oddadzą zasoby naturalne kolektywnemu Zachodowi, a pranie mózgu zrobią ludziom Rosji fundacje Sorosa, cała masa anglosaskich, niemieckich fundacji – Tusk i jemu podobni nie będą mieli nic do Moskwy, bo tego oczekuje kolektywny Zachód.

PiS pociągnie nas na dno

Politycy PiS mają podobny modus operandi co neobanderowcy. Mają wsparcie z kolektywnego Zachodu (głównie ze Stanów Zjednoczonych Ameryki). Przy pomocy różnych metod zastraszania milczącej większości społeczeństwa, i promowanie swojej obłąkanej wizji geopolityki, historii, polityki. Niemniej trzeba postawić sprawę jasno: albo neobanderowcy, neonaziści na Ukrainie – albo normalizacja relacji z Federacją Rosyjską; trzeciej drogi nie ma. Neobanderowcy to wiedzą, w ich wizjach to oni rządzą na obszarze tzw. Międzymorza, a nie nadwiślańscy ignoranci czytający bajki jankeskich think-tanków jak to Polska będzie mocarstwem i będzie rządziła Międzymorzem. Nie da się zmienić polityki kijowskiego, neobanderowskiego reżimu, wysyłając mu broń i pieniądze. Trzeba nie dopuścić by politycy PiS mieli wpływ na politykę historyczną i zagraniczną w naszej ojczyźnie, bo ściągną nasz kraj na dno.

Kamil Waćkowski

Idź do oryginalnego materiału